*Oczami Melanie*
Gdy ciemny samochód Liama zatrzymał się pod szpitalem, w którym leżała moja przyjaciółka, od razu otworzyłam drzwi pojazdu i razem z brunetem pobiegliśmy w stronę wejścia. Weszliśmy do ogrzanego hall-u i szybko podeszliśmy do recepcji.
-Dzień dobry, gdzie jest Emily Jones?- zapytałam pielęgniarkę siedzącą przy recepcji.
-A czy jest pani kimś z rodziny?- zapytała spokojnie patrząc spod swych okularów. Zdenerwowało mnie to, chciałam jak najszybciej dowiedzieć się w jakim miejscu znajduje się teraz Emily... miałam tylko nadzieję, że starsza kobieta nie będzie mi kazała wypełniać jakiś bezsensownych formularzy
-Jestem jej przyjaciółką, proszę mi powiedzieć, gdzie ona jest-powiedziałam trochę zdenerwowana.
-Proszę się nie unosić- zwróciła się do mnie słodkim głosem, który jeszcze bardziej podniósł mi temperaturę ciała-Pani Jones znajduje się w sali numer 13, mogą państwo do niej wejść, ale nie na długo. Pacjentka jest w ciężkim stanie, jutro rano będzie miała operację, a na razie podajemy jej leki-zmartwiłam się tym, co usłyszałam, szybko ruszyłam korytarzem w stronę pokoju wskazanego przez kobietę.
Otworzyłam duże, białe drzwi z numerem 13, a po chwili weszłam razem z Liamem do jasnego pomieszczenia. Na środku stało łóżko, a na nim leżała moja przyjaciółka. Zobaczywszy ją zakryłam usta dłonią, wyglądała strasznie....cała posiniaczona, z wieloma opatrunkami na ciele, rozcięta warga i twarz, której wyraz przedstawiał ból i cierpienie. Obok niej, na krześle siedział Rick, miał brudną i lekko rozciągniętą koszulkę. Trzymał Emily za rękę i opierał twarz o metalowy drążek przyczepiony do łóżka. Zobaczywszy nas nie wyraził żadnych emocji.
-Emily...-szepnęłam i podeszłam do niej bliżej i złapałam delikatnie za rękę-Boże Rick, co się stało?- zapytałam chłopaka ze łzami w oczach
-My.... byliśmy na spacerze, zostawiłem ją na chwilę samą....-w oczach stanęły mu łzy- to mija wina, gdybym był przy niej nic by się nie stało....
-Ale Rick, co się stało, kto jej to zrobił?-powtórzyłam pytanie przerażona
- Nie wiem kto to mógł być, odszedłem od niej na chwilę, a gdy wróciłem leżała pobita i zmasakrowana, to wszystko przeze mnie, to był mój pomysł z tym spacerem, gdybym był przy niej cały czas nic by się nie stało....- jego odpowiedź mnie zatkała, kto mógłby zrobić coś takiego, i... dlaczego?
Poczułam jak Liam obejmuje mnie ramieniem, próbując pocieszyć. Siedziałam i patrzyłam na śpiącą dziewczynę i chłopaka, którego przygniatało poczucie winy, widać było, że nie mógł znieść faktu iż Emily została pobita, ale patrząc na niego miałam wrażenie, że coś ukrywa.
W pewnym momencie do pokoju weszła pielęgniarka niosąc tacę z pigułkami i opatrunkami.
-Przepraszam, odwiedziny już się skończyły, proszę państwa o opuszczenie sali. Jutro będziecie państwo mogli odwiedzić pacjentkę od godziny 12:00, a teraz przepraszam, muszę podać pacjentce leki. Do widzenia- powiedziała chamsko, byłam wkurzona, w ogóle cała szpitalna obsługa działała mi na nerwach, no ale cóż, musieliśmy wyjść.
-Będę jutro tutaj od rana, lekarz powiedział, że Emily będzie miała operację ok. 9:30, jakby co to będę dzwonił-powiedział smutnym i zmęczonym głosem Rick
-Wiesz....dziękuję, że tak się o nią martwisz, ona....jesteś dla niej bardzo ważny i nie obwiniaj się, chciałabym abyś jutro poszedł ze mną na komisariat, zgłosimy całą sprawę i może czegoś więcej się dowiemy- uśmiechnęłam się do niego lekko, choć samej trudno było mi to uczynić. Z drugiej strony cieszyłam się, że Rickowi zależy na mojej przyjaciółce.-To.... do jutra...- powiedziałam niewyraźnie, a chłopak popatrzył na nas, chyba próbował również się uśmiechnąć, ale nie wychodziło mu to, a po chwili poszedł w przeciwnym kierunku- Liam- zwróciłam się do bruneta, gdy Rick oddalił się już znacznie-mógłbyś podwiesić mnie do domu?
-Nie.- powiedział krótko
-Jesteś na mnie zły?-zapytałam zdziwiona stając w miejscu
-Nie, nie jestem zły, ale nie zawiozę cię do domu
- To w takim razie o co chodzi, mam zadzwonić po taksówkę?-byłam totalnie zdezorientowana, nie wiedziałam, o co chodziło chłopakowi
-Zapraszam-wskazał ręką na samochód otwierając mi drzwi po stronie pasażera. Weszłam do środka, obserwując z ciekawością każdy jego ruch, aż w końcu brunet usiadł obok mnie i włożył kluczyki do stacyjki
- To gdzie w takim razie jedziemy?- naprawdę nie wiedziałam co on znowu kombinuje
- Na pewno nie do twojego domu- uśmiechnął się, odpalił silnik i ruszył.
Po kilkunastu minutach pojazd zatrzymał się pod kompletnie nie znanym mi miejscem. Był to duży, luksusowy budynek, otoczony pięknym ogrodem.
-Tu mieszkam-powiedział z zadowoleniem kierowca, gdy maszyna już całkowicei ucichła.
- A... ale po co tu przyjechaliśmy...- jego dom był ostatnim miejscem, jakiego mogłam się spodziewać
- Zapraszam cię do mnie na noc- uśmiechnął się
-Co, Liam ja...nie mogę, nie powinnam.... nie mam nawet ubrań i żadnych rzeczy- powiedziałam zakłopotana
- Nie zostawię cię samej w twoim mieszkaniu, nie w takiej sytuacji, naprawdę lepiej będzie jak dziś prześpisz się u mnie-popatrzył się na mnie słodkimi oczami, a ja co... no oczywiście uległam...
- Nie chcę ci robić niepotrzebnych kłopotów- liczyłam jeszcze na to, że może go przekonam, lecz na marne. Z drugiej strony tak naprawdę chciałam z nim spędzić z nim miły wieczór, ale nie wiedziałam jak to będzie...
- Przestań, nie będziesz robić żadnych problemów, wręcz przeciwnie, to będzie dla nas przyjemność
-NAS!?- skojarzyłam dopiero po chwili, w tym momencie jednak, brunet otworzył drzwi i moim oczom ukazało się piękne wnętrze
- Liam, zamknij się, oglądamy mecz, właśnie zaczęła się druga połowa!- usłyszeliśmy głos dochodzący z salonu, na co zaśmiałam się pod nosem
- Jakie miłe powitanie- powiedział pod nosem gospodarz, tak żebym mogła go usłyszeć- Ogarnijcie się, mamy gościa!!!- zawołał, lecz tym razem zamiast odkrzyknięć do naszych uszu dobiegły odgłosy szybkiego wstawania z kanapy i następnie kroki, które były coraz bliżej nas. W końcu zza rogu wyłonił się Niall a zaraz za nim Louis w roztarganych na każdą możliwą stronę włosach
-Melanie!- wykrzykną ten drugi i szybko przejechał ręką po głowie usiłując poprawić fryzurę
- Jak miło cię widzieć-tym razem odezwał się blondynek idąc w moim kierunku z rozłożonymi ramionami. Przytuliłam go a następnie uczyniłam to samo z Louisem, który był zaskoczony moim widokiem, zresztą tak samo jak ja ich.
- Mel będzie dziś u nas spała, więc zachowujcie się jak normalni, pełno rozumni ludzie- poprosił przyjaciół Liam
-Dobrze tato, będziemy grzeczni- odezwał się dziecinnym głosem Irlandczyk, jednak po chwili razem z Lou zaczęli się wygłupiać
-Ta.... na co ja liczę...- westchnął brunet- choć, pokarzę ci górę- zwrócił się do mnie zachęcająco wskazując schody
* Oczami Harrego*
Siedziałem w swoim pokoju i przeglądałem stare gazety. Ten wieczór zapowiadał się nudnie, zapewne nie długo z braku wykonywania czynności po prostu zasnę i tak się skończy dla mnie ten dzień. Przewracałem po kolei kartki oglądając kolorowe fotografie i czytając teksty zamieszczone w danym artykule, lecz po chwili usłyszałem znajomy głos, oraz śmiechy dochodzące zza ściany.
"Czyżby Liam miał gościa? Nie wiem trzeba to sprawdzić"- pomyślałem, po czym wstałem z łóżka i ruszyłem w stronę sypialni przyjaciela.
Gdy otworzyłem drzwi moim oczom ukazał się brunet, który rozmawiał z jakąś blondynką. Chwila.... Jakąś?! Momentalnie rozpoznałem tą piękną postać była aż za dobrze znana mi dziewczyna.
- Me....Me...Melanie-wykrztusiłem w końcu zszokowany
-Harry?! Co ty tu robisz?!- ona również była zdziwiona moim widokiem
- Ja? Mieszkam tu...- odpowiedziałem już spokojniej
- Mel będzie dziś u nas spała- wtrącił Liam
- Co? Znaczy super, bardzo się cieszę...- powiedziałem, spuściłem wzrok i zamykając drzwi poszedłem do mojego pokoju.
Zatrzaskując drzwi rzuciłem się na łóżko. W głowie zaczęły krążyć mi tysiące myśli i wspomnień. " Dlaczego ja byłem taki głupi i wszystko zepsułem?!". To było pytanie, które powtarzałem sobie przez ostatnie lata.
------------------------------------------------------
Hej i jak może być?? :)
Mam nadzieję, że spodobał się ten rozdział.
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale niestety nie miałam żadnych pomysłów. Jednak postanowiłam coś w końcu napisać i mam nadzieję, że nie jest aż tak źle.
P. S. Świętujemy premierę Midnight Memories w Polsce!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz