niedziela, 15 września 2013

Rozdział 2



*Emily*
Naprawdę nie wiedziałam o co jej chodziło...
-No mów, błagam, bo nie wytrzymam- strasznie się bałam, że stało się coś złego.
Po chwili Melanie ze smutkiem oznajmiła:
-Ja... Wyprowadzam się z tąd.
Doznałam szoku. Jak to moja najlepsza przyjaciółka chce wyjeczać? Dlaczego? Przecież tu się urodziła, wychowała, zna to miasto jak własną kieszeń, każdy park, każdą galerię handlową wszystko tu jest takie „rodzinne” i ona chce to zostawić...?
-Dlaczego?! Gdzie?! Kiedy?!-zaczęłam zadawać wszystkie pytania jakie przychodziły mi do głowy.
-Wyjeżdzam za dwa tygodnie, do Londynu, do Angli.
Teraz to mnie kompletnie rozwaliła. Do Angli?! Myślałam, że chociaż gdzieś niedaleko, może do jej rodziców, ale do innego, zupełnie nieznanego jej kraju, daleko stąd?!
-Dlaczego?!-spytałam wstrząśnięta tą informacją
-Doszłam do wniosku, że jeśli naprawdę chcę zapomnieć o Johnie to muszę wyjechać. Zobacz tylko, cała okolica mi go przypomina, wszystko tutaj mi się z nim kojarzy. Cały czas o nim myślę i nie mogę przestać.W Londynie mogę zacząć nowe życie, przynajmniej spróbuję, tam wszystko będzie inne, zupełnie inne niż tutaj. Myślę, że to będzie dużo znaczący, ale jednak dobry krok w moim życiu, który pomoże mi zapomnieć o przeszłości i zacząć wszystko od nowa.
-Ale....ale....-nie mogłam nic z siebie wydusić, a w oczach stanęły mi łzy.
*Melanie*
-Emily....proszę nie płacz, wszystko się jakoś ułoży, proszę....nie bądź smutna...-dziewczyna była tą sytuacją zdruzgotana.
-Jak mam nie być smutna? Moja najlepsza przyjaciółka właśnie mi powiedziała, że zamierza się wyprowadzić do innego kraju i że już nie będziemy utrzymywać ze sobą kontaktu, a...
-Przecież będziemy do siebie dzwonić, kontaktować się przez skypa. Jest wiele różnych sposobów-przerwałam jej-jesteś jedną z najważniejszych dla mnie osób i miłabym o tobie zapomnieć?! Proszę cię nigdy tak nie myśl....
-Przepraszam...- powiedziala po krótkiej ciszy i spuściła wzrok
-Za co ty mnie niby przepraszasz?!-byłam naprawdę zdziwiona
-Za to, postąpiłam tak egoistycznie. Masz rację, jeśli  uważasz że to ci pomoże w znalezieniu szczęścia i zapomnięcia o tych wszystkich smutnych momentach to powinnaś pojechać. Nie mogę cię zatrzymywać bez względu na to jak bardzo będę tęsknić. Ważne jest to żebyś była szczęśliwa.
-Kocham cię Emily i dziękuję, że zawsze jesteś ze mną i mi pomagasz, nie wiem jak ja sobie bez ciebie poradzę. Tak bardzo bym chciała, żebyś poleciała ze mną...-naprawdę tego chciałam
-Poczekaj........ przecież ty sobie tam sama nie poradzisz ....-obie cicho zachichotałyśmy, ale nie wiedziałam o co jej chodzi
-Ale, o co ci chodzi...... czy ty....-przez chwilę napłynęła nadzieja
- Ja muszę i chcę polecieć z tobą- przytuliłam ją i zaczęłam cicho piszczeć, bo nie mogłam uwierzyć w to co powiedziała
-Jesteś najkochańszą przyjaciółką na świecie!!!- tak to była prawda
-Czyli się zgadzasz?
-Tak, oczywiście, że tak, nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Nie mogę zostawić cię samej na pastwę Londynu, nie ma mowy!-jednocześnie się zaśmiałyśmy
-Zawsze byłyśmy i zawsze będziemy trzymać się razem!
*Dzwie godziny później*
Po tej emocjonalnej rozmowie w kawiarni i po małych zakupach w galerii wróciłam do domu wzięłam  szybką kompiel i zaczęłam pakować pierwsze rzeczy do przygotowanych, brązowych katronów.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się spodobał.... Jeśli tak to komentujcie, to będzie dla mnie znak, że ktoś poświęcił  mi chwilę... :)
Weris<3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz