poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 12


*Oczami Melanie*

Siedziałam w pokoju Hazzy cały czas z nim rozmawiając. Cieszę się, że w końcu udało nam się rozwiązać ten konflikt, który od dawna męczył nas oboje. Było bardzo miło, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Loczek opowiadał o różnych rzeczach, które przytrafiły mu się w Londynie, mówił o  zarówno śmiesznych, jak i ważnych dla niego sprawach. W gruncie rzeczy cieszyłam się, że go...odnalazłam. Jego widok oraz każdy uśmiech sprawiał mi radość. Nagle ciemna drzwi gwałtownie się uchyliły.
-O hej, tu jesteś. Mel, szukałem cię, myślałem, że pojechałaś do domu, a ty tymczasem siedzisz u naszego podrywacza- zaśmiał się Liam. Na początku wyglądał na lekko zmartwionego, lecz po chwili powróciło mu poczucie chumoru, które tak bardzo lubiłam. -Czemu się tak schowaliście? Macie jakieś wspólne sekrety?- znów zażartował brunet stojący w przejściu. Tak, śmiech i żarty to jedne z ulubionych rzeczy Liama, jadnak z drugiej strony często jest rozsądny, rozważny i odpowiedzialny. Jego wypowiedź trochę mnie speszyła, ponieważ w pewnym stopniu, niewielkim, ale jednak czułam do Harrego dystans. Po tak długim czasie rozłąki widząc go zaledwie po raz drugi nie rzuciłabym mu się przecież na szyję i nie zaczęła namiętnie całować. To by było dość dziwne, mogę sobie tylko wyobrazić minę Liama, gdybym tak zareagowała na widok Loczka, wtedy, w studiu nagraniowym. Zaśmiałam się w myślach, lecz po chwili powróciłam do rzeczywistości. Czułam się lekko zażenowana, jednak Hazza wkroczył do akcji w odpowiednim momencie.
-My... po prostu chcieliśmy chwilę sami pogadać, wiesz nie widzieliśmy się ponad trzy lata, a kiedyś byliśmy ze sobą na prawdę blisko. Wspominaliśmy stare czasy...
- Spoko, w takim razie nie będę wam przeszkadzał...- odpowiedział ze zrezygnowaną nutą w głosie brunet i powoli zaczął zamykać drzwi
- Nie, Liam poczekaj, my już w sumie skończyliśmy- przerwałam mu, poczym wstałam z łóżka patrząc jedynie przelotem na Harrego, i podeszłam do wyjścia
- Aa... ok, to choć pokaże ci łazienkę i dam jakieś ubrania- zaproponował rozweselony brunet, natomiast na twarzy Loczka pojawił się lekki smutek
- To hej- rzuciłam mu, następnie weszłam razem z Liamem na korytarz, zostawiając Hazze samego w pokoju.
Zatrzymaliśmy się przed dużymi ciemnymi drzwiam, które po uchyleniu ukazały moim oczom jasną, ekskluzywnie urządzoną łazienkę. Usłyszałam, jak chłopak na chwilę oddala się. Weszłam powolnym krokiem do środka, dokładnie badając wzrokiem każdy mebel znajdujący się w pomieszczeniu. Prezentowało się ono, zresztą jak cały dom w dość nowoczesnym stylu.
-Ładnie tu...- powiedziałam obracając się w stronę Liama, który właśnie przyszedł niosąc ze sobą ręczniki.
- Razem z chłopakami wybieraliśmy wnętrze. Cieszę się, że ci się podoba.-odpowiedział, po czym opuścił pomieszczenie, zamykając za sobą drzwi. Ja tym czasem postanowiłam wziąśc odprężający prysznic.
Po kąpieli weszłam prosto do pokoju Liama. Niestety jednak zapomniał dać mi jakiejś koszulki, więc na razie pozostałam w samym ręczniku, chciałam go jednak poprosić by dał mi ubranie. Powoli otworzyłam drzwi należące do pomieszczenia chłopaka, jednak tam- pustka. Chodziłam wolnym krokirm po miłym w dotyku dywanie, przyglądając się różnym zdjęciom wiszącym na ścianie. Tak fotografie, to były rzeczy, któere kochałam podziwiać. W końcu po kilkunastominutowym oczekiwaniu na chłopaka moja skóra zaczęla odczuwać zimno. Postanowiłam więc poprosić Lokersa o pomoc, dlatego żywym krokiem poszłam do jego sypialni. Na moje nieszczęście w niej również nikogo nie zastałam, ale znów postanowiłam poczekać. "Hmmm, ciekawe co oni robią?"- pomyślałam, siadając jednak na łóżku. Po chwili, jednak do pokoju wparował jego właściciel. Z hukiem zatrzasnął drzwi, lecz, gdy zauważył mnie stanął zaskoczony. Widziałam jak cała jego złość wynikająca z niewiadomego dla mnie powodu znika, a zastępuje ją zdziwienie i ciepło.

*Oczami Harrego*

Byłem naprawdę wkurzony. Liam zaczął coraz bardziej działać mi na nerwach. Jak on mógł wogóle ubzdurać sobie, że zaciągnąłem Melanie do mojego pokoju, bo chciałem ją przelecieć. Przecież, ona jest jedną z najważniejszych dla mnie osób, jak mógłbym ją tak parszywie skrzywdzić. Od momentu gdy się poznaliśmy w Polsce zawsze zależało mi na niej i wiem, że cały czas tak pozostanie.
Wszedłem wkurzony do mojej sypialni, a tam... Mel, w samym ręczniku, patrzyła na mnie tymi pięknymi, głębokimi oczami. Na początku nie zauważyłem jej, więc lekko zaskoczył mnie ten fakt, iż jej osoba znajduje się teraz w tym pomieszczeniu. Na jej twarzy widniała niewinność, widać było, że jednak lekko się wstydziła.
- Ha...Harry, ja.. przepraszam, może nie powinnam tu przychodzić- powiedziała niepewnie, zmoerzając ku wyjściu.
- Nie, zostań...- powiedziałem, łapiąc ją za nadgarstki. Jak na złość moim głosie można było usłyszeć jeszcze nutę złości, która została mi po dyskusji z brunetem.
-C... coś się stało? - zapytała. Cholera, nie tylko ja to usłyszałem.
- Mel, przepraszam, po prostu... Liam mnie trochę wkurzył- powiedziałem łagodniej. Udało mi się zapanować nad barwą głosu, gdyż na jej niewinny widok wszystkie negtywne emocje mnie opuściły. -Hej, ty się trzęsiesz... i jesteś cała zimna- zauważyłem dotykając jej dłoni
- Tak, w sumie przyszłam tu bo chciałam cię poprosić o jakąś koszulkę, albo coś w tym rodzaju, bo Liama nie było w pokoju, a mówił, że mi da jakieś ubranie na noc...
- Ta... ten to zawsze najtroskliwszy- mruknąłem pod nosem- choć, siadaj na łóżku i proszę, masz tu kocyk, ja zaraz coś dla ciebie znajdę- powiedziałem do pięknej blondynki, poczym udałem się do garderoby. Po chwili udało mi się wygrzebać coś odpowiedniego.
- Mam nadzieję, że będzie dobra- powiedziałem siadając obok dziewczyny na łóżku i podając jej moją koszulkę
- Dziękuję- odpowiedziała miło i obdarzła mnie pięknym uśmiechem. Była taka śliczna, że nie mogłem przestać na nią patrzeć, zwłaszcza jak się uśmiechała- dla mnie wyglądała jak anioł.
- Cieszę się, że mogłem pomóc- także posłałem jej uśmiech. Patrzyłem jej prosto w oczy, ona mi też, jednak, w pewnym momencie mój wzrok powędrował na jej usta, lech chwilę później znów zagłębiałem się w jej tęczówkach.
- Harry...- powiedziała cicho, ale ja delikatnie objąłem jej chłodną twarz swymi ciepłymi rękoma, a moje wargi powoli zaczęły przybliżać się do niej. Na początku patrzyła na mnie, lecz nie stawiała oporów.
- ...ja też cię kocham...- dokończyłem za nią, poczym moje usta złaczyły się z jej malinowymi wargami w pocałunku. Ta chwila była jedną z najpiękniejszych. Nasze wspólne wspomnienia powróciły, zaczęły latać mi w głowie, jednak nie przerywaliśmy pocałunku, ba, poczułem, jak Melanie zaczęła go nieśmiało odwzajemniać, przez co stał się bardziej namiętny. Tak teraz byłem już w stu procentach pewny. Mimo, że popełniłem błąd moje uczucia pozostały takie same. Nigdy nie przestałem jej kochać...




---------------------------------------------------------------------------------------
 Heeej,
I jak tam emocje po kolejnym rozdziale? Mam nadzieję, że się podobał.
Proszę, KOMENTUJCIE!!! To sssssstttrrraszna motywacja!! 
Od razu  mówię, że jak ktoś zagląda w zakładkę "Bohaterowie" to dodałam nowe zdjęcie, które trochę bardziej przypominają postacie w tym opowiadaniu, niż osoby z poprzednich fotografii ( przynajmniej w mojej wyobraźni). Oczywiście każdy może wyobrażać sobie bohaterów jak chce.
Następny rozdział niedługo,

Weris<3

+ jak wam jest smutno to dodaję romantyczny gif z Hazzą <3
Hahahahahaahaha


2 komentarze:

  1. Ojeju to jest booooooooooooooooooooooooooskie. Szybko pisz next'a. Ja tu się niecierpliwię. Świetnie piszesz

    OdpowiedzUsuń