poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 8




Obudziłam się ok. 9.00 i poszłam po cichu wziąć szybki prysznic, by nie obudzić smacznie śpiącej Emily. Po porannym odświeżeniu się postanowiłam zrobić przyjaciółce niespodziankę w postaci pysznego śniadanie. Doszłam do wniosku, że powinnam zadbać o nią i rozbudować nieco jej menu. Niestety moja współlokatorka nie miała zbytnio zróżnicowanego zakresu posiłków, jeśli sama miała coś zrobić najczęściej były to kanapki z serem, a jej ulubionym daniem były...tosty. Wydaje mi się, że to było jej największe osiągnięcie kulinarne i dlatego tak tego zostawić nie mogę.  Lubiłam fantazjować w kuchni i ostatnio znalazłam w Internecie całkiem fajny przepis na „Wrapy z cienkiego omleta”, zobaczymy co z tego wyjdzie...

Na szczęście po kilkunastu minutach posiłek wyglądał nieźle, przynajmniej tak mi się wydawało.
-Jejku, co tak ślicznie pachnie-po kilku minutach z sypialni wyszła zaspana brunetka
-Zrobiłam nam śniadanko! –powiedziałam z dumą w głosie
-Mmm...Mel ale niespodzianka, wiesz co możesz tak robić codziennie
-O nie kochana, pomyślałam, że powinnaś się nieco usamodzielnić w kuchni
-O tak, jasne ja+gotowanie=karta stałego klienta u lekarza
-Hahaha nie przesadzaj, nauczę cię przyrządzać pyszne dania, będzie fajnie i obiecuję ci, że kiedyś to ty będziesz nam robiła obiady
Po zjedzonym posiłku poszłam do mojego pokoju, natomiast Emily zajęła się sprzątaniem jadalni. Siedziałam na łóżku planując dzisiejszy dzień, ale nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy. „Może zadzwonię do Liama” pomyślałam, gdy nagle usłyszałam dzwonek dochodzący z mojego telefonu. Byłam prawie pewna, że to właśnie on, ponieważ wczoraj powiedział, że zadzwoni do mnie przed południem, więc  nie wahając się dłużej odebrałam komórkę
-Halo, cześć Liam -powiedziałam bez zastanowienia
-Oj, cześć Mel tu Harry-usłyszałam nieśmiały głos, na co momentalnie się spięłam
-Yyyy....Harry, po co dzwonisz?- zapytałam
-Posłuchaj, to było takie dziwne, że wtedy się spotkaliśmy... wiesz co bardzo chciałbym  z tobą w końcu pogadać, nie możemy odkładać tego, naprawdę Mel...
-Nie, przykro mi nie mamy o czym rozmawiać, inaczej ja nie chcę z tobą rozmawiać, to co było to już przeszłość i nie wracajmy do tego
-Ale Melanie, proszę cię, naprawdę, musimy się spotkać i wszystko wyjaśnić!
- Nie Harry, nic nie musimy, ja nie chcę się z tobą ani spotykać ani niczego wyjaśniać-trudno było mi to wszystko mówić, wiedziałam, że go ranię, ale muszę być twarda i nie wracać do przeszłości
-Melanie! Błagam cię, tylko jedna rozmowa!- prosił ze smutkiem w głosie
-Nie, Harry my..... na serio nie możemy, proszę cię nie dzwoń do mnie więcej
-Mel, ja cię...-w tym momencie rozłączyłam rozmowę, jest mi strasznie trudno, szczególnie, gdy go zobaczyłam, wtedy wszystko wróciło...
Nie wiedziałam co mam zrobić...znowu. Ta moja bezradność mnie dobijała, a najgorsze było to, że tak często się mi zdarzała. Wpadłbym chyba w rozpacz, ale do mojego pokoju właśnie weszła Emily, trzymając w ręku dwa kubki z jakimś ciepłym napojem.
-Hej, przyniosłam nam kakao, chwilę...czemu jesteś smutna?- Od razu zauważyła, że coś jest nie tak.
-Nie ważne....po prostu...
-Po prostu co? Nie udawaj, przecież widzę, powiesz mi?- zapytała siadając obok mnie i podając mi rozgrzane od cieczy naczynie
  -Dobra chodzi o to, że wczoraj Liam, ten chłopak, którego poznałam na imprezie zaprosił mnie na próbę, bo on gra w zespole i chciał, żebym posłuchała jak grają. Gdy przyszłam do studia byli tam jego przyjaciele, a jednym z nich był....Harry-powiedziałam patrząc na kubek z parującym kakao
-Co?! Ten Harry?! Harry Styles?!
-Tak...- powiedziałam, a moje oczy się zaszkliły
-Melanie...czy ty... go cały czas....no wiesz...kochasz?- spytała, starała się ująć to jak najdelikatniej
-Nie wiem....ja już dawno o nim zapomniałam, a teraz... on znowu wrócił, zniknął, a teraz znów się pojawił, a na dodatek przed chwilą zadzwonił do mnie i chciał się spotkać..
-I co mu odpowiedziałaś?
-Że na razie nie chcę go widzieć, ale nie wiem czy to się uda
-Słuchaj, teraz... masz rację, lepiej żebyście nie gadali, powinnaś to wszystko przemyśleć, a później... uważam, że powinniście jednak porozmawiać i wyjaśnić wszystkie sprawy, tak chyba będzie najlepiej...
-Dziękuję ci, że mnie zrozumiałaś, i że starasz się mi pomóc. Naprawdę, to dla mnie dużo znaczy...nie poradziłabym sobie bez ciebie
-Przecież jestem twoją przyjaciółką i nigdy cię nie zostawię, pamiętaj, zawsze będę z tobą
-Emily...
-Tak?
-Kocham cię...
-Ja ciebie też –przytuliła mnie, a ja byłam jaj naprawdę wdzięczna. Nie każdy ma szczęście mieć taką osobę jak ona, ale na szczęście ja mam. Po chwili usłyszałam dźwięk oznaczający, że ktoś wysłał mi sms.  Wzięłam do ręki komórkę i zaczęłam czytać wiadomość:

„Hej piękna, może miałabyś ochotę na kawę? Będę u ciebie z 15 minut. Liam xx”

Gdy odczytałam tekst sms-a automatycznie się uśmiechnęłam, na co oczywiście moja przyjaciółka również zareagowała
-Hej, co się tak uśmiechasz?-zapytała
-Liam zaprosił mnie na kawę.
-Haha.. on ci się podoba, prawda?
-Nie, jest moim przyjacielem
-Ta jasne...to   czemu się tak cieszysz?- spojrzała na mnie podejrzanie
-Przestań, lubię po prostu spędzać z nim czas
-Dobra, załóżmy, że ci wierzę. To ja też pójdę się ubierać-odpowiedziała biorąc w dłonie oba kubki i powoli zmierzając ku drzwiom do mojej sypialni
-A ty też gdzieś idziesz?
-Tak, Rick mnie zaprosił do siebie
Po chwili byłam już gotowa, wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i rzuciłam Emily tylko krótkie „cześć” na pożegnanie.
Gdy wyszłam na dwór samochód Liama już stał za furtką. Podbiegłam do chłopaka, przytuliłam go i razem wsiedliśmy do samochodu. Po kilku minutach stanęliśmy przed bardzo ładną kawiarnią. Brunet był gentelmanem, dlatego też wyszedł pierwszy, podbiegł do moich drzwi i otworzył je, bym modła wysiąść.
-Dziękuję-powiedziałam do niego słodko, lekko  zaskoczona jego eleganckimi ruchami
Weszliśmy i zajęliśmy pierwszy lepszy stolik. Oczywiście jak zawsze, gdy zaczęliśmy rozmowę ona mogła się nie kończyć. Jednak zauważyłam, że zaczyna się ściemniać więc powoli opuściliśmy lokal. Wsiedliśmy do wielkiego samochodu Liama cały czas rozmawiając ze sobą, jednak nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu na co szybko zaczęłam przeszukiwać torebkę, aż w końcu udało mi się go znaleźć, nie patrząc nawet na wyświetlacz szybko odebrałam
-Witam, czy to pani Melanie Weatherby?
-Tak to ja, a o co chodzi?- zapytałam zaniepokojona
-Chodzi o pani przyjaciółkę, Emily Jones
-Coś jej się stało?- jeszcze bardziej się wystraszyłam
-Została pobita, jest w szpitalu St Marie, czy mogłaby pani przyjechać?
-T...tak, oo...oczywiście, zaraz tam będę-zaczęłam się jąkać i łzy napłynęły mi do oczu. Liam widząc moją twarz zapytał:
-Mel, co się stało?
-Jedź do szpitala!!
---------------------------------------------------------------------
Hej, jak wam się podobał ten rozdział??
Mam nadzieję, żę was choć trochę wciągnęło...
Następny rozdział niebawem. Komentujcie:)
Weris<3

4 komentarze:

  1. O boże.... Kurde.. co tak tragicznie?!
    Ale nie ważne, bo ogólnie jest ZAJEBIŚCIE <333333
    Jaki ty masz talent dziewczyno! *-----------------* Weź trochę oddaj! ;D
    Oby to nic tak bardzo poważnego z Emily :C
    Dodaję do obserwowanych i czekam na next!

    Jeśli masz ochotę to zapraszam do mnie :)
    http://szkolamilosci---anotherstory.blogspot.com/
    i na bloga, którego przejęłam od mojego kumpla :) -->> http://marzenia-to-poczatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaaa, nie, chcę, Rick'a!!! Ej no tak nie można!! :P

    OdpowiedzUsuń