wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 16

4 komentarze = następny rozdział!! :)


* 1 września - straszna data*

* Oczami Melanie*

No więc zacznę od początku.
Początku od włamania, z przed dwóch, trzech tygodni. Cały czas razem z Emi mieszkamy u chłopaków. Taa... ponoć Harry mówimożem w stylu " dziewczyny zostaną na kilka dni..." .
Aha jasne.
Ogólnie chodzi o to, że nasze mieszkanie zostało tak zniszczone, więc nie pozostało nic innego jak jezłocisdać. I co? Moja babca, z krazem z rodzicami Emily pokryli koszty remontu, a następnie wspólnie sprzedali nasz mały apartament. My oczywiście nie miałyśmy nic do gadania. 
Po wielu próbach moja opiekunka zgodziła się, żebym została w Anglii, a to głównie za sprawą Hazzy, który wielokrotnie rozmawiał z nią i obiecał, że pomoże nam w poszukiwaniu nowych czterech ścian. Czułam się jak małe dziecko, no ale co w końcu kurcze blade (haha). Na razie jednak zawracam chłopakom głowę swoją obecnością i tak jeszcze chyba na jakiś czas zostanie. Emily mieszka w pokoju obok Zayna. Od jakiegoś czasu coś między nimi zaiskrzyło, narazie są jednak tylko przyjaciółmi, którzy spędzają ze sobą masę czasu.
Wracając do rzeczywistości właśnie całą siódemką jechaliśmy samochodem Liama do sz...sz...szkoły, w sumie raczej powinnam powiedzieć do "męczarni biednych małych i bezbronnych dzieci"- gdy byłyśmy młodsze razem z Emi tylko w taką nazwą określałyśmy to miejsce. Ubrani byliśmy elegancko, jak przystało na to nieszczęsne rozpoczęcie roku. Z tego co wiem ja, Niall i Harry mieliśmy być w tej samej klasie, a Liam, Louis, Emily i Zayn w klasie równoległej. W sumie to mi się wydaje trochę dziwne, zważajac chociaż na różnicę wieku między chłopakami, ale co ja tam wiem o tym "Brytyjskim Systemie Nauczania".
Po chwili auto zatrzymało się na parkingu przed ceglanym budynkiem z napisem Westsite High School London. Nie powiem to było przerażające. 

Wysiadlam z pojazdu i oparta odrzwi kolejny raz przyjżałam się budynkowi. Na pierwszy rzut oka skojarzył mi się z Hogwartem, czy jakąś inną szkołą występującą w książkach lub filmach fantazy. Niby wygląda normalnie, ale..... nie, zmieniłam zdanie. W dalszym ciągu przerażajaca.
Weszlismy po schodach do środka i kierujac sie za resztą galowo ubranych uczniów ruszylismy w kierunku sali głównej. Przepychając się między ludźmi zerkalam co chwile za siebie, w celu sprawdzenia, czy jakaś znajoma postać jest w pobliżu. Od środka szkoła wydawała się jeszcze większa, początkowo nie zauważyłam zachodniego skrzydła i wielkiego orlika, basenu i patio.  Podążając długim korytarzem co chwilę mijałam drewniane drzwi z numerkami sal, aż w końcu moim oczom ukazało się upragnione wejście, do którego wszyscy podąrzali. Ogromna sala spokojnie pomieściła by z tysiąc osób, była przestronna, a ściany ozdobione jakimiś obrazami i gdzieniegdzie pucharami oraz dyplomami z  osiągnięciami zapewne najwybitniejszych uczniów. Jeden bok hali był prawie cały złożony z okien, co roświetlało wcale nie taką ponurą salę. Gdzieś w tłumie odnalazłam Loczka więc starając się nie stracić go z pola widzenia powoli przepychałam się w jego kierunku.
- Żyjesz?- zapytał patrząc na moją osobę
-Jakoś... ale ludzi
- Noo... widziałaś chłopaków?- zapytał, lecz po chwili do naszych uszu dobiegł głos  najprawdopodobniej dyrektorki dochodzący z głośników. 
" Proszę wyszstkich o dośjcie oraz ustawienie się obok uczniów ze swoich klas. " 
- Jaką mamy klasę?- tym razem ja zadałam pytanie. Chłopak spojrzał na jakąś kartkę, na której widać było rozpiskę uczniów, nauczycieli i klas.
- Liam, Zayn i Louis są w "2c", a my.... w "2d", choć sprubujemy się jakoś ogarnąć- odpowiedział, poczym ruszyliśmy w niewiadomym dla mnie kireunku. Lokers był ode mnie wyższy, więc pewnie był w stanie zauważyć wiszący gdzieś w oddali znak z nazwą naszej klasy, ja natomiast widziałam tylko ludzi i ich głowy. 
-Nie uczyliście się tu wcześniej?- zwróciłam się ku niemu, gdy dotarliśmy już pod właściwy " adres". Emi nie wiem w jaki sposób, ale już tam była.
- Nie... poprzedni rok spędziliśmy w szkole na północy Londynu, w tym nasz nowy menager stwierdził, że lepiej będzie jak przeniesiemy się do prywatnego liceum. 
- Czyli jesteście tu pierwszy raz?
-Tak samo jak ty- zakończył naszą krótką rozmowę i ustaiwł sie między jakimiś dwoma chłopakami. Chwilę później przyciągnął mnie do siebie, tak że stałam teraz przed nim, a on głaskał delikatnie moją dłoń. Niby normalny gest, ale w jego wykonaniu wzbudzał we mnie bardzo miłe uczucie. 
Ugh... Mel, ogarnij się...
Po kilku minutach na środku sali pojawiła się elegancko ubrana dyrektorka, a za nią cała kadra nauczycielska. Po wygłoszeniu monologu, którego i tak nie słuchałam, ponieważ jak zwykle odpłynęłam ze swoimi myślami podeszła do nas szczupła nauczycielka. Pewnie nasza wychowawczyni. Miała średniej długości, blond włosy, a ubrana była w skromną, a zarazem szykowną czarną sukienkę.
" Witam was ponownie w nowym roku szkolnym, mam nadzieję, że będzie się nam miło pracowało, a teraz zapraszam was do sali 309, tam omówimy resztę spraw". Po zakończeniu tego zdania kobieta ruszyła przodem, a zaraz za nią ustawieni prawie równo uczniowie.
Gdy znaleźliśmy się w klasie z odpowiednim numerkiem, wszyscy rozproszyli się po całym wnętrzu szukając wolnego miejsca. Usiadłam z Emi, Harry natomiast dosiadl się do jakiegoś szatyna za nami. Jak zywkle musieliśmy na początku wysłuchać kilka śłów wstępu od pani Carries, tak miała na nazwisko. Następnie dostaliśmy spis książek i plan lekcji oraz rozpiskę sal. Po około 45 minutach siedzieliśmy już w samochodzie kierując się w stronę domu. 

*Wieczór* 

Siedziałam na łóżku, w pokoju, który od kilku dni zamienił się w moją sypialnię. Tak, chłopaki stwierdzili, że razem z Emily będziemy miały swoje pokoje. Nie mam pojęcia, dlaczego tak bardzo nam pomagają, może po prostu zachowują się jak dobrzy przyjaciele? Położyłam głowę na poduszkach i wpatrywałam się w zachodzące Słońce. Za oknem widać już było powoli nabierające złocistego koloru liście drzew. Zamknęłam powieki i powoli odpływałam w krainę snów, lecz w pewnej chwili do moich uszu dotarł cichy trzask. Momentalnie ożywiłam się i usiadłam na materacu nasłuchując.
 Nic.
Może mi się wydawało? Rozluźniłam się, gdyż kilka minut przesiedziałam w zupełnej ciszy, jednak usłyszałam kolejny dziwny dźwięk, jakby łamana gałązka. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna, z którego miałam widok na ogród. Wyszłam na balkon i rozejrzałam się. 
Pusto.
To pewnie wiatr. Oparłam się łokciami o poręcz, przymknęłam powieki i cieszyłam się ciepłym, lekko powiewającym wiatrem oraz ostatnimi promykami dzisiejszego Słońca. Stałam tak kilka minut, uśmiechając się pod nosem, lecz w pewnym momencie poczułam czyjeś dłonie na moich ramionach. Przerażona podskoczyłam i mam nadzieję, że cicho krzyknęłam. 
-Jezu Harry, przestraszyłeś mnie- odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam znajome loki. 
-Przepraszam...Nie chciałem...- uśmiechnął się do mnie.  Ten jego uśmiech mnie powala. 
Ugh.... Mel! Naprawdę muszę się ogarnąć. Nie kocham go, nie będę kochać. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nie będziemy się nawzajem ranić, ja nie będę go ranić.                             
-Chodź, wejdziemy do środka- musiałam coś powiedzieć, żeby ten przestał się tak uśmiechać. Podeszłam do drzwi i chciałam je otworzyć, jednak poczułam jak chłopak łapie mnie za nadgarstki i przyciąga do siebie. Lekko zaskoczył mnie tym gestem, lecz po chwili poczułam jak zbliża się do moich ust. Po chwili jego ciepłe wargi złączyły się z moimi. Oddałam  coraz bardziej namiętny pocałunek. Znów nie mogłam mu się oprzeć, czułam jak od środka wypełnia mnie stado motyli, a nogi robią się jak z waty. Chłopak musiał to zauważyć, ponieważ złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie. Wplotłam dłonie w jego loczki, które uwielbiałam. Poczułam jak plecami opieram się o poręcz. Wtuliłam się w Harrego, by być jak najbliżej jego ciała. Potrzebowałam bliskości. Potrzebowałam poczucia tego, że komuś na mnie zależy.



* Oczami Harry'ego*

-Teraz możemy wejść do środka-powiedziałem, gdy niechętnie oddaliliśmy się od siebie. dziewczyna tylko się zaśmiała. Kocham ten jej śmiech, uwielbiam każdą spędzoną z nią chwilę... 
Harry Stop!
Nie możesz, nie możesz jej znowu zranić, nie możesz pozwolić by przez ciebie znów płakała.
Jesteśmy przyjaciółmi i tak zostanie. Nie mogę się zakochać, nie chcę jej znowu skrzywdzić. 
-Co robiłaś na balkonie?- zmieniłem temat
-Chciałam nacieszyć się ostatnimi dniami lata
-To może masz ochotę na spacer i lody?
-Wolę gofry, ale spoko. Przebiorę się i zaraz będę na dole.
-To ja poczekam w kuchni-zakończyłem i wyszedłem z pokoju blondynki.
Zwykły przyjacielski spacer... 
Zszedłem na dół po schodach i usiadłem na wysokim krześle przy blacie. W między czasie sprawdziłem komórkę. Hmm... jedna wiadomość od Paul'a.

"Harry  powiedz chłopakom, że jutro o 15 macie próbę. 
Od razu po szkole jedźcie do studia."
                              Paul

 No tak. Praca. Nie to, że jej nie lubię, śpiewanie w zespole, do tego z takimi chłopakami to chyba jedna z najlepszych rzeczy jaka mi się przytrafiła. Cóż Paul mówi- trzeba wykonać. W końcu to nasz drugi ojciec.
Po chwili moim oczom ukazała się przepiękna, długowłosa blondynka. 
- To co, idziemy?- zapytała radośnie, na co ja zeskoczyłem z krzesła i ruszyłem w stronę drzwi, otwierając je przed dziewczyną jak na gentlemana przystało.          
Po kilku minutach bylismy już w parku. Kupiliśmy gofry z bitą śmietaną, która później wylądowała na policzkach Mel, przez co wyglądała uroczo, ale mimowolnie zacząłem się śmiać.
-O co chodzi? - zapytała zdezorientowana dziewczyna, na co ja wziąłem chusteczkę i delikatnie starłem białą pianę z zarumienionej twarzy blondynki. Jednak cały czas nie mogłem przestać się śmiać. Po chwili zaczął boleć mnie brzuch. Mel, trochę zawstydzona również się śmiała, a sekundę później ubrudziła bitą śmietaną mój nos.
-Masz za swoje!- wyszczeżyła się do mnie
- O nie, ja ci pomagam a ty mi się tak odwdzięczasz? Już po tobie!- zaśmiałem się, na moje słowa dziewczyna zaczęła uciekać, a ja ruszyłam za nią. W końcu po kilku minutach udało mi się ją złapać, obejmując w talii. Ledwo staliśmy próbując uspokojić oddech i przestać się śmiać. Słońce zaszło, robilo się coraz ciemniej, więc postanowiliśmy wrócić do domu i przygotowac się jutro do szkoły.

*Następny dzień*

Ze snu wyrwał mnie denerwujący dźwięk. No tak, budzik. Moja ręka powędrowała na szafkę nocną, stojącą obok łóźka skutecznie uciszając głośny przedmiot. Otworzyłem oczy i przetarłem dłonią twarz, a następnie przejechałem po włosach. Tak, poranki, a zwłaszcza te, w które trzeba wstawać wcześniej mogłem zaliczyć do rzeczy znienawidzonych.  W końcu przemogłem się i wstałem z ciepłego miejsca, w którym normalnie bym jeszcze spał, ale cóż jak miliony ludzi na świecie zaczynam szkołę. Westchnąłem, a następnie udałem się w stronę garderoby. Wziąłem czarne spodnie i pierwszy lepszy t-shirt, nic specjalnego. Ubrałem się, a następnie zachaczyłem o łazienkę.
Gdy zszedłem na dół wszyscy jedli śniadanie. Znaczy poprawka, Emily i te cztery kartony wżerali naleśniki, a moja biedna Mel stała przy patelni i robiła śniadanie. Kurde, oczywiście nikt jej nie pomoże, prawda?
-Hej, pomóc ci?- zapytałem podchodząc do blondynki, która na mój widok lekko się uśmiechneła
- W sumie już kończę, na talerzu powinno być dla ciebie kilka naleśników z dżemem chyba, że ktoś...Niall....ktoś je zjadł- może przesadzam z tą opiekuńczością? Melanie jako kucharka całkiem sobie radzi, ale jutro ja rządzę w kuchni. Spojrzałem we wskazanym kierunku i zobaczyłem tależ z dwoma naleśnikami przozdobionymi owocami i bitą śmietaną. 
-Mmm wygląda pysznie- popatrzyłem na dziewczynę i usiadłem na krześle jedząc śniadanie.

*Kilka godzin później*

*Oczami Melanie*

-No więc to na dzisiaj wszystko, możecie opuścić klasę- usłyszałam głos nauczycielki i równo z dzwonkiem wyszłam z klasy. Tuż za mną szedł Loczek.
- To gdzie i co teraz mamy?- zapytałam patrząc na zielonookiego.
-Yyy.... biologię w sali 436..-przeczytał z kartki, którą wczoraj dostaliśmy
- O ile mi się wydaje to jest na drugim końcu szkoły-westchnęlam, poczym ruszyliśmy na wyższe piętra w poszukiwaniu drzwi z odpowiednim numerkiem. Po może dziesięciu minutach znaleźliśmy to czego szukaliśmy. Ta szkoła jest na prawdę ogromna. Zamieniłam jeszcze kilka słów z Niall'em, który do nas dołączył, a następnie oddaliłam się od chłopaków. Na przerwach było znacznie ciszej niż w szkołach, do których wcześniej uczęszczałam, nie słychać było głośnych rozmów, a na korytarzach nie było dużej ilości uczniów, ale to pewnie przez ogrom budynku. Szłam samotnie, pogrążona we własnych myślach.
"A może to właśnie miało tak być? Może los chciał, żeby ktoś włamał się do mojego i Emi byłego mieszkania, żebyśmy zamieszkały u chłopaków? Może to właśnie ktoś miał napaść na moją przyjaciółkę, żeby Zayn ją uratował? Może miałam wyjechać właśnie do Londynu, by niespodziewanie spotkać tam Harry'ego i zaprzyjaźnić się z chłopakami? Co jeśli to właśnie ma tak być, że los przyciga nas do chłopaków? Teraz przywiązałam się do nich i jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, chyba tak ma być, prawda?"
Nagla poczułam, że udeżyłam o coś twardego. Upadłam na ziemię, nawet nie wiem jakim cudem.
- Przepraszam, nie zauważyłem cię, jestem Matt- moim oczom ukazała się twarz wysokiego bruneta uśmiechającego się do mnie. Chłopak podał mi rekę i pomógł wstać
-Nie, to ja przepraszam, zamyśliłam się, jestem Melanie- sprubowałam odwzajemnić uśmiech
-Miło mi cię poznać, w której jesteś klasie?- zapytał
- Yyy... w 2d, a ty?
-2a, dziwne, że wcześniej się nie spotkaliśmy
- W sumie, to dziś jest mój pierwszy dzień w tej szkole
- A to wszystko wyjaśnia, ja uczę się tu od roku, no tak, a gdzie chodziłaś wcześniej?
- Pierwszą klasę spędziłam w liceum, w Polsce, przeprowadziłam się tu jakoś na początku wakacji
- Mmm- skomentował zaciekawiony- czyli Polka, zawsze chciałem odwiedzić ten kraj, może kiedyś się spotkamy i opowiesz mi trochę, co?
-Jasne, to do zobaczenia- pożegnałam bruneta, ponieważ na korytarzu rozbrzmiał niemiłosierny dzwonek
- Cześć!-  on również obdarzył mnie uśmiechem, a później straciłam go już z pola widzenia. 
"Hm, całkiem miły" powiedziałam cicho pod nosem i pospiesznie udałam się w stronę klasy.

*Dwie godziny później*

-Hej, poradzę sobie, daj mi tylko klucze- uśmiechnęłam się do Loczka stojącego naprzeciwko mnie.
- Na pewno?- kurde, ja nie wiem, czy wyglądam na dwuletnie dziecko, i nie umiem trafić do domu? 
- Tak, nie martw się
- Na prawdę przepraszam, że nie możemy cię zabrać, ale musimy jechać od razu do studia, któej jest w przeciwną stronę do domu- widać, że było mu przykro, no ale błagam bez przesady z tym instynktem opiekuńczym, Harry jak chcesz to możesz dorabiać jako przedszkolanka w fartuszku
-No jedźcie już- ucałowałam go w policzek na pożegnanie i udałam się w kierunku mojej nowej szafki szkolnej, a Loczek pobiegł do czekających na niego w czarnym samochodzie chłopaków. Po kilku minutach znalazłam odpowiednią skrytkę. No fajnie, ale teraz pozostała walka z kodem.
- Dlaczego to cholerstwo nie chce się otworzyć?- powiedziałam sama do siebie, aż w końcu udało się. Otworzyłam gwałtownie drzwiczki i w tym samym momencie usłyszalam huk. Obruciłam głowę i zauważyłam Matt'a trzymającego się za czoło. 
- O Boże, przepraszam!- zakryłam usta dlonią. Świetnie, po prostu idealnie się zapoznaję z nowymi kolegami, najpierw na nich wpadam, a później okaleczam. Jek tak dalej pójdzie to będę miała tyle znajomych, że kurde stane się fejmem. 
-Spoko, nic mi nie jest- po chwili chłopak uśmiechnął się do mnie, lekko mnie uspokajając
- Jesteś pewien, może jest jeszcze pielęgniarka?
- Nie, daj spokój, już nawet nie boli- ostatni raz rozmasował miejsce uderzenia
- Strasznie przepraszam, nawet nie wiesz jak mi głupio
- Jeśli dobrze pamiętam, to ostatnio ty leżałaś przeze mnie na ziemi, nic się nie stało
- Wtedy to też była moja wina...
- Obiecałaś, że opowiesz mi o Polsce i o sobie, więc masz ochotę na kawę?- zaproponował
- Dobra, nie daleko jest całkiem niezła
- To ja stawiam- ja tylko się uśmiechnęłam, włożyłam książki do szfki i ruszyłam razem z brunetem w stronę pobliskiej kawiarni. Wydaje się całkiem miły, może się zaprzyjaźnimy? Może przestanę ciągle myśleć o Hazzie? Ugh... Mel!

--------------------------------------------------------------------------
Hej, hej!
Tak prezentuje się kolejny rozdział.
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale miałam niestety awarię wszystkiego. Zdrowia, komputera, weny...
Aktualnie jestem chora, więc zostałam w domu i mam troszeczkę czasu na pisanie! 
Niedługo postaram się dodać następny, mam nadzieję, że wam się podoba.

4 komentarze= nowwwy ^^^

Weris <3

4 komentarze: