* Półtorej godziny później*
Obudziłem się gdy na dworze było już ciemno. Spojrzałem na zegarek stojący na szawce przy moim łóżku. 21. 20. Przeciągnąłem się leniwie zmieniają jednocześnie pozycję w której spałem przez ostatnie dwie godziny.
- Rusz się Harold....- mruknąłem wstając z łóżka i rozprostowując tym samym moje kości.
Wyszedłem z mojego pokoju i powoli stąpałem po schodach kierując się w stronę kuchni, z której dochodziły odgłosy rozmów.
Gdy wszedłem do pomieszczenia gospodarczego poczułem piękny zapach, dochodzący z piekarnika.
- Hmmm... Co dzisiaj jemy?-zapytałem zaspanym głosem, widząc Liama przyrządzającego jakąś potrawę. Obok niego stała postać pięknej blondynki.Na dźwięk mojego głosu dziewczyna gwałtownie się obróciła, a uśmiech zniknął z jej twarzy.
- Razem z Melanie zrobiliśmy zapiekankę-oświadczył dumnie chłopak
-To ja nakryję do stołu- powiedziała Mel nie patrząc mi w oczy. Następnie obróciła się w stronę regału i zaczęła szukać szafki z naczyniami
-Yyy....Liam...- zaczęła cicho jednak ja szybko do niej podszedłem i otworzyłem tą właściwą
-Tu jest- przerwałem jej i uśmiechając się. Chciałem by spojrzała mi w oczy jednak ona uciekała wzrokiem daleko od mojej osoby.
-Dzięki- odpowiedziała ze spojrzeniem wbitym w talerze. Po chwili zaczęła wyjmować okrągłe naczynia. W pewnym momencie zachwiała się, a ja korzystając z tego, że stałem prawie obok szybko złapałem wyślizgującą się jej ceramikę.
-Pomogę ci- zaproponowałem
-Nie trzeba, poradzę sobie-odpowiedziała chłodno, jednak ja zignorowałem to, podbiegłem do szuflady ze sztućcami i biorąc odpowiednią ich ilość wróciłem w podskokach do dziewczyny, która już zaczęła układać talerze na stole. Nie zwróciła na mnie uwagi. Starała się ignorować moją osobę, jednak ja nie mogłem na to pozwolić.
-Mel, możemy pogadać?- zapytałem, gdy skończyła wykonywać wcześniejszą czynność. Niestety w momencie gdy dziewczyna już miała mi odpowiedzieć do salonu wparował Liam
-Chłopaki kolacja-wydarł się i oczywiście wszystko zespół. Niall, Zayn i Lousi przybyli w przeciągu 30 sekund. Najszybszy był jak zwykle blondyn. Taa...ten to zawsze głodny. Tracąc nadzieję na rozmowę z Melanie tak jak pozostali zasiadłem do posiłku.
Po skończeniu jedzenia Lou wraz z Zaynem zaoferowali się, że posprzątają, Niall gdzieś wyszedł, a Liam... w sumie to nawet nie wiem. Ważniejsze było to, że salon opustoszał, więc miałem kolejną szansę pogadać z blondynką. Nie mogę jej zmarnować. Zobaczyłem jak wchodzi po schodach
-To co, chcesz mnie unikać czy porozmawiamy?- zapytałem łagodnie zatrzymując się przy stopniach.
- Nie- odpowiedziała na chwilę się zatrzymując. Zerknęła na mnie, po czym znów zaczęła wspinać się na górę. Momentalnie podbiegłem do jej zgrabnej sylwetki
- Melanie, proszę...- zacząłem znowu
-Nie Harry- ta sama odpowiedź padła z jej ust. Wypowiadając to znów na chwilę przystanęła, jednak tym razem nie pozwoliłem dziewczynie dalej pójść. Złapałem ją za nadgarstek i przytrzymałem by nie mogła wejść wyżej. Zaskoczona moim nagłym gestem obróciła się w do mnie
- Harry, póść mnie- powiedziała ostro
- Teraz ja mówię nie, chodźmy do mojego pokoju i tam ci wszystko wyjaśnię
- Ale ja nie chcę żebyś mi nic wyjaśniał
- Owszem uwierz mi, że chcesz. Nie możemy tego tak zostawić- przekonywałem ją patrząc w oczy
-Masz rację, chodźmy- westchnęła, po chwili ciszy.
- Rusz się Harold....- mruknąłem wstając z łóżka i rozprostowując tym samym moje kości.
Wyszedłem z mojego pokoju i powoli stąpałem po schodach kierując się w stronę kuchni, z której dochodziły odgłosy rozmów.
Gdy wszedłem do pomieszczenia gospodarczego poczułem piękny zapach, dochodzący z piekarnika.
- Hmmm... Co dzisiaj jemy?-zapytałem zaspanym głosem, widząc Liama przyrządzającego jakąś potrawę. Obok niego stała postać pięknej blondynki.Na dźwięk mojego głosu dziewczyna gwałtownie się obróciła, a uśmiech zniknął z jej twarzy.
- Razem z Melanie zrobiliśmy zapiekankę-oświadczył dumnie chłopak
-To ja nakryję do stołu- powiedziała Mel nie patrząc mi w oczy. Następnie obróciła się w stronę regału i zaczęła szukać szafki z naczyniami
-Yyy....Liam...- zaczęła cicho jednak ja szybko do niej podszedłem i otworzyłem tą właściwą
-Tu jest- przerwałem jej i uśmiechając się. Chciałem by spojrzała mi w oczy jednak ona uciekała wzrokiem daleko od mojej osoby.
-Dzięki- odpowiedziała ze spojrzeniem wbitym w talerze. Po chwili zaczęła wyjmować okrągłe naczynia. W pewnym momencie zachwiała się, a ja korzystając z tego, że stałem prawie obok szybko złapałem wyślizgującą się jej ceramikę.
-Pomogę ci- zaproponowałem
-Nie trzeba, poradzę sobie-odpowiedziała chłodno, jednak ja zignorowałem to, podbiegłem do szuflady ze sztućcami i biorąc odpowiednią ich ilość wróciłem w podskokach do dziewczyny, która już zaczęła układać talerze na stole. Nie zwróciła na mnie uwagi. Starała się ignorować moją osobę, jednak ja nie mogłem na to pozwolić.
-Mel, możemy pogadać?- zapytałem, gdy skończyła wykonywać wcześniejszą czynność. Niestety w momencie gdy dziewczyna już miała mi odpowiedzieć do salonu wparował Liam
-Chłopaki kolacja-wydarł się i oczywiście wszystko zespół. Niall, Zayn i Lousi przybyli w przeciągu 30 sekund. Najszybszy był jak zwykle blondyn. Taa...ten to zawsze głodny. Tracąc nadzieję na rozmowę z Melanie tak jak pozostali zasiadłem do posiłku.
Po skończeniu jedzenia Lou wraz z Zaynem zaoferowali się, że posprzątają, Niall gdzieś wyszedł, a Liam... w sumie to nawet nie wiem. Ważniejsze było to, że salon opustoszał, więc miałem kolejną szansę pogadać z blondynką. Nie mogę jej zmarnować. Zobaczyłem jak wchodzi po schodach
-To co, chcesz mnie unikać czy porozmawiamy?- zapytałem łagodnie zatrzymując się przy stopniach.
- Nie- odpowiedziała na chwilę się zatrzymując. Zerknęła na mnie, po czym znów zaczęła wspinać się na górę. Momentalnie podbiegłem do jej zgrabnej sylwetki
- Melanie, proszę...- zacząłem znowu
-Nie Harry- ta sama odpowiedź padła z jej ust. Wypowiadając to znów na chwilę przystanęła, jednak tym razem nie pozwoliłem dziewczynie dalej pójść. Złapałem ją za nadgarstek i przytrzymałem by nie mogła wejść wyżej. Zaskoczona moim nagłym gestem obróciła się w do mnie
- Harry, póść mnie- powiedziała ostro
- Teraz ja mówię nie, chodźmy do mojego pokoju i tam ci wszystko wyjaśnię
- Ale ja nie chcę żebyś mi nic wyjaśniał
- Owszem uwierz mi, że chcesz. Nie możemy tego tak zostawić- przekonywałem ją patrząc w oczy
-Masz rację, chodźmy- westchnęła, po chwili ciszy.
*Oczami Melanie*
Lokers miał rację. Zgodziłam się na rozmowę, bo tak na prawdę bardzo jej chciałam, tylko... bałam się jej. Jak to będzie? Nie wiem, zaraz się okaże...
Chłopak otworzył mi drzwi i zaprosił do swojego pokoju. Był on duży i ładnie urządzony. Rozglądając się po sypialni rzucały mi się w oczy rzeczy, które pamiętałam, które wielokrotnie widziałam w poprzednim domu Harrego.
Tak... ta sama fotografia przestawiająca Loczka z rodzicami oraz jego siostrą Gemmą stała na jednej z wielu półek obok okna, przez które można było zobaczyć zachodzące Słońce i piękne fioletowo-niebieskie niebo. Na ścianie wisiała biała koszulka z jego pierwszego meczu piłki nożnej, na który zabrał go tata jak Lokers miał 7 lat. Zobaczyłam również jego ulubioną książkę leżącą na ciemnej szawce, stare pocztówki z wakacji, i... kulę śniegową, którą podarowałam mu na święta.
- Ty ją jeszcze masz?- zapytałam podchodząc do półki, na której leżała kulka. Na jej widok moje kąciki ust uniosły się ku górze, a ciało wypełniło miłe ciepło.
-Przecież dostałem ją od ciebie- uśmiechnął się pod nosem - nie uważasz, że to dziwne- powiedział po chwili ciszy
- Co masz na myśli?
- Chodzi mi o to, że po tych latach tak nagle się spotkaliśmy i to w zupełnie innym świecie, zobacz... jesteśmy w Londynie, wyjeżdżając tu nigdy nie pomyślałbym, że jeszcze kiedyś cię zobaczę. To jest jak... sen- powiedział cicho po czym spojrzał mi głęboko w oczy
- Harry... ty nie rozumiesz, przyjechałam tutaj, by zapomnieć o wszystkim złym, co wydarzyło się w Polsce, a teraz pojawiłeś się ty, część mojej przeszłości, którą już dawno powinnam zamazać. -powiedziałam czując gulę w gardle. Wspomnienia wróciły, znowu... usiadłam na łóżku czując jak do oczu napływają mi łzy.- Naprawdę starałam się usunąć to wszystko z pamięci, ale ty...
- ...Ale ja wszystko zepsułem- dokończył cicho, siadając obok mnie i delikatnie obejmując mnie ramieniem- Melanie, ja... przepraszam, to że wyjechałem wtedy był jednym z największych błędów jakie kiedykolwiek zrobiłem.
- Powinieneś coś wiedzieć...-powiedziałam siadając na przeciwko jego sylwetki- jakieś pięć miesięcy po twoim wyjeździe poznałam Johna. Nie mogłam się otrząsnąć po naszym rozstaniu, nie umiałam normalnie funkcjonować, ale on bardzo mi pomógł. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, on bardzo się starał bym wróciła do normalnego życia, i... udało mu się. Po jakimś czasie zakochałam się w nim, i zostaliśmy parą. Mimo tego jednak, że bolesne wspomnienia pozostały, przy nim czułam się szczęśliwa. Wszystko układało się świetnie, aż do 26 lutego... przed siedmioma miesiącami gdy John wracał do naszego wspólnego domu uległ wypadkowi. Pijany kierowca wyjechał z naprzeciwka i... zabił go. Chyba najgorsze było to, że w zwłokach znaleziono pierścionek zaręczynowy. Po jego śmierci moje życie ponownie się zawaliło. Straciłam już kompletnie sens życia, została mi tylko Emily, która teraz jest w szpitalu. Ona robiła wszystko bym wyszła ze stanu depresji, dzięki niej podjęłam kolejną próbę, w Londynie zaczynam wszystko od nowa- pierwszy raz opowiedziałam komuś o moich najgorszych wspomnieniach i to był... właśnie Harry.
Chłopak otworzył mi drzwi i zaprosił do swojego pokoju. Był on duży i ładnie urządzony. Rozglądając się po sypialni rzucały mi się w oczy rzeczy, które pamiętałam, które wielokrotnie widziałam w poprzednim domu Harrego.
Tak... ta sama fotografia przestawiająca Loczka z rodzicami oraz jego siostrą Gemmą stała na jednej z wielu półek obok okna, przez które można było zobaczyć zachodzące Słońce i piękne fioletowo-niebieskie niebo. Na ścianie wisiała biała koszulka z jego pierwszego meczu piłki nożnej, na który zabrał go tata jak Lokers miał 7 lat. Zobaczyłam również jego ulubioną książkę leżącą na ciemnej szawce, stare pocztówki z wakacji, i... kulę śniegową, którą podarowałam mu na święta.
- Ty ją jeszcze masz?- zapytałam podchodząc do półki, na której leżała kulka. Na jej widok moje kąciki ust uniosły się ku górze, a ciało wypełniło miłe ciepło.
-Przecież dostałem ją od ciebie- uśmiechnął się pod nosem - nie uważasz, że to dziwne- powiedział po chwili ciszy
- Co masz na myśli?
- Chodzi mi o to, że po tych latach tak nagle się spotkaliśmy i to w zupełnie innym świecie, zobacz... jesteśmy w Londynie, wyjeżdżając tu nigdy nie pomyślałbym, że jeszcze kiedyś cię zobaczę. To jest jak... sen- powiedział cicho po czym spojrzał mi głęboko w oczy
- Harry... ty nie rozumiesz, przyjechałam tutaj, by zapomnieć o wszystkim złym, co wydarzyło się w Polsce, a teraz pojawiłeś się ty, część mojej przeszłości, którą już dawno powinnam zamazać. -powiedziałam czując gulę w gardle. Wspomnienia wróciły, znowu... usiadłam na łóżku czując jak do oczu napływają mi łzy.- Naprawdę starałam się usunąć to wszystko z pamięci, ale ty...
- ...Ale ja wszystko zepsułem- dokończył cicho, siadając obok mnie i delikatnie obejmując mnie ramieniem- Melanie, ja... przepraszam, to że wyjechałem wtedy był jednym z największych błędów jakie kiedykolwiek zrobiłem.
- Powinieneś coś wiedzieć...-powiedziałam siadając na przeciwko jego sylwetki- jakieś pięć miesięcy po twoim wyjeździe poznałam Johna. Nie mogłam się otrząsnąć po naszym rozstaniu, nie umiałam normalnie funkcjonować, ale on bardzo mi pomógł. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, on bardzo się starał bym wróciła do normalnego życia, i... udało mu się. Po jakimś czasie zakochałam się w nim, i zostaliśmy parą. Mimo tego jednak, że bolesne wspomnienia pozostały, przy nim czułam się szczęśliwa. Wszystko układało się świetnie, aż do 26 lutego... przed siedmioma miesiącami gdy John wracał do naszego wspólnego domu uległ wypadkowi. Pijany kierowca wyjechał z naprzeciwka i... zabił go. Chyba najgorsze było to, że w zwłokach znaleziono pierścionek zaręczynowy. Po jego śmierci moje życie ponownie się zawaliło. Straciłam już kompletnie sens życia, została mi tylko Emily, która teraz jest w szpitalu. Ona robiła wszystko bym wyszła ze stanu depresji, dzięki niej podjęłam kolejną próbę, w Londynie zaczynam wszystko od nowa- pierwszy raz opowiedziałam komuś o moich najgorszych wspomnieniach i to był... właśnie Harry.
------------------------------------------------------------------------
Hej, i jak emocje po rozdziale 11?
Mam nadzieję, że wam się spodobał. Trochę krótki, ale mam nadzieję, że nie jest tak najgorzej.
CZYTASZ=KOMENTUJ ( to ogromna motywacja dla mnie!)
Niedługo następny...
Weris <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz