*Emily*
-To opowiadaj, co to za przystojniak, z którym gadałaś w sklepie?-zapytała
podekscytowana Mel, gdy po rozpakowaniu zakupów usiadłyśmy na kanapie
-Aaa... nic takiego, po prostu miałam drobny upadek
między regałami i kilka rzeczy mi pospadało i Rick pomógł mi je zbierać...
-A wymieniliście się numerami telefonów?
-Nie....niestety nie zdążyliśmy....
-Szkoda...przykro mi..
-Nie szkodzi mam nadzieję, że jeszcze kiedyś go spotkam
-Oby, trzymam kciuki. Chcesz kawę?
-Jasne-odpowiedziałam i dziewczyna poszła do kuchni
przygotowywać napój.
-Ej, mam pomysł, może jutro wybierzemy się do jakiegoś
salonu? Musimy w końcu wybrać samochód...-zaproponowała moja przyjaciółka
przynosząc kubki z gorącą cieczą do salonu
-Wiesz co to dobry pomysł.
W tym tygodniu możemy gdzieś
pojechać.
*Kilka dni później*
-Wstawaj! No wstawaj śpiochu!-słyszałam przez sen, ale
nagle ktoś mocno uderzył mnie poduszką
-Ałł!- no oczywiście, to przecież mój zapasowy budzik
Emily!
-Nareszcie, myślałam, że będę musiała użyć ostatecznych
środków...
-Czyli?
-No wiesz...łaskotki, ewentualnie szklanka z zimną
wodą-odpowiedziała moja przyjaciółka, na co obie się zaśmiałyśmy-Zrobiłam
śniadanko!-pochwaliła się
-Fajnie, a już chciałam wstawać-zachichotałam na co ta
zrobiła obrażona minę-Ej, żartuję..-uśmiechnęłam się do niej...podziałało
-Dobra, chodź do kuchni, tak naprawdę to zrobiłam kanapki
i to chyba jedne z nielicznych rzeczy, które mi wychodzą w kuchni...
Rzeczywiście, dziewczyna miała rację, posiłek wyglądał smakowicie.
-To co jedziemy dziś do sklepu wybrać jakiś samochód?
-Jasne, to dobry plan na dzisiaj
Jakieś pół godziny później byłam już gotowa, więc razem
pojechałyśmy taksówką do sklepu samochodowego.
*Emily*
Weszłyśmy razem z Mel do środka i zaczęłyśmy oglądać auta. W pewnym momencie podszedł do nas chyba
doradca
-Mogę paniom w czymś pomóc?- usłyszałam znajomy głos na co od razu
zwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nie dz....o jeny, cześć
Rick co ty tu robisz?-zapytałam uśmiechając się
-To jest salon mojego ojca, pracuję tu-odwzajemnił uśmiech
-Jak miło cię widzieć
-Ciebie również
-A tak, to jest moja przyjaciółka Melanie-przedstawiłam
znajomemu moją towarzyszkę
-Jestem Rick-Uśmiechnął się i podał rękę mojej
przyjaciółce
-Miło mi-ona zrobiła to samo
-Może pomogę wam coś wybrać?-zaproponował i następnie
zaczął przedstawiać nam ciekawe modele.
Po długich zastanowieniach razem z moją przyjaciółką
wybrałyśmy białą TOYOTĘ. Po podpisaniu wszystkich papierów miałyśmy już
wychodzić, lecz ktoś złapał nas w drzwiach
-Już drugi raz, to nie może być przypadek-zobaczyłam
uśmiechniętą twarz Ricka-Może razem z twoją przyjaciółką wybralibyśmy się
dzisiaj do klubu?-zaproponował, na co ja zaśmiałam się cicho-Czyli będę pod
waszym domem ok. 20.00. Do zobaczenia-ostatni raz obdarzył mnie promiennym
wyrazem twarzy a następnie wrócił do salonu
-Ale super, czyli szykuje ci się randka-powiedziała
radośnie Mel
-No właśnie, a ty idziesz razem z nami, też zostałaś
zaproszona
-Ale ja...
-Przestań, idziesz i koniec, może akurat poznasz kogoś
-Nie...wiesz co to nie jest najlepszy pomysł-momentalnie
posmutniała
-Nawet o tym nie myśl, zapomniałaś już czemu tu
przyjechałaś?
-Żeby zacząć od nowa...
-No właśnie, czyli idziemy do domu i szykujemy
-Masz rację musisz w końcu oczarować Ricka-powiedziała
Melanie na co obie się zaśmiałyśmy, następnie wsiadłyśmy do taksówki jadąc w
stronę naszego mieszkania.
*Kilka godzin później*
-Wyglądasz ślicznie!-mówiła do mnie przyjaciółka
-Na pewno?-cały czas nie byłam pewna co do mojego wyglądu
-Tak! Naprawdę!
-Dobra, a teraz ty się pokaż-chciałam w końcu ją zobaczyć
-Może być?-zapytała niepewnie
-Wyglądasz...-w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi-To
pewnie Rick, na pewno dobrze wyglądam
-Taaak naprawdę, a teraz chodźmy już-popędziła mnie na co wyszłyśmy
z mieszkania i zeszłyśm do czekającego na nas Ricka
-Wow! Dziewczyny wyglądacie świetnie
-Dzięki, ty też całkiem nieźle-odpowiedziałam
-Zapraszam-udał gentlemana i otworzył nam drzwi auta,
następnie zamykając je obdarzył moją osobę uroczym uśmiechem-No to
jedziemy!-wsiadł na miejsce kierowcy i ruszył
*Melanie*
Całą drogę Emily z Rickiem flirtowali i chyba zapomnieli o
moim istnieniu, ale nie miałam in tego za złe widać że naprawdę wpadli sobie w
oko. Po ok.15 minutach stanęliśmy pod oświetlonym klubem, z którego wydobywała
się głośna i idealna do tańca muzyka.
-To jeden z najfajniejszych klubów jakie są w
Londynie-powiedział Rick, po czym wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do
wejścia.
W środku było sporo ludzi, Emily i Rick od razu zaczęli
tańczyć a ja nie wiedząc co ze sobą zrobić podeszłam do baru i usiadłam na wysokim krześle. Siedziałam tak wgapiona bezsensownie w pustą szklankę po
wcześniej zamówionym napoju, gdy nagle ktoś do mnie podszedł
-Postawić ci drinka?-zapytał nieznajomy. Spojrzałam na
niego i lekko się uśmiechnęłam
-Yyy...tak, jasne-powiedziałam niepewnie lekko
zawstydzona, chłopak usiadł obok mnie i zamówił dla nas dwa napoje
-Dlaczego taka piękna dziewczyna siedzi sama przy barze,
zamiast bawić się w najlepsze ze swoim partnerem-powiedział, na co ja zaśmiałam
się cicho
-Przyszłam tu sama, znaczy z moją przyjaciółką, ale
ona..-popatrzyłam w stronę Emily, która w tej chwili szalała razem z
Rickiem-...nieważne...
-O..przyszłaś tu sama....skoro tak, to mogę
prosić?-zapytał i uśmiechnął się do mne na co ja poczułam rumieńce na
policzkach
-Jasne-uśmiechnęłam się. Chłopak był naprawdę uroczy.
Tańczyliśmy nie wiem ile...długo, ale mi to w ogóle nie
przeszkadzało, wręcz przeciwnie-w towarzystwie nieznajomego czułam się bardzo
przyjemnie. Od dawna nie bawiłam się tak dobrze...
Nagle DJ włączył wolniejszy kawałek. Chłopak nieśmiało
objął mnie w talii, a ja założyłam mu ręce na szyi i położyłam głowę na jego
ramię. Kołysaliśmy się wolno...to było bardzo miłe uczucie, lecz.... momentalnie
coś we mnie zaskoczyło: poczułam się jak przed paroma miesiącami, w głowie
ukazał mi się obraz przedstawiający uśmiechniętą twarz...Johna. On był szczęśliwy,
ja też, byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie i myślałam, że tak będzie
już zawsze... łzy napłynęły mi do oczu, nie wytrzymałam... popatrzyłam jeszcze
tylko przelotnie na nieznajomego, a następnie zrozpaczona wybiegłam z
budynku...
----------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że długo nie pisałam, ale jest szkoła, więc.... wszystko mówi za siebie:)
Mam nadzieję, że komuś się spodobało, jeśli tak to komentować. Następny rozdział postaram się dodać szybciej...
Weris <3




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz