sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 7



Liam przedstawiał mi po kolei swoich przyjaciół. Po wymienieniu każdego imienia przyglądałam się jego właścicielowi i uśmiechałam. Najpierw Louis,  śmieszny, wyglądający na miłego brunet, z lekkim zarostem i jeans-ową kurtką. Potem spojrzałam na Nialla, uroczego blondyna z dużymi niebieskimi oczami i przyjemnym wyrazem twarzy. Kolejne imię, Zayn należało do przystojnego brązowookiego chłopaka, z czarnymi włosami. Ubierał się w stylu „Bad Boy” , ale wyglądał na zwariowanego i miłego.  Zaraz z Zayna mój wzrok padł na...
-HARRY?!!-wykrzyknęłam, nie wierząc własnym oczom. Nie, to niemożliwe, a jednak! Te same bujne, kręcone, brązowe loki, te same zielone oczy, na widok których można się rozpłynąć, ten sam uroczy uśmiech z dołeczkami. Wszystko się zgadzało, wyglądał identycznie jak ten Harry Styles, którego bardzo dobrze znałam...

-Tak Melanie, zgadza się, skąd wiedziałaś?- powiedział Liam, lecz ja nie zwróciłam na niego większej uwagi
-Jezu, Mel!- powiedział  cicho Hazza , patrząc na mnie z niedowierzaniem
-Tak, dobrze Harry, zapamiętałeś jej imię, cieszę się-znowu wtrącił mój towarzysz. I tym razem nie spojrzałam na niego, tylko wlepiona jak w o Harrego jak w obrazek cały czas nie wierząc, że to naprawdę on. Stałam jak słup soli nie wiedząc jak się zachować, rzucić się Lokersowi na szyję, czy nawrzeszczeć na niego i wyjaśnić kilka od dawna męczących mnie spraw. Nie... ani to, ani to...przynajmniej nie teraz, nie tutaj i nie przy wszystkich...
-Naprawdę Liam?! Ty głupku nie zauważyłaś, oni się znają-wyjaśnił brunetowi ....Louis, tak to był chyba on.
-Haha żartuję... dobra a teraz na poważnie- w tym momencie Liam stanął pomiędzy mną a Harrym, zrywając jednocześnie nasz kontakt wzrokowy, bym w końcu zwróciła na niego uwagę.-Skąd wy się znacie???-zapytał patrząc zarówno na mnie jak i na Lokersa. Hazza popatrzył na mnie pytająco, zapewne nie wiedział co powinien odpowiedzieć przyjacielowi.
-Yyy...my...my...-zaczął się jąkać, jednak ja w tym momencie wkroczyłam do akcji
-...byliśmy kiedyś dobrymi przyjaciółmi, a...ale niestety musiałam się wyprowadzić i zerwaliśmy kontakt...-wydukałam z siebie czując gulę w gardle... nie wiedziałam co innego miałabym odpowiedzieć. To zdanie było chyba dosyć normalne, nic nie zwykłego,  więc mam nadzieję, że nikt nie domyśli się, że skłamałam...-nie ważne, Liam obiecałeś mi, że pokażesz jak gracie, to co...?-obróciłam się tyłem do Harrego. I spojrzałam na chłopaka, który miał lekko zakłopotaną minę, lecz gdy usłyszał wypowiedziane przeze mnie słowa rozweselił się i złapał za gitarę.
-Melanie, proszę usiądź na tej kanapie, a my zagramy ci nasze piosenki.-powiedział do mnie, po czym zwrócił się do przyjaciół-No dobra chłopaki, gramy? -po tych słowach reszta wzięła Niall również wziął gitarę, wszyscy stanęli przy mikrofonach i zaczęli śpiewać. Piosenki były naprawdę fajne i ciekawe, ale.. no właśnie jest ”ale”, a tym ”ale” okazał się Harry. Problem polegał na tym, że chłopak cały czas się mylił. Nie trafiał w dźwięki, a za każdym razem gdy popełnił błąd zerkał na mnie. Nie powiem próba mi się naprawdę podobała, Liam był świetny, ale Hazza... sama nie wiem, był rozkojarzony i nie mógł się skupić na muzyce, widziałam to, w końcu jednak trochę go znałam, ale czułam się nieswojo gdy jego wzrok padał na moją osobę. Jak by chciał powiedzieć „Proszę cię Mel, musimy porozmawiać” a to była akurat rzecz, której najbardziej chciałam uniknąć.
Po niecałych dwóch godzinach chłopaki zakończyli granie. Harry się mylił, co chwilę przepraszał, w końcu, aby próba mogła dalej trwać Lokers grał z nut, ale i tak był zestresowany.
 -I jak ci się podobało?- zapytał Liam z ciekawością
-Hm...no nie wiem, nie wiem...-droczyłam się z nim
-Czyli ci się podobało-odpowiedział za mnie dumny na co ja go przytuliłam
-Tak, tak podobało mi się i to bardzo, jesteście naprawdę świetni
-Dziękuję i przepraszam za Harrego, on normalnie lepiej śpiewa, tylko dziś miał chyba gorszy dzień....
-Przestań, naprawdę jesteście dobrzy...
-Cieszę się, że ci się podobało, to co dałabyś się zaprosić na kawę i ciasto, znam przepyszną kawiarnię
-No dobra, to może pożegnamy się z chłopakami-zaproponowałam, na co podeszliśmy do pozostałej czwórki
-Wiecie co, my już chyba idziemy-powiedział Liam
-Dzięki, że mogłam przyjść was posłuchać, jesteście naprawdę  niesamowici i cieszę się, że was poznałam-powiedziałam miło, po czym podeszłam do pozostałych członków boysbandy i przytuliłam każdego z nich. Najpierw Louis, potem Zayn, Niall i oczywiście na końcu...Harry, trochę zmieszana podeszłam do niego i uczyniłam to co przy reszcie. W jednym momencie usłyszałam ciche „Mel, musimy pogadać, przepraszam” , a następnie Loczek przytulił mnie odrobinę mocniej, łzy zaczęły napływać mi do oczu, ale ja zacisnęłam powieki tak mocno, by żadna kropla nie spłynęła na policzek. Po chwili wiedziałam, że muszę to przerwać i powoli próbowałam wyplątać się z ramion Hazzy, ponieważ zauważyłam, że chłopak ani drgnie powiedziałam do niego po cichu, tak by nikt nas nie usłyszał „ Harry, puść mnie” chwilę po tych słowach uścisk Lokersa rozluźnił się, a ja mogłam oddalić się od jego postaci.
-Naprawdę było super, mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkamy-rzuciłam tylko chłopakom na pożegnanie i razem z Liamem wyszliśmy przed studio w stronę samochodu.
Po około trzech godzinach cudownie spędzonych z Liamem na kawie oraz na spacerze chłopak odwiózł mnie do domu. Było naprawdę super, Li to świetny chłopak, a w dodatku jest taki uroczy...niestety każdą spędzoną z nim chwilę psuły mi myśli nieustannie krążące po mojej głowie. Harry i...Harry. Miałam wyrzuty symienia, że skłamałam, ale jak powiedziałabym prawdę Liam na pewno czułby się odrzucony, a ja nie chcę go zranić bo ... naprawdę go lubię. A o Hazzie muszę....zapomnieć, tak nie mogę o nim myśleć. Harry był w moim poprzednim życiu, w Polsce, a teraz ja wkroczyłam w nowy rozdział. ...ale czy to nie jest dziwne, że akurat on, że akurat Harry, chłopak z którym mam tak wiele wspomnień jest tu, w moim nowym życiu, w nowym etapie mojego życia?
--------------------------------------------------------------------
Hej, jak wam się podoba ten rozdział?
Mam nadzieję, że chociaż trochę. Dziękuję za to,że wchodzicie i mam nadzieję,
że ktoś czyta to opowiadanie. Za wszystkie błędy przepraszam. Miłego weekendu. Następny rozdział postaram się dodać niedługo. Komentujcie:)
Weris<3

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 6



-Hej, co się stało?-usłyszałam głos za plecami, na co momentalnie się obróciłam i ujżałam zmartwioną twarz chłopaka, z którym spędzałam czas w klubie.
-Yyy... nie, nic...przepraszam, że zepsułam tą miłą chwilę...
-Ej, nic nie zepsułaś, jak by nic się nie stało to byś przecież nie wyszła tak szybko i ja nie ujżałbym łez na tych przepięknych policzkach-uśmiechnął się do mnie ukazując urocze dołeczki.
-Naprawdę, dzięki za troskę, ale nie przejmuj się mną, po prostu... nie mam ochoty już tańczyć... więc może ja.... dzięki za taniec i.... cześć- powiedziałam,jąkając się. Nie wiedząc co dalej powiedzieć, trochę zakłopotana obróciłam się i zaczęłam iść w niewiadomym kierunku, lecz nagle chłopak podbiegł do mnie, złapał  za nadgarstek, a ja zwróciłam się lekko zaskoczona tym  gwałtownym  ruchem z jego strony.
-Nie wiesz, że niebezpiecznie jest wędrować samemu, nocą i tymi ciemnymi uliczkami... –powiedział ściszonym głosem, na co ja wymiękłam- pójdę z tobą!-wypalił po chwili ciszy
-Co?!-ocknęłam się  nagle z transu w jaki wprowadzała mnie barwa jego głosu i... „Chwilę Mel!! Obudź się ty go nawet nie znasz, nie wiesz czy to nie jest jakiś zły koleś, który spotyka dziewczyny w klubie, a potem uwodzi je i wykorzystuje! Ogarnij się!” pomyślałam szybko-Wiesz co, to chyba nie jest najlepszy pomysł, przecież my się nawet nie znamy...
-Właśnie!No tak, przepraszam...-wyciągnął ku mnie rękę w geście powitalnym- Jestem Liam- przedstawił się na co ja zareagowałam chichotem
-A ja Melanie, miło mi...-lekko uśmiechnęłam się, ściskając umięśnioną dłoń chłopaka
-Mi również... to... już się znamy, więc co idziemy?-zapytał patrząc mi w oczy z wyczekiwaniem
-Hmmm... no nie wiem...
-Nie chcę żebyś szła sama, znam jedno fajne  miejsce, gdzie można pogadać
-No dobra... w sumie możemy się przejść-nowy znajomy uśmiechnął się szeroko, a następnie wskazał mi drogę i dorównał kroku.
***

-Mieszkasz tu?-zapytał podczas gdy chodziliśmy po szarym, brukowym chodniku
-Yyy...tak, znaczy nie dawno się wprowadziłam i dopiero zapoznaję się z Londynem-odpowiedziałam przesuwając nogi po ciemnym podłożu
-A gdzie wcześniej mieszkałaś?-kolejne pytanie padło z jego ust
-W Polsce...
-Z rodziną?
-Nie-odpowiedziałam szybko-Właściwie czemu cię to tak interesuje?
-Tak po prostu... chciałbym cię poznać, wiesz nie co dzień spotykam takie urocze, mądre oraz przepiękne dziewczyny- uśmiechną się do mnie-do tego jeszcze świetnie tańczące
-Dziękuję... nie musisz mnie tak komplementować-Powiedziałam, choc tak naprawdę sprawiało mi to przyjemność-Ty też całkiem nieźle radzisz sobie na parkiecie
-Tylko w tedy, gdy mam cudowną partnerkę-tym razem to ja się uśmiechnęłam
-Może teraz ty opowiesz mi coś o sobie, co?-tym razem to ja zapytałam
-Hmm...urodziłem się w Wolverhampton, ale potem przeprowadziłem się do Londynu i tam poznałem czterech naprawdę świetnych chłopaków, z którymi gram w zespole, ponieważ zarówno ja jak i oni kochamy muzykę.-Zakończył swój krótki monolog
-Muzyka...ja też ją uwielbiam..
-Grasz na jakimś instrumencie?- popatrzył na mnie z zaciekawieniem
-Na gitarze... i czasami lubię pośpiewać-odpowiedziałam miło
-Może chciałabyś przyjść jutro na naszą próbę, posłuchasz nas, jestem ciekawy czy ci się spodoba..co ty na to?- zaproponował
- Nie wiem, nie znamy się jeszcze za dobrze, a mi...
-A tobie na pewno się spodoba-dokończył za mnie
-Hahah śmieszny jesteś, no dobra, na pewno będzie fajnie- wyciągnęłam z torebki małą karteczkę i napisałam na niej swój numer telefonu- proszę- uśmiechnęłam się i podałam chłopakowi kawałek papieru- do zobaczenia!- ruszyłam w stronę klubu, pod którym stał samochód Ricka, lecz zanim zdążyłam zrobić trzy kroki Liam podbiegł do mnie i zaproponował:
-Może cie podwiozę?- zaskoczył mnie tym pytaniem
-Yyyy... nie dzięki, nie kłopocz się, znajomy mojej przyjaciółki obiecał, że nas odwiezie, więc  naprawdę nie trzeba
-Nalegam...-był nieugięty
-dobra, okej- zgodziłam się, w końcu to przecież bardzo miło z jego strony

*Następnego dnia*

-Hej, czemu się tak wystroiłaś? Idziesz na randkę?- zapytała Emily, widząc jak przeglądałam się w lustrze i robiłam makijaż

-Nie.... no może jakby...-odpowiedziałam przyjaciółce – a w ogóle, o której wczoraj wróciłaś, bo nie słyszałam jak otwierałaś drzwi
-Hahaha,  jak wróciłam ty już spałaś więc nie chciałam cię budzić, to było jakoś przed 3 nad ranem....
-To nieźle zaszalałaś, podziwiam cię za to, że po tak małej ilości snu masz tyle energii
-Naprawdę świetnie spędziłam czas z Rick-iem, a poza tym  podczas gdy się ubierałaś zdążyłam wypić już kawę, właśnie zapomniałabym jak wczoraj wróciłaś do domu? Martwiłam się o ciebie.
-Przecież wysłałam ci wiadomość, gdy byłam w domu
-Wiem, dlatego gdy ją przeczytałam, uspokoiłam się. To powiesz mi w końcu co wczoraj robiłaś i jak znalazłaś się w mieszkaniu?
-Załatwiłam sobie podwózkę, a poza tym to nie jest takie ważne...
-Czyli poznałaś kogoś?- w jej oczach pojawiło się zaciekawienie, a mina przybrała kształt trochę podejrzliwej
-Wiesz co, może później ci opowiem, a teraz muszę już iść, niedługo wrócę- powiedziałam  do brunetki widząc jak na moim telefonie pojawiła się wiadomość od Liama. Ubrałam buty,  nałożyłam na siebie płaszcz i ostatni raz spojrzałam w lustro wprowadzając w mój wygląd małe poprawki. Następnie pożegnałam się z przyjaciółką, wzięłam torebkę i wyszłam na klatkę schodową zmierzając ku windzie. Gdy wyszłam  na dwór od razu zauważyłam duży, srebrny samochód, taki sam jakim wczoraj jechałam do domu. Chwilę później mój wzrok padł na opierającego się o maskę samochodu i czekającego na mnie chłopaka. Na jego widok moje kąciki ust uniosły się lekko w górę, a nogi przyspieszyła tępa, tak więc chwilę później stałam już naprzeciwko znajomego.
-No hej śliczna, jak tam?
-Dziękuję, bardzo dobrze, a u ciebie?
-Jeszcze lepiej, zwłaszcza, że zgodziłaś się pojechać ze mną - zapraszam –obdarzył mnie uśmiechem i otworzył drzwi ze strony pasażera
-To co, jedziemy?- zapytał siadając na swój fotel i wkładając kluczyki do stacyjki
-Pewnie, już nie mogę się doczekać.
Po ok. 15 minutach silnik pojazdu ucichł. Staliśmy pod sporym studiem, w którym miałam spędzić najbliższy czas.
-Chodźmy-zaproponował Liam, na co razem wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę budynku.
W środku wszystko prezentowało się bardzo ładnie i profesjonalnie. Weszliśmy do długiego korytarza i nagle chłopak zatrzymał się przed brązowymi drzwiami.
-Gotowa?- spojrzał na mnie
-Jasne-odpowiedziałam, na co ten otworzył wejście i moim oczom ukazała się czwórka zabawnych chłopaków
-Hej ludzie, mamy gościa!- powiedział głośno Mój towarzysz, by pozostali zwrócili na nas uwagę- chłopaki- powiedział- to jest Melanie, a to są-zwrócił się do mnie-właśnie moi przyjaciele: Louis, Niall, Zayn i...
-HARRY?!!  
---------------------------------------------------------------------------------
Kochani, 
strasznie, strasznie przepraszam Was, że tak długo nie pisałam. Mogę się wytłumaczyć tym, że październik to był dla mnie trochę ciężki miesiąc, i nie miałam prawie w ogóle czasu na pisanie. Obiecuję Wam, że w listopadzie pojawi się jeszcze kilka rozdziałów. Za wszystkie błędy przepraszam.   
Komentujcie,
Weris<3

poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 5



*Emily*
-To opowiadaj, co to za przystojniak, z którym gadałaś w sklepie?-zapytała podekscytowana Mel, gdy po rozpakowaniu zakupów usiadłyśmy na kanapie
-Aaa... nic takiego, po prostu miałam drobny upadek między regałami i kilka rzeczy mi pospadało i Rick pomógł mi je zbierać...
-A wymieniliście się numerami telefonów?
-Nie....niestety nie zdążyliśmy....
-Szkoda...przykro mi..
-Nie szkodzi mam nadzieję, że jeszcze kiedyś go spotkam
-Oby, trzymam kciuki. Chcesz kawę?
-Jasne-odpowiedziałam i dziewczyna poszła do kuchni przygotowywać napój.
-Ej, mam pomysł, może jutro wybierzemy się do jakiegoś salonu? Musimy w końcu wybrać samochód...-zaproponowała moja przyjaciółka przynosząc kubki z gorącą cieczą do salonu
-Wiesz co to dobry pomysł.  W tym tygodniu  możemy gdzieś pojechać.
*Kilka dni później*  
-Wstawaj! No wstawaj śpiochu!-słyszałam przez sen, ale nagle ktoś mocno uderzył mnie poduszką
-Ałł!- no oczywiście, to przecież mój zapasowy budzik Emily!
-Nareszcie, myślałam, że będę musiała użyć ostatecznych środków...
-Czyli?
-No wiesz...łaskotki, ewentualnie szklanka z zimną wodą-odpowiedziała moja przyjaciółka, na co obie się zaśmiałyśmy-Zrobiłam śniadanko!-pochwaliła się
-Fajnie, a już chciałam wstawać-zachichotałam na co ta zrobiła obrażona minę-Ej, żartuję..-uśmiechnęłam się do niej...podziałało
-Dobra, chodź do kuchni, tak naprawdę to zrobiłam kanapki i to chyba jedne z nielicznych rzeczy, które mi wychodzą w kuchni...
Rzeczywiście, dziewczyna miała rację, posiłek wyglądał smakowicie.

-To co jedziemy dziś do sklepu wybrać jakiś samochód?
-Jasne, to dobry plan na dzisiaj
Jakieś pół godziny później byłam już gotowa, więc razem pojechałyśmy taksówką do sklepu samochodowego.


*Emily*
Weszłyśmy razem z Mel do środka i zaczęłyśmy oglądać  auta. W pewnym momencie podszedł do nas chyba doradca
-Mogę paniom w czymś pomóc?-  usłyszałam znajomy głos na co od razu zwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nie dz....o jeny, cześć  Rick co ty tu robisz?-zapytałam uśmiechając się
-To jest salon mojego ojca, pracuję tu-odwzajemnił uśmiech
-Jak miło cię widzieć
-Ciebie również
-A tak, to jest moja przyjaciółka Melanie-przedstawiłam znajomemu moją towarzyszkę
-Jestem Rick-Uśmiechnął się i podał rękę mojej przyjaciółce
-Miło mi-ona zrobiła to samo
-Może pomogę wam coś wybrać?-zaproponował i następnie zaczął przedstawiać nam ciekawe modele.
Po długich zastanowieniach razem z moją przyjaciółką wybrałyśmy białą TOYOTĘ. Po podpisaniu wszystkich papierów miałyśmy już wychodzić, lecz ktoś złapał nas w drzwiach
-Już drugi raz, to nie może być przypadek-zobaczyłam uśmiechniętą twarz Ricka-Może razem z twoją przyjaciółką wybralibyśmy się dzisiaj do klubu?-zaproponował, na co ja zaśmiałam się cicho-Czyli będę pod waszym domem ok. 20.00. Do zobaczenia-ostatni raz obdarzył mnie promiennym wyrazem twarzy a następnie wrócił do salonu
-Ale super, czyli szykuje ci się randka-powiedziała radośnie Mel
-No właśnie, a ty idziesz razem z nami, też zostałaś zaproszona
-Ale ja...
-Przestań, idziesz i koniec, może akurat poznasz kogoś
-Nie...wiesz co to nie jest najlepszy pomysł-momentalnie posmutniała
-Nawet o tym nie myśl, zapomniałaś już czemu tu przyjechałaś?
-Żeby zacząć od nowa...
-No właśnie, czyli idziemy do domu i szykujemy
-Masz rację musisz w końcu oczarować Ricka-powiedziała Melanie na co obie się zaśmiałyśmy, następnie wsiadłyśmy do taksówki jadąc w stronę naszego mieszkania.
*Kilka godzin później*
-Wyglądasz ślicznie!-mówiła do mnie przyjaciółka
-Na pewno?-cały czas nie byłam pewna co do mojego wyglądu

-Tak! Naprawdę!
-Dobra, a teraz ty się pokaż-chciałam w końcu ją zobaczyć

-Może być?-zapytała niepewnie
-Wyglądasz...-w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi-To pewnie Rick, na pewno dobrze wyglądam
-Taaak naprawdę, a teraz chodźmy już-popędziła mnie na co wyszłyśmy z mieszkania i zeszłyśm do czekającego na nas Ricka
-Wow! Dziewczyny wyglądacie świetnie
-Dzięki, ty też całkiem nieźle-odpowiedziałam
-Zapraszam-udał gentlemana i otworzył nam drzwi auta, następnie zamykając je obdarzył moją osobę uroczym uśmiechem-No to jedziemy!-wsiadł na miejsce kierowcy i ruszył
*Melanie*
Całą drogę Emily z Rickiem flirtowali i chyba zapomnieli o moim istnieniu, ale nie miałam in tego za złe widać że naprawdę wpadli sobie w oko. Po ok.15 minutach stanęliśmy pod oświetlonym klubem, z którego wydobywała się głośna i idealna do tańca muzyka.
-To jeden z najfajniejszych klubów jakie są w Londynie-powiedział Rick, po czym wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do wejścia.
W środku było sporo ludzi, Emily i Rick od razu zaczęli tańczyć a ja nie wiedząc co ze sobą zrobić podeszłam do baru i usiadłam na wysokim krześle. Siedziałam tak wgapiona bezsensownie w pustą szklankę po wcześniej zamówionym napoju, gdy nagle ktoś do mnie podszedł
-Postawić ci drinka?-zapytał nieznajomy. Spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam
-Yyy...tak, jasne-powiedziałam niepewnie lekko zawstydzona, chłopak usiadł obok mnie i zamówił dla nas dwa napoje
-Dlaczego taka piękna dziewczyna siedzi sama przy barze, zamiast bawić się w najlepsze ze swoim partnerem-powiedział, na co ja zaśmiałam się cicho
-Przyszłam tu sama, znaczy z moją przyjaciółką, ale ona..-popatrzyłam w stronę Emily, która w tej chwili szalała razem z Rickiem-...nieważne...
-O..przyszłaś tu sama....skoro tak, to mogę prosić?-zapytał i uśmiechnął się do mne na co ja poczułam rumieńce na policzkach
-Jasne-uśmiechnęłam się. Chłopak był naprawdę uroczy.
Tańczyliśmy nie wiem ile...długo, ale mi to w ogóle nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie-w towarzystwie nieznajomego czułam się bardzo przyjemnie. Od dawna nie bawiłam się tak dobrze...
Nagle DJ włączył wolniejszy kawałek. Chłopak nieśmiało objął mnie w talii, a ja założyłam mu ręce na szyi i położyłam głowę na jego ramię. Kołysaliśmy się wolno...to było bardzo miłe uczucie, lecz.... momentalnie coś we mnie zaskoczyło: poczułam się jak przed paroma miesiącami, w głowie ukazał mi się obraz przedstawiający uśmiechniętą twarz...Johna. On był szczęśliwy, ja też, byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie i myślałam, że tak będzie już zawsze... łzy napłynęły mi do oczu, nie wytrzymałam... popatrzyłam jeszcze tylko przelotnie na nieznajomego, a następnie zrozpaczona wybiegłam z budynku...
----------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że długo nie pisałam, ale jest szkoła, więc.... wszystko mówi za siebie:) 
Mam nadzieję, że komuś się spodobało, jeśli tak to komentować. Następny rozdział postaram się dodać szybciej...
Weris <3

wtorek, 17 września 2013

Rozdział 4



*Następnego dnia*
Obudziłam się ok.10:00. Przeciągnęłam się i leniwie podeszłam do mojej dopiero co wypełnionej szafy by znaleźć coś odpowiedniego na dzisiejszą pogodę. Wyjrzałam przez okno. „Hmmmm....-pomyślałam- lekkie zachmurzenie, ale nie wygląda na to żeby było ciepło”. Po długim zastanowieniu postanowiłam założyć  jeden z moich ulubionych zestawów na chłodniejsze dni. 

Następnie poszłam do łazienki i po odświeżeniu się przyszłam do kuchni, gdzie moja przyjaciółka dzielnie walczyła z patelnią.
-Dzisiaj będą na śniadanie naleśniki-powiedziała, gdy w końcu udało jej się odkleić na wpół upieczonego placka od blatu...
-Yyyyy.... może ci pomogę?-zapytałam lekko śmiejąc się z jej zachowania
-Przecież ja umiem gotować...
-Na pewno?-zapytałam, uśmiechając się
-Oh, no dobra nasze przepyszne śniadanko wygląda jak by je ktoś już raz jadł...-powiedziała udajac, że płacze-ten miał być dla ciebie, tylko że.... trochę za długo był na patelni-oznajmiła podając mi tależ...-Nie gniewaj się, w domu zawsze mój brat gotował...
  

-Yyyyy... wiesz co....może ja przygotuję śniadanie, a ty idź się przygotować, bo miałam dziś w planie wspólne  zakupy, co ty na to?
-W sumie racja, przydało by się napełnić lodówkę... –powiedziała i pobiegła do swojego pokoju.
Ja w tym czasie zajęłam się naszym posiłkiem. Postanowiłam zrobić moją wersję naleśników..
Dziewczyna zjawiła się w samą porę, akurat wszystko było gotowe.

-Wow... musisz mnie nauczyć robić takie...wow-pochwaliła mnie pełna podziwu
-Oj, nie przesadzaj. To zwykłe naleśniki-powiedziałam, po czym usiadłyśmy do stołu.
Po porannym posiłku pojechałyśmy w końcu do najbliższego supermarketu, by kupić jedzenie.
*Emily*
Chodziłam między regałami szukając produktów, które Mel wypisała dla mnie na kartce. Przydzieliła mi warzywa, owoce, nabiał i słodkości. Sama zajęła się mięsem, jajkami, pieczywem oraz napojami. Byłam właśnie na dziale z słodyczami. Oglądałam po koleji prawie każde opakowanie, aż w końcu znalazłam te zawierające moją ulubioną czekoladę. Niestety była ona trochę za wysoko, więc musiałam stanąć na palcach i próbować dosięgnąć ją jedną ręką. Na moje nieszczęście w jednej chwili straciłam równowagę, a że drugą rękę miałam wypełnioną chrupkami i budyniami w proszku wszystkie rzeczy pospadały na podłogę.
-Och Emily.....-powiedziałam zganiając siebie, kucnęłam i zaczęłam zbierać opakowania.
W pewnym momencie zauważyłam, że nie tylko ja podnoszę porozrzucane produkty. Towarzyszyły mi silne, męskie ręce, które należały do...naprawdę przystojnego mężczyzny.
-Dziękuję-powiedziałam i uśmiechnęłam się
-Nie ma za co, pomoc takiej pięknej kobiecie to czysta przyjemność-odpowiedział i odwzajemnił uśmiech.
-Och ja nie przesadzałabym z tą pięknością... i dziękuję-zachichotałam
-Jestem Rick, a pani?
-Emily, możesz mi mówić po imieniu.
-Bardzo mi miło...
-Mi również... Przepraszam, ale muszę już iść, jeszcze raz dziękuję za pomoc-pożegnałam i poszłam do kasy, przy której czekała już Melanie i koszykiem pełnym zakupów.
-Do zobaczenia! Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy-usłyszałam za plecami, na co obróciłam głowę i popatrzyłam z uśmiechem na nowego znajomego. Bardzo przystojnego znajomego.
-----------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak późno wstawiłam tem rozdział, ale dzisiaj miałam masę pracy. Mam nadzieję że kolejna część się spodobała. Komentujcei.
Weris<3