środa, 13 listopada 2013

Rozdział 9





-Jedź do szpitala!!

*Trzy  godziny wcześniej*

*Oczami Emily*

Weszliśmy do domu Ricka. Mieszkał sam, ale jego nowoczesne mieszkanie bez problemu pomieściłoby więcej osób. Najpierw weszliśmy do kuchni.  Ona akurat nie była za duża w przeciwieństwie do salonu, który mijaliśmy. Była bardzo stylowo urządzona, a kolory idealnie współgrały ze sobą.

-Więc, dzisiaj postanowiłem popisać się moimi umiejętnościami kulinarnymi i ugotowałem dla nas włoskie danie. Będzie to makaron z kawałkami kurczaka, świeżą bazylią i pomidorami. Mam nadzieję, że ci posmakuje. – uśmiechnął się do mnie. „No dobra to jak się ożenimy to ty będziesz gotował, a Melanie nie będzie musiała się ze mną męczyć z tą kulinarną nauką” pomyślałam i cicho zachichotałam, tak, żeby gospodarz mnie nie usłyszał.Chłopak nałożył wcześniej przygotowany posiłek na talerze, poczym wziął oba naczynia w ręce i zaczął podchodził do mnie, a ja już nie mogłam się doczekać aż postawi na blacie, przy którym siedziałam gotowe danie. Jednak, gdy chłopak był tuż przymnie pocałował mnie w policzek a następnie szybko wyminął.
-Choć za mną-powiedział, a ja posłusznie ruszyłam z nim myśląc, co ten wariat kombinuje. Wyszliśmy z kuchni i zaraz za ścianą ujrzałam lekko oświetlone pomieszczenie. To co zobaczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Byłam w szoku. Moje oczy się zaszkliły, to wszystko było takie....piękne. Trudno mi było uwierzyć, że chłopak może być taki romantyczny. Takie rzeczy widziałam tylko w filmach.
-Rick... to wszystko...dla mnie?- zapytałam prawie szeptem
-Zapraszam na romantyczną kolację-powiedział do mnie i uśmiechnął się tajemniczo-proszę siadaj...-Wykonałam jego polecenie, chłopak postawił przede mną talerz pełen pięknie pachnącego jedzenia
-Zaraz wrócę, pójdę po wino-wyszedł zostawiając mnie na chwilę samą, a ja wykorzystałam ten moment na ciągłe patrzenie na stół. Musiało go to pewnie kosztować  wiele czasu i wysiłku, tak się postarał...dla mnie. Po chwili blondyn wszedł do pokoju niosąc ze sobą butelkę wypełnioną czerwoną cieczą. Miał również ze sobą małą miskę. Znajdowały się w niej płatki róż, które wypełniły otoczenie cudownym zapachem. Chłopak posypał nimi stół i jego okolice co uczyniło miejsce jeszcze piękniejszym.

Po zjedzonej kolacji i miło spędzonym czasie gospodarz zaproponował spacer po pobliskim parku, więc kilka minut później wychodziliśmy już z jego mieszkania. Szliśmy trzymając się za ręce, byliśmy lekko pijani, ale to nam nie przeszkadzało w miłym spędzaniu czasu. Zrobiło się już ciemno, ale Księżyc subtelnie oświetlał okolicę, co spowodowało, iż spacer wydawał się jeszcze bardziej romantyczny. Weszliśmy powolnym krokiem do parku, nie było tam prawie w ogóle ludzi, tylko czasami mijaliśmy pojedyncze osoby siedzące na ławkach i cieszące się pięknem lata.
-Mam dla ciebie mały prezent- powiedział w pewnym momencie blondyn
-Co, kolejna niespodzianka?- zaśmiałam się
-Poczekaj tu chwilę, ja zaraz przyjdę-uśmiechnął się i pobiegł w przeciwnym kierunku. Patrzyłam na jego oddalającą się sylwetkę,  a gdy już całkiem straciłam go z pola widzenia usiadłam na samotnej ławce. „Hmm... musi być już naprawdę późno, park już prawie całkiem opustoszał” pomyślałam. Siedziałam sama na kawałku drewna połączonego zdobionym metalem, gdy nagle poczułam czyjąś dłoń na oczach. Ale to nie był delikatny i żartobliwy gest, wręcz przeciwnie. Jakiś wysoki mężczyzna  złapał mnie za włosy, po czym zaczął bić. Zaczęłam krzyczeć, ale najwyraźniej nikt mnie nie słyszał. Rzucił mnie na zimny chodnik i zaczął kopać. Każdy jego ruch sprawiał mi ogromny ból.  Złapał mnie za bluzkę, próbując ją podrzeć. Wrzeszczałam, płakałam, prosiłam go by mnie zostawił, jednak on nie reagował.  W pewnym momencie chłopak oderwał się ode mnie gwałtownie, a ja runęłam bezsilnie na ziemię. Niewyraźnie słyszałam tylko odgłosy mocnych uderzeń i krzyków. Potrafiłam wyłapać pojedyncze słowa, najczęściej były to przekleństwa. Chwilę później  słyszałam tylko szybkie kroki oddalające się ode mnie- ktoś biegł, a raczej uciekał. W pewnym momencie poczułam, że mój obrońca obejmuje moje okaleczone ciało swoimi ciepłymi ramionami.
-Nic ci nie jest?- usłyszałam głos chłopaka-Zaraz zadzwonię po pogotowie-wyjął telefon i zaczął wykręcać numer. Moje powieki ledwo się trzymały, już prawie nic nie widziałam.
-Dziękuję ci Rick – powiedziałam cicho, po czym przybliżyłam się do twarzy mojego bohatera i pocałowałam go. Chwilę później wszystko ucichło, a je straciłam przytomność...

*Oczami Ricka*
Wszystko było już przygotowane, a ja wracałem dumnie do Emily. Już nie mogłem doczekać się reakcji przepięknej brunetki na  to co dla nas przygotowałem. Naprawdę mi na niej zależy i chciałbym, by ten wieczór był dla niej jednym z najmilszych. Dla mnie na pewno jest. Szedłem ścieżką radosny, lecz gdy wkroczyłem na główny plac, na którym miała czekać na mnie dziewczyna doznałem szoku. Jej szczupła postać leżała bez życia, na ziemi na nad nią obejmujący jej ciało wystraszony chłopak. Oboje byli lekko zmasakrowani, lecz moja towarzyszka w dużo gorszym stanie, widziałem jak ledwo oddychała. Natychmiast zacząłem biec, by jak najszybciej zobaczyć co się stało, lecz gdy tajemniczy mężczyzna zauważył mnie natychmiast uciekł, zostawiając Emily w okropnym stanie. Najszybciej jak umiałem podbiegłem do dziewczyny złapałem ją i chciałem zadzwonić po karetkę, ale w tym momencie, zza rogu wyłonił się pojazd medyczny. Najwyraźniej ten chłopak zadzwonił już wcześniej. Z samochodu wybiegli ratownicy i zobaczywszy nas razem z noszami przybiegli. Położyli jej delikatne ciało na łóżku z kółkami z wnieśli do karetki. Wsiadłem razem z nimi do pojazdu i na sygnale pojechaliśmy do szpitala.
-Emily, błagam obudź się...proszę cię- szeptałem do niej, trzymając za rękę. Miałem łzy w oczach. Z całego serca pragnąłem, by ten koszmar się skończył...
----------------------------------------------------------------------
No hej, 
dzisiejszy rozdział trochę krótki, ale chciałam w jednym rozdział umieścić całą tą sytuację.
Mam nadzieję, że się podobało:)  CZYTASZ=KOMENTUJ <3
Następny rozdział już niedługo,
Weris<3

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 8




Obudziłam się ok. 9.00 i poszłam po cichu wziąć szybki prysznic, by nie obudzić smacznie śpiącej Emily. Po porannym odświeżeniu się postanowiłam zrobić przyjaciółce niespodziankę w postaci pysznego śniadanie. Doszłam do wniosku, że powinnam zadbać o nią i rozbudować nieco jej menu. Niestety moja współlokatorka nie miała zbytnio zróżnicowanego zakresu posiłków, jeśli sama miała coś zrobić najczęściej były to kanapki z serem, a jej ulubionym daniem były...tosty. Wydaje mi się, że to było jej największe osiągnięcie kulinarne i dlatego tak tego zostawić nie mogę.  Lubiłam fantazjować w kuchni i ostatnio znalazłam w Internecie całkiem fajny przepis na „Wrapy z cienkiego omleta”, zobaczymy co z tego wyjdzie...

Na szczęście po kilkunastu minutach posiłek wyglądał nieźle, przynajmniej tak mi się wydawało.
-Jejku, co tak ślicznie pachnie-po kilku minutach z sypialni wyszła zaspana brunetka
-Zrobiłam nam śniadanko! –powiedziałam z dumą w głosie
-Mmm...Mel ale niespodzianka, wiesz co możesz tak robić codziennie
-O nie kochana, pomyślałam, że powinnaś się nieco usamodzielnić w kuchni
-O tak, jasne ja+gotowanie=karta stałego klienta u lekarza
-Hahaha nie przesadzaj, nauczę cię przyrządzać pyszne dania, będzie fajnie i obiecuję ci, że kiedyś to ty będziesz nam robiła obiady
Po zjedzonym posiłku poszłam do mojego pokoju, natomiast Emily zajęła się sprzątaniem jadalni. Siedziałam na łóżku planując dzisiejszy dzień, ale nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy. „Może zadzwonię do Liama” pomyślałam, gdy nagle usłyszałam dzwonek dochodzący z mojego telefonu. Byłam prawie pewna, że to właśnie on, ponieważ wczoraj powiedział, że zadzwoni do mnie przed południem, więc  nie wahając się dłużej odebrałam komórkę
-Halo, cześć Liam -powiedziałam bez zastanowienia
-Oj, cześć Mel tu Harry-usłyszałam nieśmiały głos, na co momentalnie się spięłam
-Yyyy....Harry, po co dzwonisz?- zapytałam
-Posłuchaj, to było takie dziwne, że wtedy się spotkaliśmy... wiesz co bardzo chciałbym  z tobą w końcu pogadać, nie możemy odkładać tego, naprawdę Mel...
-Nie, przykro mi nie mamy o czym rozmawiać, inaczej ja nie chcę z tobą rozmawiać, to co było to już przeszłość i nie wracajmy do tego
-Ale Melanie, proszę cię, naprawdę, musimy się spotkać i wszystko wyjaśnić!
- Nie Harry, nic nie musimy, ja nie chcę się z tobą ani spotykać ani niczego wyjaśniać-trudno było mi to wszystko mówić, wiedziałam, że go ranię, ale muszę być twarda i nie wracać do przeszłości
-Melanie! Błagam cię, tylko jedna rozmowa!- prosił ze smutkiem w głosie
-Nie, Harry my..... na serio nie możemy, proszę cię nie dzwoń do mnie więcej
-Mel, ja cię...-w tym momencie rozłączyłam rozmowę, jest mi strasznie trudno, szczególnie, gdy go zobaczyłam, wtedy wszystko wróciło...
Nie wiedziałam co mam zrobić...znowu. Ta moja bezradność mnie dobijała, a najgorsze było to, że tak często się mi zdarzała. Wpadłbym chyba w rozpacz, ale do mojego pokoju właśnie weszła Emily, trzymając w ręku dwa kubki z jakimś ciepłym napojem.
-Hej, przyniosłam nam kakao, chwilę...czemu jesteś smutna?- Od razu zauważyła, że coś jest nie tak.
-Nie ważne....po prostu...
-Po prostu co? Nie udawaj, przecież widzę, powiesz mi?- zapytała siadając obok mnie i podając mi rozgrzane od cieczy naczynie
  -Dobra chodzi o to, że wczoraj Liam, ten chłopak, którego poznałam na imprezie zaprosił mnie na próbę, bo on gra w zespole i chciał, żebym posłuchała jak grają. Gdy przyszłam do studia byli tam jego przyjaciele, a jednym z nich był....Harry-powiedziałam patrząc na kubek z parującym kakao
-Co?! Ten Harry?! Harry Styles?!
-Tak...- powiedziałam, a moje oczy się zaszkliły
-Melanie...czy ty... go cały czas....no wiesz...kochasz?- spytała, starała się ująć to jak najdelikatniej
-Nie wiem....ja już dawno o nim zapomniałam, a teraz... on znowu wrócił, zniknął, a teraz znów się pojawił, a na dodatek przed chwilą zadzwonił do mnie i chciał się spotkać..
-I co mu odpowiedziałaś?
-Że na razie nie chcę go widzieć, ale nie wiem czy to się uda
-Słuchaj, teraz... masz rację, lepiej żebyście nie gadali, powinnaś to wszystko przemyśleć, a później... uważam, że powinniście jednak porozmawiać i wyjaśnić wszystkie sprawy, tak chyba będzie najlepiej...
-Dziękuję ci, że mnie zrozumiałaś, i że starasz się mi pomóc. Naprawdę, to dla mnie dużo znaczy...nie poradziłabym sobie bez ciebie
-Przecież jestem twoją przyjaciółką i nigdy cię nie zostawię, pamiętaj, zawsze będę z tobą
-Emily...
-Tak?
-Kocham cię...
-Ja ciebie też –przytuliła mnie, a ja byłam jaj naprawdę wdzięczna. Nie każdy ma szczęście mieć taką osobę jak ona, ale na szczęście ja mam. Po chwili usłyszałam dźwięk oznaczający, że ktoś wysłał mi sms.  Wzięłam do ręki komórkę i zaczęłam czytać wiadomość:

„Hej piękna, może miałabyś ochotę na kawę? Będę u ciebie z 15 minut. Liam xx”

Gdy odczytałam tekst sms-a automatycznie się uśmiechnęłam, na co oczywiście moja przyjaciółka również zareagowała
-Hej, co się tak uśmiechasz?-zapytała
-Liam zaprosił mnie na kawę.
-Haha.. on ci się podoba, prawda?
-Nie, jest moim przyjacielem
-Ta jasne...to   czemu się tak cieszysz?- spojrzała na mnie podejrzanie
-Przestań, lubię po prostu spędzać z nim czas
-Dobra, załóżmy, że ci wierzę. To ja też pójdę się ubierać-odpowiedziała biorąc w dłonie oba kubki i powoli zmierzając ku drzwiom do mojej sypialni
-A ty też gdzieś idziesz?
-Tak, Rick mnie zaprosił do siebie
Po chwili byłam już gotowa, wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i rzuciłam Emily tylko krótkie „cześć” na pożegnanie.
Gdy wyszłam na dwór samochód Liama już stał za furtką. Podbiegłam do chłopaka, przytuliłam go i razem wsiedliśmy do samochodu. Po kilku minutach stanęliśmy przed bardzo ładną kawiarnią. Brunet był gentelmanem, dlatego też wyszedł pierwszy, podbiegł do moich drzwi i otworzył je, bym modła wysiąść.
-Dziękuję-powiedziałam do niego słodko, lekko  zaskoczona jego eleganckimi ruchami
Weszliśmy i zajęliśmy pierwszy lepszy stolik. Oczywiście jak zawsze, gdy zaczęliśmy rozmowę ona mogła się nie kończyć. Jednak zauważyłam, że zaczyna się ściemniać więc powoli opuściliśmy lokal. Wsiedliśmy do wielkiego samochodu Liama cały czas rozmawiając ze sobą, jednak nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu na co szybko zaczęłam przeszukiwać torebkę, aż w końcu udało mi się go znaleźć, nie patrząc nawet na wyświetlacz szybko odebrałam
-Witam, czy to pani Melanie Weatherby?
-Tak to ja, a o co chodzi?- zapytałam zaniepokojona
-Chodzi o pani przyjaciółkę, Emily Jones
-Coś jej się stało?- jeszcze bardziej się wystraszyłam
-Została pobita, jest w szpitalu St Marie, czy mogłaby pani przyjechać?
-T...tak, oo...oczywiście, zaraz tam będę-zaczęłam się jąkać i łzy napłynęły mi do oczu. Liam widząc moją twarz zapytał:
-Mel, co się stało?
-Jedź do szpitala!!
---------------------------------------------------------------------
Hej, jak wam się podobał ten rozdział??
Mam nadzieję, żę was choć trochę wciągnęło...
Następny rozdział niebawem. Komentujcie:)
Weris<3

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 7



Liam przedstawiał mi po kolei swoich przyjaciół. Po wymienieniu każdego imienia przyglądałam się jego właścicielowi i uśmiechałam. Najpierw Louis,  śmieszny, wyglądający na miłego brunet, z lekkim zarostem i jeans-ową kurtką. Potem spojrzałam na Nialla, uroczego blondyna z dużymi niebieskimi oczami i przyjemnym wyrazem twarzy. Kolejne imię, Zayn należało do przystojnego brązowookiego chłopaka, z czarnymi włosami. Ubierał się w stylu „Bad Boy” , ale wyglądał na zwariowanego i miłego.  Zaraz z Zayna mój wzrok padł na...
-HARRY?!!-wykrzyknęłam, nie wierząc własnym oczom. Nie, to niemożliwe, a jednak! Te same bujne, kręcone, brązowe loki, te same zielone oczy, na widok których można się rozpłynąć, ten sam uroczy uśmiech z dołeczkami. Wszystko się zgadzało, wyglądał identycznie jak ten Harry Styles, którego bardzo dobrze znałam...

-Tak Melanie, zgadza się, skąd wiedziałaś?- powiedział Liam, lecz ja nie zwróciłam na niego większej uwagi
-Jezu, Mel!- powiedział  cicho Hazza , patrząc na mnie z niedowierzaniem
-Tak, dobrze Harry, zapamiętałeś jej imię, cieszę się-znowu wtrącił mój towarzysz. I tym razem nie spojrzałam na niego, tylko wlepiona jak w o Harrego jak w obrazek cały czas nie wierząc, że to naprawdę on. Stałam jak słup soli nie wiedząc jak się zachować, rzucić się Lokersowi na szyję, czy nawrzeszczeć na niego i wyjaśnić kilka od dawna męczących mnie spraw. Nie... ani to, ani to...przynajmniej nie teraz, nie tutaj i nie przy wszystkich...
-Naprawdę Liam?! Ty głupku nie zauważyłaś, oni się znają-wyjaśnił brunetowi ....Louis, tak to był chyba on.
-Haha żartuję... dobra a teraz na poważnie- w tym momencie Liam stanął pomiędzy mną a Harrym, zrywając jednocześnie nasz kontakt wzrokowy, bym w końcu zwróciła na niego uwagę.-Skąd wy się znacie???-zapytał patrząc zarówno na mnie jak i na Lokersa. Hazza popatrzył na mnie pytająco, zapewne nie wiedział co powinien odpowiedzieć przyjacielowi.
-Yyy...my...my...-zaczął się jąkać, jednak ja w tym momencie wkroczyłam do akcji
-...byliśmy kiedyś dobrymi przyjaciółmi, a...ale niestety musiałam się wyprowadzić i zerwaliśmy kontakt...-wydukałam z siebie czując gulę w gardle... nie wiedziałam co innego miałabym odpowiedzieć. To zdanie było chyba dosyć normalne, nic nie zwykłego,  więc mam nadzieję, że nikt nie domyśli się, że skłamałam...-nie ważne, Liam obiecałeś mi, że pokażesz jak gracie, to co...?-obróciłam się tyłem do Harrego. I spojrzałam na chłopaka, który miał lekko zakłopotaną minę, lecz gdy usłyszał wypowiedziane przeze mnie słowa rozweselił się i złapał za gitarę.
-Melanie, proszę usiądź na tej kanapie, a my zagramy ci nasze piosenki.-powiedział do mnie, po czym zwrócił się do przyjaciół-No dobra chłopaki, gramy? -po tych słowach reszta wzięła Niall również wziął gitarę, wszyscy stanęli przy mikrofonach i zaczęli śpiewać. Piosenki były naprawdę fajne i ciekawe, ale.. no właśnie jest ”ale”, a tym ”ale” okazał się Harry. Problem polegał na tym, że chłopak cały czas się mylił. Nie trafiał w dźwięki, a za każdym razem gdy popełnił błąd zerkał na mnie. Nie powiem próba mi się naprawdę podobała, Liam był świetny, ale Hazza... sama nie wiem, był rozkojarzony i nie mógł się skupić na muzyce, widziałam to, w końcu jednak trochę go znałam, ale czułam się nieswojo gdy jego wzrok padał na moją osobę. Jak by chciał powiedzieć „Proszę cię Mel, musimy porozmawiać” a to była akurat rzecz, której najbardziej chciałam uniknąć.
Po niecałych dwóch godzinach chłopaki zakończyli granie. Harry się mylił, co chwilę przepraszał, w końcu, aby próba mogła dalej trwać Lokers grał z nut, ale i tak był zestresowany.
 -I jak ci się podobało?- zapytał Liam z ciekawością
-Hm...no nie wiem, nie wiem...-droczyłam się z nim
-Czyli ci się podobało-odpowiedział za mnie dumny na co ja go przytuliłam
-Tak, tak podobało mi się i to bardzo, jesteście naprawdę świetni
-Dziękuję i przepraszam za Harrego, on normalnie lepiej śpiewa, tylko dziś miał chyba gorszy dzień....
-Przestań, naprawdę jesteście dobrzy...
-Cieszę się, że ci się podobało, to co dałabyś się zaprosić na kawę i ciasto, znam przepyszną kawiarnię
-No dobra, to może pożegnamy się z chłopakami-zaproponowałam, na co podeszliśmy do pozostałej czwórki
-Wiecie co, my już chyba idziemy-powiedział Liam
-Dzięki, że mogłam przyjść was posłuchać, jesteście naprawdę  niesamowici i cieszę się, że was poznałam-powiedziałam miło, po czym podeszłam do pozostałych członków boysbandy i przytuliłam każdego z nich. Najpierw Louis, potem Zayn, Niall i oczywiście na końcu...Harry, trochę zmieszana podeszłam do niego i uczyniłam to co przy reszcie. W jednym momencie usłyszałam ciche „Mel, musimy pogadać, przepraszam” , a następnie Loczek przytulił mnie odrobinę mocniej, łzy zaczęły napływać mi do oczu, ale ja zacisnęłam powieki tak mocno, by żadna kropla nie spłynęła na policzek. Po chwili wiedziałam, że muszę to przerwać i powoli próbowałam wyplątać się z ramion Hazzy, ponieważ zauważyłam, że chłopak ani drgnie powiedziałam do niego po cichu, tak by nikt nas nie usłyszał „ Harry, puść mnie” chwilę po tych słowach uścisk Lokersa rozluźnił się, a ja mogłam oddalić się od jego postaci.
-Naprawdę było super, mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkamy-rzuciłam tylko chłopakom na pożegnanie i razem z Liamem wyszliśmy przed studio w stronę samochodu.
Po około trzech godzinach cudownie spędzonych z Liamem na kawie oraz na spacerze chłopak odwiózł mnie do domu. Było naprawdę super, Li to świetny chłopak, a w dodatku jest taki uroczy...niestety każdą spędzoną z nim chwilę psuły mi myśli nieustannie krążące po mojej głowie. Harry i...Harry. Miałam wyrzuty symienia, że skłamałam, ale jak powiedziałabym prawdę Liam na pewno czułby się odrzucony, a ja nie chcę go zranić bo ... naprawdę go lubię. A o Hazzie muszę....zapomnieć, tak nie mogę o nim myśleć. Harry był w moim poprzednim życiu, w Polsce, a teraz ja wkroczyłam w nowy rozdział. ...ale czy to nie jest dziwne, że akurat on, że akurat Harry, chłopak z którym mam tak wiele wspomnień jest tu, w moim nowym życiu, w nowym etapie mojego życia?
--------------------------------------------------------------------
Hej, jak wam się podoba ten rozdział?
Mam nadzieję, że chociaż trochę. Dziękuję za to,że wchodzicie i mam nadzieję,
że ktoś czyta to opowiadanie. Za wszystkie błędy przepraszam. Miłego weekendu. Następny rozdział postaram się dodać niedługo. Komentujcie:)
Weris<3

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 6



-Hej, co się stało?-usłyszałam głos za plecami, na co momentalnie się obróciłam i ujżałam zmartwioną twarz chłopaka, z którym spędzałam czas w klubie.
-Yyy... nie, nic...przepraszam, że zepsułam tą miłą chwilę...
-Ej, nic nie zepsułaś, jak by nic się nie stało to byś przecież nie wyszła tak szybko i ja nie ujżałbym łez na tych przepięknych policzkach-uśmiechnął się do mnie ukazując urocze dołeczki.
-Naprawdę, dzięki za troskę, ale nie przejmuj się mną, po prostu... nie mam ochoty już tańczyć... więc może ja.... dzięki za taniec i.... cześć- powiedziałam,jąkając się. Nie wiedząc co dalej powiedzieć, trochę zakłopotana obróciłam się i zaczęłam iść w niewiadomym kierunku, lecz nagle chłopak podbiegł do mnie, złapał  za nadgarstek, a ja zwróciłam się lekko zaskoczona tym  gwałtownym  ruchem z jego strony.
-Nie wiesz, że niebezpiecznie jest wędrować samemu, nocą i tymi ciemnymi uliczkami... –powiedział ściszonym głosem, na co ja wymiękłam- pójdę z tobą!-wypalił po chwili ciszy
-Co?!-ocknęłam się  nagle z transu w jaki wprowadzała mnie barwa jego głosu i... „Chwilę Mel!! Obudź się ty go nawet nie znasz, nie wiesz czy to nie jest jakiś zły koleś, który spotyka dziewczyny w klubie, a potem uwodzi je i wykorzystuje! Ogarnij się!” pomyślałam szybko-Wiesz co, to chyba nie jest najlepszy pomysł, przecież my się nawet nie znamy...
-Właśnie!No tak, przepraszam...-wyciągnął ku mnie rękę w geście powitalnym- Jestem Liam- przedstawił się na co ja zareagowałam chichotem
-A ja Melanie, miło mi...-lekko uśmiechnęłam się, ściskając umięśnioną dłoń chłopaka
-Mi również... to... już się znamy, więc co idziemy?-zapytał patrząc mi w oczy z wyczekiwaniem
-Hmmm... no nie wiem...
-Nie chcę żebyś szła sama, znam jedno fajne  miejsce, gdzie można pogadać
-No dobra... w sumie możemy się przejść-nowy znajomy uśmiechnął się szeroko, a następnie wskazał mi drogę i dorównał kroku.
***

-Mieszkasz tu?-zapytał podczas gdy chodziliśmy po szarym, brukowym chodniku
-Yyy...tak, znaczy nie dawno się wprowadziłam i dopiero zapoznaję się z Londynem-odpowiedziałam przesuwając nogi po ciemnym podłożu
-A gdzie wcześniej mieszkałaś?-kolejne pytanie padło z jego ust
-W Polsce...
-Z rodziną?
-Nie-odpowiedziałam szybko-Właściwie czemu cię to tak interesuje?
-Tak po prostu... chciałbym cię poznać, wiesz nie co dzień spotykam takie urocze, mądre oraz przepiękne dziewczyny- uśmiechną się do mnie-do tego jeszcze świetnie tańczące
-Dziękuję... nie musisz mnie tak komplementować-Powiedziałam, choc tak naprawdę sprawiało mi to przyjemność-Ty też całkiem nieźle radzisz sobie na parkiecie
-Tylko w tedy, gdy mam cudowną partnerkę-tym razem to ja się uśmiechnęłam
-Może teraz ty opowiesz mi coś o sobie, co?-tym razem to ja zapytałam
-Hmm...urodziłem się w Wolverhampton, ale potem przeprowadziłem się do Londynu i tam poznałem czterech naprawdę świetnych chłopaków, z którymi gram w zespole, ponieważ zarówno ja jak i oni kochamy muzykę.-Zakończył swój krótki monolog
-Muzyka...ja też ją uwielbiam..
-Grasz na jakimś instrumencie?- popatrzył na mnie z zaciekawieniem
-Na gitarze... i czasami lubię pośpiewać-odpowiedziałam miło
-Może chciałabyś przyjść jutro na naszą próbę, posłuchasz nas, jestem ciekawy czy ci się spodoba..co ty na to?- zaproponował
- Nie wiem, nie znamy się jeszcze za dobrze, a mi...
-A tobie na pewno się spodoba-dokończył za mnie
-Hahah śmieszny jesteś, no dobra, na pewno będzie fajnie- wyciągnęłam z torebki małą karteczkę i napisałam na niej swój numer telefonu- proszę- uśmiechnęłam się i podałam chłopakowi kawałek papieru- do zobaczenia!- ruszyłam w stronę klubu, pod którym stał samochód Ricka, lecz zanim zdążyłam zrobić trzy kroki Liam podbiegł do mnie i zaproponował:
-Może cie podwiozę?- zaskoczył mnie tym pytaniem
-Yyyy... nie dzięki, nie kłopocz się, znajomy mojej przyjaciółki obiecał, że nas odwiezie, więc  naprawdę nie trzeba
-Nalegam...-był nieugięty
-dobra, okej- zgodziłam się, w końcu to przecież bardzo miło z jego strony

*Następnego dnia*

-Hej, czemu się tak wystroiłaś? Idziesz na randkę?- zapytała Emily, widząc jak przeglądałam się w lustrze i robiłam makijaż

-Nie.... no może jakby...-odpowiedziałam przyjaciółce – a w ogóle, o której wczoraj wróciłaś, bo nie słyszałam jak otwierałaś drzwi
-Hahaha,  jak wróciłam ty już spałaś więc nie chciałam cię budzić, to było jakoś przed 3 nad ranem....
-To nieźle zaszalałaś, podziwiam cię za to, że po tak małej ilości snu masz tyle energii
-Naprawdę świetnie spędziłam czas z Rick-iem, a poza tym  podczas gdy się ubierałaś zdążyłam wypić już kawę, właśnie zapomniałabym jak wczoraj wróciłaś do domu? Martwiłam się o ciebie.
-Przecież wysłałam ci wiadomość, gdy byłam w domu
-Wiem, dlatego gdy ją przeczytałam, uspokoiłam się. To powiesz mi w końcu co wczoraj robiłaś i jak znalazłaś się w mieszkaniu?
-Załatwiłam sobie podwózkę, a poza tym to nie jest takie ważne...
-Czyli poznałaś kogoś?- w jej oczach pojawiło się zaciekawienie, a mina przybrała kształt trochę podejrzliwej
-Wiesz co, może później ci opowiem, a teraz muszę już iść, niedługo wrócę- powiedziałam  do brunetki widząc jak na moim telefonie pojawiła się wiadomość od Liama. Ubrałam buty,  nałożyłam na siebie płaszcz i ostatni raz spojrzałam w lustro wprowadzając w mój wygląd małe poprawki. Następnie pożegnałam się z przyjaciółką, wzięłam torebkę i wyszłam na klatkę schodową zmierzając ku windzie. Gdy wyszłam  na dwór od razu zauważyłam duży, srebrny samochód, taki sam jakim wczoraj jechałam do domu. Chwilę później mój wzrok padł na opierającego się o maskę samochodu i czekającego na mnie chłopaka. Na jego widok moje kąciki ust uniosły się lekko w górę, a nogi przyspieszyła tępa, tak więc chwilę później stałam już naprzeciwko znajomego.
-No hej śliczna, jak tam?
-Dziękuję, bardzo dobrze, a u ciebie?
-Jeszcze lepiej, zwłaszcza, że zgodziłaś się pojechać ze mną - zapraszam –obdarzył mnie uśmiechem i otworzył drzwi ze strony pasażera
-To co, jedziemy?- zapytał siadając na swój fotel i wkładając kluczyki do stacyjki
-Pewnie, już nie mogę się doczekać.
Po ok. 15 minutach silnik pojazdu ucichł. Staliśmy pod sporym studiem, w którym miałam spędzić najbliższy czas.
-Chodźmy-zaproponował Liam, na co razem wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę budynku.
W środku wszystko prezentowało się bardzo ładnie i profesjonalnie. Weszliśmy do długiego korytarza i nagle chłopak zatrzymał się przed brązowymi drzwiami.
-Gotowa?- spojrzał na mnie
-Jasne-odpowiedziałam, na co ten otworzył wejście i moim oczom ukazała się czwórka zabawnych chłopaków
-Hej ludzie, mamy gościa!- powiedział głośno Mój towarzysz, by pozostali zwrócili na nas uwagę- chłopaki- powiedział- to jest Melanie, a to są-zwrócił się do mnie-właśnie moi przyjaciele: Louis, Niall, Zayn i...
-HARRY?!!  
---------------------------------------------------------------------------------
Kochani, 
strasznie, strasznie przepraszam Was, że tak długo nie pisałam. Mogę się wytłumaczyć tym, że październik to był dla mnie trochę ciężki miesiąc, i nie miałam prawie w ogóle czasu na pisanie. Obiecuję Wam, że w listopadzie pojawi się jeszcze kilka rozdziałów. Za wszystkie błędy przepraszam.   
Komentujcie,
Weris<3