-Hej, co się stało?-usłyszałam głos za plecami, na co
momentalnie się obróciłam i ujżałam zmartwioną twarz chłopaka, z którym
spędzałam czas w klubie.
-Yyy... nie, nic...przepraszam, że zepsułam tą miłą
chwilę...
-Ej, nic nie zepsułaś, jak by nic się nie stało to byś
przecież nie wyszła tak szybko i ja nie ujżałbym łez na tych przepięknych
policzkach-uśmiechnął się do mnie ukazując urocze dołeczki.
-Naprawdę, dzięki za troskę, ale nie przejmuj się mną, po
prostu... nie mam ochoty już tańczyć... więc może ja.... dzięki za taniec i....
cześć- powiedziałam,jąkając się. Nie wiedząc co dalej powiedzieć, trochę
zakłopotana obróciłam się i zaczęłam iść w niewiadomym kierunku, lecz nagle
chłopak podbiegł do mnie, złapał za
nadgarstek, a ja zwróciłam się lekko zaskoczona tym gwałtownym ruchem z jego strony.
-Nie wiesz, że niebezpiecznie jest wędrować samemu, nocą i
tymi ciemnymi uliczkami... –powiedział ściszonym głosem, na co ja wymiękłam-
pójdę z tobą!-wypalił po chwili ciszy
-Co?!-ocknęłam się
nagle z transu w jaki wprowadzała mnie barwa jego głosu i... „Chwilę
Mel!! Obudź się ty go nawet nie znasz, nie wiesz czy to nie jest jakiś zły
koleś, który spotyka dziewczyny w klubie, a potem uwodzi je i wykorzystuje!
Ogarnij się!” pomyślałam szybko-Wiesz co, to chyba nie jest najlepszy pomysł,
przecież my się nawet nie znamy...
-Właśnie!No tak, przepraszam...-wyciągnął ku mnie rękę w
geście powitalnym- Jestem Liam- przedstawił się na co ja zareagowałam chichotem
-A ja Melanie, miło mi...-lekko uśmiechnęłam się, ściskając umięśnioną dłoń chłopaka
-Mi również... to... już się znamy, więc co
idziemy?-zapytał patrząc mi w oczy z wyczekiwaniem
-Hmmm... no nie wiem...
-Nie chcę żebyś szła sama, znam jedno fajne miejsce, gdzie można pogadać
-No dobra... w sumie możemy się przejść-nowy znajomy
uśmiechnął się szeroko, a następnie wskazał mi drogę i dorównał kroku.
***
-Mieszkasz tu?-zapytał podczas gdy chodziliśmy po szarym,
brukowym chodniku
-Yyy...tak, znaczy nie dawno się wprowadziłam i dopiero
zapoznaję się z Londynem-odpowiedziałam przesuwając nogi po ciemnym podłożu
-A gdzie wcześniej mieszkałaś?-kolejne pytanie padło z
jego ust
-W Polsce...
-Z rodziną?
-Nie-odpowiedziałam szybko-Właściwie czemu cię to tak
interesuje?
-Tak po prostu... chciałbym cię poznać, wiesz nie co dzień
spotykam takie urocze, mądre oraz przepiękne dziewczyny- uśmiechną się do
mnie-do tego jeszcze świetnie tańczące
-Dziękuję... nie musisz mnie tak
komplementować-Powiedziałam, choc tak naprawdę sprawiało mi to przyjemność-Ty
też całkiem nieźle radzisz sobie na parkiecie
-Tylko w tedy, gdy mam cudowną partnerkę-tym razem to ja
się uśmiechnęłam
-Może teraz ty opowiesz mi coś o sobie, co?-tym razem to
ja zapytałam
-Hmm...urodziłem się w Wolverhampton, ale potem
przeprowadziłem się do Londynu i tam poznałem czterech naprawdę świetnych
chłopaków, z którymi gram w zespole, ponieważ zarówno ja jak i oni kochamy
muzykę.-Zakończył swój krótki monolog
-Muzyka...ja też ją uwielbiam..
-Grasz na jakimś instrumencie?-
popatrzył na mnie z zaciekawieniem
-Na gitarze... i czasami lubię
pośpiewać-odpowiedziałam miło
-Może chciałabyś przyjść jutro na
naszą próbę, posłuchasz nas, jestem ciekawy czy ci się spodoba..co ty na to?-
zaproponował
- Nie wiem, nie znamy się jeszcze
za dobrze, a mi...
-A tobie na pewno się
spodoba-dokończył za mnie
-Hahah śmieszny jesteś, no dobra,
na pewno będzie fajnie- wyciągnęłam z torebki małą karteczkę i napisałam na
niej swój numer telefonu- proszę- uśmiechnęłam się i podałam chłopakowi kawałek
papieru- do zobaczenia!- ruszyłam w stronę klubu, pod którym stał samochód
Ricka, lecz zanim zdążyłam zrobić trzy kroki Liam podbiegł do mnie i
zaproponował:
-Może cie podwiozę?- zaskoczył
mnie tym pytaniem
-Yyyy... nie dzięki, nie kłopocz
się, znajomy mojej przyjaciółki obiecał, że nas odwiezie, więc naprawdę nie trzeba
-Nalegam...-był nieugięty
-dobra, okej- zgodziłam się, w
końcu to przecież bardzo miło z jego strony
*Następnego dnia*
-Hej, czemu się tak wystroiłaś?
Idziesz na randkę?- zapytała Emily, widząc jak przeglądałam się w lustrze i
robiłam makijaż
-Nie.... no może
jakby...-odpowiedziałam przyjaciółce – a w ogóle, o której wczoraj wróciłaś, bo
nie słyszałam jak otwierałaś drzwi
-Hahaha, jak wróciłam ty już spałaś więc nie chciałam
cię budzić, to było jakoś przed 3 nad ranem....
-To nieźle zaszalałaś, podziwiam
cię za to, że po tak małej ilości snu masz tyle energii
-Naprawdę świetnie spędziłam czas
z Rick-iem, a poza tym podczas gdy się ubierałaś
zdążyłam wypić już kawę, właśnie zapomniałabym jak wczoraj wróciłaś do domu? Martwiłam
się o ciebie.
-Przecież wysłałam ci wiadomość,
gdy byłam w domu
-Wiem, dlatego gdy ją
przeczytałam, uspokoiłam się. To powiesz mi w końcu co wczoraj robiłaś i jak
znalazłaś się w mieszkaniu?
-Załatwiłam sobie podwózkę, a poza
tym to nie jest takie ważne...
-Czyli poznałaś kogoś?- w jej
oczach pojawiło się zaciekawienie, a mina przybrała kształt trochę podejrzliwej
-Wiesz co, może później ci
opowiem, a teraz muszę już iść, niedługo wrócę- powiedziałam do brunetki widząc jak na moim telefonie
pojawiła się wiadomość od Liama. Ubrałam buty, nałożyłam na siebie płaszcz i ostatni raz
spojrzałam w lustro wprowadzając w mój wygląd małe poprawki. Następnie
pożegnałam się z przyjaciółką, wzięłam torebkę i wyszłam na klatkę schodową
zmierzając ku windzie. Gdy wyszłam na
dwór od razu zauważyłam duży, srebrny samochód, taki sam jakim wczoraj jechałam
do domu. Chwilę później mój wzrok padł na opierającego się o maskę samochodu i
czekającego na mnie chłopaka. Na jego widok moje kąciki ust uniosły się lekko w
górę, a nogi przyspieszyła tępa, tak więc chwilę później stałam już naprzeciwko
znajomego.
-No hej śliczna, jak tam?
-Dziękuję, bardzo dobrze, a u
ciebie?
-Jeszcze lepiej, zwłaszcza, że
zgodziłaś się pojechać ze mną - zapraszam –obdarzył mnie uśmiechem i otworzył
drzwi ze strony pasażera
-To co, jedziemy?- zapytał
siadając na swój fotel i wkładając kluczyki do stacyjki
-Pewnie, już nie mogę się
doczekać.
Po ok. 15 minutach silnik pojazdu
ucichł. Staliśmy pod sporym studiem, w którym miałam spędzić najbliższy czas.
-Chodźmy-zaproponował Liam, na co
razem wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę budynku.
W środku wszystko prezentowało
się bardzo ładnie i profesjonalnie. Weszliśmy do długiego korytarza i nagle
chłopak zatrzymał się przed brązowymi drzwiami.
-Gotowa?- spojrzał na mnie
-Jasne-odpowiedziałam, na co ten
otworzył wejście i moim oczom ukazała się czwórka zabawnych chłopaków
-Hej ludzie, mamy gościa!- powiedział
głośno Mój towarzysz, by pozostali zwrócili na nas uwagę- chłopaki- powiedział-
to jest Melanie, a to są-zwrócił się do mnie-właśnie moi przyjaciele: Louis,
Niall, Zayn i...
-HARRY?!!
---------------------------------------------------------------------------------
Kochani,
strasznie, strasznie przepraszam Was, że tak długo nie pisałam. Mogę się wytłumaczyć tym, że październik to był dla mnie trochę ciężki miesiąc, i nie miałam prawie w ogóle czasu na pisanie. Obiecuję Wam, że w listopadzie pojawi się jeszcze kilka rozdziałów. Za wszystkie błędy przepraszam.
Komentujcie,
Weris<3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz