*Emily*
Naprawdę nie wiedziałam o co jej chodziło...
-No mów, błagam, bo nie wytrzymam- strasznie się bałam, że
stało się coś złego.
Po chwili Melanie ze smutkiem oznajmiła:
-Ja... Wyprowadzam się z tąd.
Doznałam szoku. Jak to moja najlepsza przyjaciółka chce
wyjeczać? Dlaczego? Przecież tu się urodziła, wychowała, zna to miasto jak
własną kieszeń, każdy park, każdą galerię handlową wszystko tu jest takie „rodzinne”
i ona chce to zostawić...?
-Dlaczego?! Gdzie?! Kiedy?!-zaczęłam zadawać wszystkie
pytania jakie przychodziły mi do głowy.
-Wyjeżdzam za dwa tygodnie, do Londynu, do Angli.
Teraz to mnie kompletnie rozwaliła. Do Angli?! Myślałam,
że chociaż gdzieś niedaleko, może do jej rodziców, ale do innego, zupełnie nieznanego
jej kraju, daleko stąd?!
-Dlaczego?!-spytałam wstrząśnięta tą informacją
-Doszłam do wniosku, że jeśli naprawdę chcę zapomnieć o
Johnie to muszę wyjechać. Zobacz tylko, cała okolica mi go przypomina, wszystko
tutaj mi się z nim kojarzy. Cały czas o nim myślę i nie mogę przestać.W
Londynie mogę zacząć nowe życie, przynajmniej spróbuję, tam wszystko będzie
inne, zupełnie inne niż tutaj. Myślę, że to będzie dużo znaczący, ale jednak
dobry krok w moim życiu, który pomoże mi zapomnieć o przeszłości i zacząć
wszystko od nowa.
-Ale....ale....-nie mogłam nic z siebie wydusić, a w
oczach stanęły mi łzy.
*Melanie*
-Emily....proszę nie płacz, wszystko się jakoś ułoży,
proszę....nie bądź smutna...-dziewczyna była tą sytuacją zdruzgotana.
-Jak mam nie być smutna? Moja najlepsza przyjaciółka
właśnie mi powiedziała, że zamierza się wyprowadzić do innego kraju i że już
nie będziemy utrzymywać ze sobą kontaktu, a...
-Przecież będziemy do siebie dzwonić, kontaktować się
przez skypa. Jest wiele różnych sposobów-przerwałam jej-jesteś jedną z
najważniejszych dla mnie osób i miłabym o tobie zapomnieć?! Proszę cię nigdy
tak nie myśl....
-Przepraszam...- powiedziala po krótkiej ciszy i spuściła
wzrok
-Za co ty mnie niby przepraszasz?!-byłam naprawdę
zdziwiona
-Za to, postąpiłam tak egoistycznie. Masz rację,
jeśli uważasz że to ci pomoże w
znalezieniu szczęścia i zapomnięcia o tych wszystkich smutnych momentach to
powinnaś pojechać. Nie mogę cię zatrzymywać bez względu na to jak bardzo będę
tęsknić. Ważne jest to żebyś była szczęśliwa.
-Kocham cię Emily i dziękuję, że zawsze jesteś ze mną i mi
pomagasz, nie wiem jak ja sobie bez ciebie poradzę. Tak bardzo bym chciała,
żebyś poleciała ze mną...-naprawdę tego chciałam
-Poczekaj........ przecież ty sobie tam sama nie poradzisz
....-obie cicho zachichotałyśmy, ale nie wiedziałam o co jej chodzi
-Ale, o co ci chodzi...... czy ty....-przez chwilę
napłynęła nadzieja
- Ja muszę i chcę polecieć z tobą- przytuliłam ją i
zaczęłam cicho piszczeć, bo nie mogłam uwierzyć w to co powiedziała
-Jesteś najkochańszą przyjaciółką na świecie!!!- tak to
była prawda
-Czyli się zgadzasz?
-Tak, oczywiście, że tak, nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Nie mogę zostawić cię samej na pastwę Londynu, nie ma
mowy!-jednocześnie się zaśmiałyśmy
-Zawsze byłyśmy i zawsze będziemy trzymać się razem!
*Dzwie godziny później*
Po tej emocjonalnej rozmowie w kawiarni i po małych
zakupach w galerii wróciłam do domu wzięłam szybką kompiel i zaczęłam pakować pierwsze
rzeczy do przygotowanych, brązowych katronów.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się spodobał.... Jeśli tak to komentujcie, to będzie dla mnie znak, że ktoś poświęcił mi chwilę... :)
Weris<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz