sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 15

* Oczami Melanie*

Weszłyśmy powolnym krokiem do całkiem zdewastowanego mieszkania. Naszego mieszkania. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Łzy spływały po policzkach, lecz zarówno ja jak i moja przyjaciółka byłyśmy tak zaszokowane tym, co widzimy, że nie mogłyśmy wydobyć z siebie ani słowa. Wszystko zniszczone, jakby przeszedł tędy huragan. Wolno chodziłyśmy i rozglądałyśmy się dookoła.
W kuchni, zawartość wszystkich półek powyrzucana na kafelki, niektóre drzwiczki od szafek poodrywane i naczynia wcześniej znajdujące się na właściwych miejscach, teraz również leżały potłuczone na podłodze.
W salonie... wybite okna, popękany ekran telewizora, leżącego na drewnianej posadzce, kanapa i poduszki porozcinane nożem, a mały stolik połamany na części pierwsze.
Wszystkie lustra w łazience połamane, nasze kosmetyki poniszczone porozwalane były po całym pomieszczeniu.
Nasze sypialnie... o nie! Ubrania podarte i pogniecione powyrzucane z szafy, pościel na łóżku porozrzucana, lampki i lampy połamane, okna znów rozbite.
-Mel, chodź tu szybko!-usłyszałam przerażony krzyk Emily dochodzący z hall-u. Natychmiast przybiegłam do niej i momentalnie zakryłam usta dłonią. Na drzwiach wejściowych i połamanym lustrze widniał ogromny napis namalowany sprayem do graffiti.

MIAŁEM NADZIEJĘ ŻE PO PIERWSZYM SPOTKANIU CI STARCZY. 
JEDNAK NIE.
JEŚLI NIE ZNIKNIESZ STĄD ODWDZIĘCZĘ SIĘ. ZNISZCZĘ WSZYSTKO, 
CO DLA CIEBIE WAŻNE. 
ZNISZCZĘ WSZYSTKO, CO KOCHASZ.

To było okropne. Kto mógł coś takiego zrobić?! Kto nas zastraszał?! O co chodzi?!
Melanie..-po chwili ciszy do moich uszu dotarł głos brunetki. Był on roztrzęsiony, przepełniony strachem i rozpaczą.-To moja wina
-Co?- nie wiedziałam, o co jej chodzi
-To przeze mnie. Wiem kto to zrobił. To ten facet, który mnie wtedy napadł. Pamiętasz jak byliśmy na spacerze z chłopakami, w dzień, który wyszłam ze szpitala?
-Yyy..... tak- odpowiedziałam niepewnie.
-Wtedy on do mnie zadzwonił. Groził mi, powiedział, że mam uważać na siebie i na was, że kiedyś jeszcze o nim usłyszę, że jeszcze się spotkamy
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Ja... bałam się, myślałam, że jednak się odczepi, zapomni....- łzy zaczęły spływać po jej policzkach jak oszalałe
-Emily, proszę cię nie płacz. Nie możemy tak tego zostawić, musimy coś wymyślić... poczekaj zadzwonię na policję...

W tym momencie, usłyszałyśmy skrzyp drzwi, odruchowo, równocześnie popatrzyłyśmy w stronę wejścia. Naszym oczom ukazał się dobrze znany mi brunet. W jednej chwili przypomniałam sobie, że byłam dziś umówiona z Harrym. Mieliśmy iść do kina, czy coś podobnego. Na twarzy wcześniej uśmiechniętego chłopaka pojawiło się zdziwienie. Wielkie zdziwienie.
-C...co się stało?-spytał 
-Ktoś włamał się do mieszkania- głos mi się załamał. Znowu.
-Jezu....-skomentował po przeczytaniu upiornego napisu. Popatrzył na mnie cały czas lekko zdziwionymi oczami, po chwili najwyraźniej zauważył, że po policzkach na nowo pojawiły się łzy, ponieważ podszedł bliżej mojej osoby i przytulił.
-Całe mieszkanie...- wychlipałam z twarzą w jego ramieniu. Nie powstrzymywałam płaczu, byłam zdruzgotana. - Wszystko zniszczone...
Przeszliśmy się wolno ponownie po "ruinie". Chłopak przelatywał wzrokiem pełnym smutku po zniszczonych meblach. Co chwilę tylko mamrotał coś pod nosem.
-Dziewczyny, pakujcie rzeczy. Zgłosimy to na komisariacie, a później pojedziemy do nas.- powiedział, po krótkim namyśle i ocenie sytuacji
-Harry, nie musisz nam pomagać, jakoś sobie poradzimy
-Mel proszę, przestań. Teraz muszę i chcę ci pomóc. Same sobie nie poradzicie, a poza tym jestem ci coś winien, prawda?. A teraz chodźcie, im szybciej to zgłosimy tym szybciej mogą złapać tego faceta. Przysięgam, że jak go kiedyś spotkam...-powstrzymałam go przed dokończeniem zdania wtulając się w niego. Chłopak rozluźnił się i objął mnie, przez co poczułam się bezpieczna.

Półtorej godziny później jechaliśmy już samochodem Loczka do willi. Zgłosiliśmy sprawę, policjanci jutro rano zaczną poszukiwania. Miejmy nadzieję, że to coś da.
Głupio mi, że znów zwalam się chłopakom na głowy, będę im robić niepotrzebne problemy, ale z drugiej strony jestem cholernie wdzięczna Harremu.
Naprawdę.
Samochód zwolnił obroty, i po chwili całkiem się zatrzymał. Wysiedliśmy z auta i razem z Emily szłyśmy niepewnym krokiem obok Hazzy. Ten  tylko uśmiechał się pocieszająco. Jakby chciał powiedzieć "Hej, teraz będzie już tylko lepiej". Hmm... czy ja wiem...
Jako gentleman Lokers otworzył nam drzwi i wpuścił pierwsze do środka. Usłyszałam odgłosy z salonu. Telewizor plus pewnie jakieś kłótnie o popcorn.
Mimowolnie lekko się uśmiechnęłam. Po chwili znajome postacie stanęły przede mną uśmiechając się.
-Hej Mel, Emily!- powiedzieli prawie że chórem Niall i Louis. Potem doszło drobne "cześć" od Zayna i "Hej" od Liama. No i oczywiście przytulas.
-Dziewczyny muszą przenocować u nas kilka dni- oświadczył załadowany torbami Loczek
-Coś się stało?- rzucił Louis
-Yyy... ktoś włamał się i zdemolował nam doszczętnie mieszkanie- powiedziałam ze wzrokiem wbitym w posadzkę. W tym momencie przerażone oczy całej czwórki padło na mnie, a Niall zaczął dławić się jabłkiem, które jadł.
-Co?- zapytał zaszokowany Liam
 -Boże, naprawdę?- nie dowierzał Louis. Ja tylko pokiwałam głową.
- Nie martwcie się-chciałam ich trochę uspokoić- jest dobrze, pojechaliśmy już na policję i zgłosiliśmy całą sprawę, teraz zostaje tylko jeden problem...
-Dziewczyny nie mają gdzie mieszkać, więc zaoferowałem się-dokończył za mnie Harry. Spojrzałam za siebie, w jego stronę i posłałam słaby uśmiech.
-Świetny pomysł-wyskoczył Liam- Mel śpi u mnie...
-Zajęta-wyszczerzył się do niego Loczek, na co ja tylko zachichotałam
- Spoko- odezwał się w końcu Zayn- mogę zaopiekować się Emily- zauważyłam, że lekko się do siebie uśmiechają. Gdy pierwszy raz się widzieli też zauważyłam, żę Emily dziwnie zerkała na Mulata. Hmm...
-To ja biorę Harry'ego- oświadczył Lou z uśmiechem. Wszyscy spojrzeliśmy na niego z dziwnym wyrazem twarzy.
-Louis?- zapytał z udawanym przerażeniem Lokers
-Wydało się...- brunet zrobił smutny wyraz twarzy i zaczął powoli odchodzić "przepełniony smutkiem i rozpaczą" - Ale wiedz Haroldzie, iż ja nigdy nie przestałem cię kochać- krzyknął z ręką na sercu, głosem "pełnym rozpaczy". Wszyscy łącznie z aktorem wybuchliśmy śmiechem.
 -Pięknie grasz kochanie- nie wiem jakim cudem w drzwiach zmaterializowała się urocza brunetka, musiała być chyba dziewczyną Louisa- czyli mnie zdradzasz, tak?-uniosła jedną brew cały czas patrząc się w stronę bruneta. Tan w jednej chwili podbiegł do niej objął ramionami i pocałował. Tak to na pewno dziewczyna Lou.
Słodko razem wyglądają.
- To jest moja dziewczyna, Eleanor- oboje popatrzyli na mnie i Emi z uśmiechem-El, to jest Melanie, nasza przyjaciółka, a to Emily- przedstawił nas, na co my się przytuliłyśmy. Wydaje mi się, że się zaprzyjaźnimy...

*Oczami Emily*

Eleanor wydawała się bardzo miła. Fajnie, że Louis jest z nią szczęśliwy, a ona z nim. Po drobnych rozmowach wszyscy powoli zaczęli się rozgaszczać. Mel poszła chyba do kuchni z Harrym, Lou i El z tego co wiem przed chwilą wyszli na spacer. Przez chwilę stałam jak kołek nie wiedząc za bardzo, co zrobić.
- Choć, pokaże ci górę- ktoś szepnął mi do ucha. Obróciłam się i zobaczyłam Zayna, który właśnie brała moje torby. Zerknął na mnie porozumiewawczo i ruszył w stronę schodów, a ja za nim. Gdy znaleźliśmy się na piętrze chłopak skręcił w korytarz, a następnie wszedł do ciemnej sypialni. Jedna ściana zapełniona była różnymi rysunkami graffiti. Kolorowe napisy i śmieszne postacie idealnie się ze sobą komponowały. Byłam pod wrażeniem talentu autora.
-Wow...-powiedziałam cicho przyglądając się małemu dziełu sztuki.
-Podoba ci się?-zapytał Mulat odkładając torby obok szafy.
-Tak, to jest świetne...
-Dziękuję- prawe szepnął, jednak ja doskonale usłyszałam, co powiedział.
-Malujesz?- spojrzałam na niego  ze zdziwieniem. Nigdy nie pomyślałabym, że może mieć takie zainteresowania.
-Trochę, czasami coś tam nabazgrzę...- był nieśmiały, wstydził się?
-Masz talent... - uśmiechnęłam się lekko, a on cicho się zaśmiał
Powoli rozglądałam się po wnętrzu. Po kilku chwilach spojrzałam na szatyna. Siedział na łóżku i również mi się przyglądał. Korzystając z tego, że byliśmy sami postanowiłam z nim pogadać.

*Oczami Zayn'a"

Po krótkim "zwiedzaniu" mojego ogromnego apartamenty mierzącego 5m x 7m dziewczyna przeniosła wzrok na moją osobę. Przez chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy, po chwili zauważyłem, że podchodzi do mnie. Usiadła obok i znów mogłem patrzeć w jej niebieskie tęczówki.
-Zayn... mogę zadać ci trochę dziwne pytanie- momentalnie zaczęła robić nerwowe ruchy dłońmi, co świadczyło o tym, że sprawa musi być naprawdę delikatna. Błagam, żeby to nie było to o czym myślę. Proszę nie, proszę nie...
- Jasne- odpowiedziałem całkiem poważnie
- Może pomyślisz, że jestem świrnięta, ale... mam takie wrażenie, jakbym cię już kiedyś spotkała. Wydajesz mi się znajomy, ale nie mogę sobie przypomnieć, skąd cię znam.
...
Kurwa.
No oczywiście, dzięki losie.
- Nie... nie jesteś świrnięta...- westchnąłem po krótkim namyśle. Starałem się dobierać odpowiednio słowa, żeby dziewczyn nie zrozumiała mnie źle. - To ja jestem debilem...
-Jak to?- nie wiedziała, co mam na myśli. Dobra jak mus to mus.
POWAŻNA ROZMOWA- CZAS ZACZĄĆ
- To dobrze, że mnie pamiętasz, nawet się z tego trochę cieszę, ale nie wiem czy powinienem...- Emily patrzyła na mnie, nie przerywając- Ten dzień, w którym zastałaś napadnięta... jak się znalazłaś w parku?
- Yyy... byłam na spacerze z przyjacielem
-Pamiętasz, co się później wydarzyło?
-Chodziliśmy i gadaliśmy, byliśmy trochę pijani. Nagle Rick, czyli chłopak, z którym wtedy tam byłam, na chwilę pobiegł chyba coś sprawdzić, dokładnie nie wiem co. Czekałam na niego i usiadłam na ławce, wtedy jakiś ohydny typ zakrył mi twarz i zaczął kopać-jej drobną sylwetkę przeszedł dreszcz, i poczułem jak moje mięśnie delikatnie się napięły. Zastanawiałem się, czemu tak właściwie mi to wszystko powiedziała? To były pewnie jedne z jej najgorszych wspomnień, a ona podzieliła się nimi z chłopakiem, którego w sumie nawet nie zna. Raczej takimi rzeczami się człowiek nie chwiali... Mam dziwne wrażenie, że ona mi ufa... a ja mogę zaufać jej. Jakby taka... więź?
- Zacznę od początku- nabrałem powietrza do płuc, by po chwili wypuścić je z powrotem do atmosfery- Miałem słaby dzień, więc wybrałem się do pobliskiego klubu, myśląc, że uda mi się trochę odprężyć. Jednak to nic nie dało. Muzyka przeszkadzała mi, a drink, którego nawet nie wypiłem do końca, nie sprawiał żadnej przyjemności. Szybko wyszedłem i postanowiłem odrobinę przewietrzyć się spacerem. Chodziłem długo, w końcu lekko zmęczony usiadłem samotnie w parku. Zauważyłem ciebie i tego Ricka. Przyglądałem się wam przez chwilę, aż mój wzrok padł na czarny samochód kręcący się niedaleko. Moja czujność wzrosła, kiedy twój towarzysz opuścił cię, a ty zostałaś sama. W pewnym momencie dostrzegłem faceta idącego w twoją stronę i już domyślałem się co chce zrobić. Widząc, że podchodzi do ciebie i napada zerwałem się do biegu. Widziałem, jak cię bił, podbiegłem do niego, odciągnąłem do ciebie i sam zacząłem okładać pięściami. Gdy uciekł, zadzwoniłem po karetkę i sprawdzałem, czy nic ci nie jest. Gdy trzymałem cię widziałem, że ledwo żyjesz. W pewnym momencie powiedziałaś " Dziękuję Rick" i.... pocałowałaś mnie. Przepraszam, że cię nie powstrzymałem, ale zrobiłaś to z zaskoczenia. Starałem utrzymać cię przy życiu, ale zobaczyłem biegnącego Ricka. Spanikowałem i... uciekłem....-westchnąłem, poczułem się lepiej wyrzucając to z siebie- Chciałbym cię jeszcze przeprosić, za to, że nie powiedziałem prawdy od razu, ale po prostu bałem się, nie wiedziałem jak zareagujesz. Naprawdę jest mi przykro... przepraszam...
Dopiero teraz spojrzałem na Emily. Podczas całego monologu nie miałem odwagi. Miała łzy w oczach.
Poczułem się podle.
 Usiadłem obok niej i modliłem się, żeby mi wybaczyła. Widziałem, że myślała nad tym co powiedziałem.
-Zayn...- powiedziała po kilku minutach złamanym głosem- Dziękuję...- była w takim stanie, że chyba tylko to mogła wydusić. Wyglądała jakby była... w szoku. Ale nie uciekła! Uwierzyła mi?
W pewnym momencie zauważyłem, że zerknęła na moje usta. Nie wiem, co mnie napadło. Przysunąłem się do niej, położyłem dłoń na jej lekko mokrym od łez policzku i powoli przybliżyłem moją twarz do jej. Nasze usta dzieliły milimetry, w końcu lekko wahając się złączyłem nasze wargi. Emily nie sprawiała wrażenia zaskoczonej, wręcz przeciwnie zaczęła oddawać pocałunki, ja również stałem się bardziej namiętny. Czułem się jakbym znał ją od zawsze. Jakby była brakującym kawałkiem mojego serca. Brakującym kawałkiem mnie...

-----------------------------------------------------------
No hej, tak prezentuje się rozdział 15!
Chciałam napisać coś fajnego z Zayn'em z okazji jego urodzinek (!!!)
Życzę mu, żeby spełnił wszystkie swoje marzenia, i żeby pozostał takim człowiekiem, jakim jest, bo jest naprawdę niesamowity i za to go kochamy... <3
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał.

Dziękuję, za komentarze, wyświetlenia i nominację. Jestem strasznie szczęśliwa, że czytacie i zostawiacie po sobie ślad. To znaczy dla mnie bardzo wiele. Czytam każdy komentarz i z każdego jestem strasznie szczęśliwa. 
Im szybciej lub więcej będzie komentarzy, tym będę miała większą motywację do pisania.

UWAGA!!
Mam jeszcze pomysł, czy by nie zmienić wyglądu bloga. Mam na myśli zmianę tła i napisów itp.
Nie wiem tylko, czy byście chcieli??
Piszcie odpowiedzi w komentarzach :)

Weris<3


2 komentarze:

  1. No po prostu super. Naprawdę masz talent. Życze weny i czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  2. ,,To jest Melanie, nasza przyjaciółka, a to Emily.''. Dzięki ...

    OdpowiedzUsuń