Obudziłam się ok. 9.00 i poszłam
po cichu wziąć szybki prysznic, by nie obudzić smacznie śpiącej Emily. Po
porannym odświeżeniu się postanowiłam zrobić przyjaciółce niespodziankę w
postaci pysznego śniadanie. Doszłam do wniosku, że powinnam zadbać o nią i
rozbudować nieco jej menu. Niestety moja współlokatorka nie miała zbytnio zróżnicowanego
zakresu posiłków, jeśli sama miała coś zrobić najczęściej były to kanapki z
serem, a jej ulubionym daniem były...tosty. Wydaje mi się, że to było jej
największe osiągnięcie kulinarne i dlatego tak tego zostawić nie mogę. Lubiłam fantazjować w kuchni i ostatnio
znalazłam w Internecie całkiem fajny przepis na „Wrapy z cienkiego omleta”,
zobaczymy co z tego wyjdzie...
Na szczęście po kilkunastu minutach posiłek wyglądał nieźle, przynajmniej tak mi się wydawało.
Na szczęście po kilkunastu minutach posiłek wyglądał nieźle, przynajmniej tak mi się wydawało.
-Jejku, co tak ślicznie
pachnie-po kilku minutach z sypialni wyszła zaspana brunetka
-Zrobiłam nam śniadanko!
–powiedziałam z dumą w głosie
-Mmm...Mel ale niespodzianka,
wiesz co możesz tak robić codziennie
-O nie kochana, pomyślałam, że
powinnaś się nieco usamodzielnić w kuchni
-O tak, jasne ja+gotowanie=karta
stałego klienta u lekarza
-Hahaha nie przesadzaj, nauczę
cię przyrządzać pyszne dania, będzie fajnie i obiecuję ci, że kiedyś to ty
będziesz nam robiła obiady
Po zjedzonym posiłku poszłam do
mojego pokoju, natomiast Emily zajęła się sprzątaniem jadalni. Siedziałam na
łóżku planując dzisiejszy dzień, ale nic konkretnego nie przychodziło mi do
głowy. „Może zadzwonię do Liama” pomyślałam, gdy nagle usłyszałam dzwonek
dochodzący z mojego telefonu. Byłam prawie pewna, że to właśnie on, ponieważ
wczoraj powiedział, że zadzwoni do mnie przed południem, więc nie wahając się dłużej odebrałam komórkę
-Halo, cześć Liam -powiedziałam
bez zastanowienia
-Oj, cześć Mel tu
Harry-usłyszałam nieśmiały głos, na co momentalnie się spięłam
-Yyyy....Harry, po co dzwonisz?-
zapytałam
-Posłuchaj, to było takie dziwne,
że wtedy się spotkaliśmy... wiesz co bardzo chciałbym z tobą w końcu pogadać, nie możemy odkładać
tego, naprawdę Mel...
-Nie, przykro mi nie mamy o czym
rozmawiać, inaczej ja nie chcę z tobą rozmawiać, to co było to już przeszłość i
nie wracajmy do tego
-Ale Melanie, proszę cię,
naprawdę, musimy się spotkać i wszystko wyjaśnić!
- Nie Harry, nic nie musimy, ja
nie chcę się z tobą ani spotykać ani niczego wyjaśniać-trudno było mi to
wszystko mówić, wiedziałam, że go ranię, ale muszę być twarda i nie wracać do
przeszłości
-Melanie! Błagam cię, tylko jedna
rozmowa!- prosił ze smutkiem w głosie
-Nie, Harry my..... na serio nie
możemy, proszę cię nie dzwoń do mnie więcej
-Mel, ja cię...-w tym momencie rozłączyłam
rozmowę, jest mi strasznie trudno, szczególnie, gdy go zobaczyłam, wtedy
wszystko wróciło...
Nie wiedziałam co mam
zrobić...znowu. Ta moja bezradność mnie dobijała, a najgorsze było to, że tak
często się mi zdarzała. Wpadłbym chyba w rozpacz, ale do mojego pokoju właśnie
weszła Emily, trzymając w ręku dwa kubki z jakimś ciepłym napojem.
-Hej, przyniosłam nam kakao,
chwilę...czemu jesteś smutna?- Od razu zauważyła, że coś jest nie tak.
-Nie ważne....po prostu...
-Po prostu co? Nie udawaj, przecież
widzę, powiesz mi?- zapytała siadając obok mnie i podając mi rozgrzane od
cieczy naczynie
-Dobra chodzi o to, że wczoraj Liam, ten chłopak, którego poznałam na
imprezie zaprosił mnie na próbę, bo on gra w zespole i chciał, żebym posłuchała
jak grają. Gdy przyszłam do studia byli tam jego przyjaciele, a jednym z nich
był....Harry-powiedziałam patrząc na kubek z parującym kakao
-Co?! Ten Harry?! Harry Styles?!
-Tak...- powiedziałam, a moje
oczy się zaszkliły
-Melanie...czy ty... go cały
czas....no wiesz...kochasz?- spytała, starała się ująć to jak najdelikatniej
-Nie wiem....ja już dawno o nim
zapomniałam, a teraz... on znowu wrócił, zniknął, a teraz znów się pojawił, a na
dodatek przed chwilą zadzwonił do mnie i chciał się spotkać..
-I co mu odpowiedziałaś?
-Że na razie nie chcę go widzieć,
ale nie wiem czy to się uda
-Słuchaj, teraz... masz rację,
lepiej żebyście nie gadali, powinnaś to wszystko przemyśleć, a później... uważam,
że powinniście jednak porozmawiać i wyjaśnić wszystkie sprawy, tak chyba będzie
najlepiej...
-Dziękuję ci, że mnie
zrozumiałaś, i że starasz się mi pomóc. Naprawdę, to dla mnie dużo znaczy...nie
poradziłabym sobie bez ciebie
-Przecież jestem twoją przyjaciółką
i nigdy cię nie zostawię, pamiętaj, zawsze będę z tobą
-Emily...
-Tak?
-Kocham cię...
-Ja ciebie też –przytuliła mnie,
a ja byłam jaj naprawdę wdzięczna. Nie każdy ma szczęście mieć taką osobę jak
ona, ale na szczęście ja mam. Po chwili usłyszałam dźwięk oznaczający, że ktoś
wysłał mi sms. Wzięłam do ręki komórkę i
zaczęłam czytać wiadomość:
„Hej piękna, może miałabyś ochotę na kawę? Będę u ciebie z 15 minut.
Liam xx”
Gdy odczytałam tekst sms-a automatycznie
się uśmiechnęłam, na co oczywiście moja przyjaciółka również zareagowała
-Hej, co się tak uśmiechasz?-zapytała
-Liam zaprosił mnie na kawę.
-Haha.. on ci się podoba, prawda?
-Nie, jest moim przyjacielem
-Ta jasne...to czemu
się tak cieszysz?- spojrzała na mnie podejrzanie
-Przestań, lubię po prostu
spędzać z nim czas
-Dobra, załóżmy, że ci wierzę. To
ja też pójdę się ubierać-odpowiedziała biorąc w dłonie oba kubki i powoli
zmierzając ku drzwiom do mojej sypialni
-A ty też gdzieś idziesz?
-Tak, Rick mnie zaprosił do
siebie
Po chwili byłam już gotowa,
wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i rzuciłam Emily tylko krótkie „cześć” na
pożegnanie.
Gdy wyszłam na dwór samochód
Liama już stał za furtką. Podbiegłam do chłopaka, przytuliłam go i razem
wsiedliśmy do samochodu. Po kilku minutach stanęliśmy przed bardzo ładną kawiarnią.
Brunet był gentelmanem, dlatego też wyszedł pierwszy, podbiegł do moich drzwi i
otworzył je, bym modła wysiąść.
-Dziękuję-powiedziałam do niego
słodko, lekko zaskoczona jego eleganckimi
ruchami
Weszliśmy i zajęliśmy pierwszy
lepszy stolik. Oczywiście jak zawsze, gdy zaczęliśmy rozmowę ona mogła się nie
kończyć. Jednak zauważyłam, że zaczyna się ściemniać więc powoli opuściliśmy
lokal. Wsiedliśmy do wielkiego samochodu Liama cały czas rozmawiając ze sobą,
jednak nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu na co szybko zaczęłam
przeszukiwać torebkę, aż w końcu udało mi się go znaleźć, nie patrząc nawet na
wyświetlacz szybko odebrałam
-Witam, czy to pani Melanie Weatherby?
-Tak to ja, a o co chodzi?- zapytałam
zaniepokojona
-Chodzi o pani przyjaciółkę,
Emily Jones
-Coś jej się stało?- jeszcze
bardziej się wystraszyłam
-Została pobita, jest w szpitalu
St Marie, czy mogłaby pani przyjechać?
-T...tak, oo...oczywiście, zaraz
tam będę-zaczęłam się jąkać i łzy napłynęły mi do oczu. Liam widząc moją twarz
zapytał:
-Mel, co się stało?
-Jedź do szpitala!!
---------------------------------------------------------------------
Hej, jak wam się podobał ten rozdział??
Mam nadzieję, żę was choć trochę wciągnęło...
Następny rozdział niebawem. Komentujcie:)
Weris<3

O boże.... Kurde.. co tak tragicznie?!
OdpowiedzUsuńAle nie ważne, bo ogólnie jest ZAJEBIŚCIE <333333
Jaki ty masz talent dziewczyno! *-----------------* Weź trochę oddaj! ;D
Oby to nic tak bardzo poważnego z Emily :C
Dodaję do obserwowanych i czekam na next!
Jeśli masz ochotę to zapraszam do mnie :)
http://szkolamilosci---anotherstory.blogspot.com/
i na bloga, którego przejęłam od mojego kumpla :) -->> http://marzenia-to-poczatek.blogspot.com/
Jaaa, nie, chcę, Rick'a!!! Ej no tak nie można!! :P
OdpowiedzUsuńSpokojnie, mam nowy pomysł....Bedzie ciekawie (mam nadzieję)
UsuńWeris<3
Czekam...
Usuń