sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 15

* Oczami Melanie*

Weszłyśmy powolnym krokiem do całkiem zdewastowanego mieszkania. Naszego mieszkania. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Łzy spływały po policzkach, lecz zarówno ja jak i moja przyjaciółka byłyśmy tak zaszokowane tym, co widzimy, że nie mogłyśmy wydobyć z siebie ani słowa. Wszystko zniszczone, jakby przeszedł tędy huragan. Wolno chodziłyśmy i rozglądałyśmy się dookoła.
W kuchni, zawartość wszystkich półek powyrzucana na kafelki, niektóre drzwiczki od szafek poodrywane i naczynia wcześniej znajdujące się na właściwych miejscach, teraz również leżały potłuczone na podłodze.
W salonie... wybite okna, popękany ekran telewizora, leżącego na drewnianej posadzce, kanapa i poduszki porozcinane nożem, a mały stolik połamany na części pierwsze.
Wszystkie lustra w łazience połamane, nasze kosmetyki poniszczone porozwalane były po całym pomieszczeniu.
Nasze sypialnie... o nie! Ubrania podarte i pogniecione powyrzucane z szafy, pościel na łóżku porozrzucana, lampki i lampy połamane, okna znów rozbite.
-Mel, chodź tu szybko!-usłyszałam przerażony krzyk Emily dochodzący z hall-u. Natychmiast przybiegłam do niej i momentalnie zakryłam usta dłonią. Na drzwiach wejściowych i połamanym lustrze widniał ogromny napis namalowany sprayem do graffiti.

MIAŁEM NADZIEJĘ ŻE PO PIERWSZYM SPOTKANIU CI STARCZY. 
JEDNAK NIE.
JEŚLI NIE ZNIKNIESZ STĄD ODWDZIĘCZĘ SIĘ. ZNISZCZĘ WSZYSTKO, 
CO DLA CIEBIE WAŻNE. 
ZNISZCZĘ WSZYSTKO, CO KOCHASZ.

To było okropne. Kto mógł coś takiego zrobić?! Kto nas zastraszał?! O co chodzi?!
Melanie..-po chwili ciszy do moich uszu dotarł głos brunetki. Był on roztrzęsiony, przepełniony strachem i rozpaczą.-To moja wina
-Co?- nie wiedziałam, o co jej chodzi
-To przeze mnie. Wiem kto to zrobił. To ten facet, który mnie wtedy napadł. Pamiętasz jak byliśmy na spacerze z chłopakami, w dzień, który wyszłam ze szpitala?
-Yyy..... tak- odpowiedziałam niepewnie.
-Wtedy on do mnie zadzwonił. Groził mi, powiedział, że mam uważać na siebie i na was, że kiedyś jeszcze o nim usłyszę, że jeszcze się spotkamy
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Ja... bałam się, myślałam, że jednak się odczepi, zapomni....- łzy zaczęły spływać po jej policzkach jak oszalałe
-Emily, proszę cię nie płacz. Nie możemy tak tego zostawić, musimy coś wymyślić... poczekaj zadzwonię na policję...

W tym momencie, usłyszałyśmy skrzyp drzwi, odruchowo, równocześnie popatrzyłyśmy w stronę wejścia. Naszym oczom ukazał się dobrze znany mi brunet. W jednej chwili przypomniałam sobie, że byłam dziś umówiona z Harrym. Mieliśmy iść do kina, czy coś podobnego. Na twarzy wcześniej uśmiechniętego chłopaka pojawiło się zdziwienie. Wielkie zdziwienie.
-C...co się stało?-spytał 
-Ktoś włamał się do mieszkania- głos mi się załamał. Znowu.
-Jezu....-skomentował po przeczytaniu upiornego napisu. Popatrzył na mnie cały czas lekko zdziwionymi oczami, po chwili najwyraźniej zauważył, że po policzkach na nowo pojawiły się łzy, ponieważ podszedł bliżej mojej osoby i przytulił.
-Całe mieszkanie...- wychlipałam z twarzą w jego ramieniu. Nie powstrzymywałam płaczu, byłam zdruzgotana. - Wszystko zniszczone...
Przeszliśmy się wolno ponownie po "ruinie". Chłopak przelatywał wzrokiem pełnym smutku po zniszczonych meblach. Co chwilę tylko mamrotał coś pod nosem.
-Dziewczyny, pakujcie rzeczy. Zgłosimy to na komisariacie, a później pojedziemy do nas.- powiedział, po krótkim namyśle i ocenie sytuacji
-Harry, nie musisz nam pomagać, jakoś sobie poradzimy
-Mel proszę, przestań. Teraz muszę i chcę ci pomóc. Same sobie nie poradzicie, a poza tym jestem ci coś winien, prawda?. A teraz chodźcie, im szybciej to zgłosimy tym szybciej mogą złapać tego faceta. Przysięgam, że jak go kiedyś spotkam...-powstrzymałam go przed dokończeniem zdania wtulając się w niego. Chłopak rozluźnił się i objął mnie, przez co poczułam się bezpieczna.

Półtorej godziny później jechaliśmy już samochodem Loczka do willi. Zgłosiliśmy sprawę, policjanci jutro rano zaczną poszukiwania. Miejmy nadzieję, że to coś da.
Głupio mi, że znów zwalam się chłopakom na głowy, będę im robić niepotrzebne problemy, ale z drugiej strony jestem cholernie wdzięczna Harremu.
Naprawdę.
Samochód zwolnił obroty, i po chwili całkiem się zatrzymał. Wysiedliśmy z auta i razem z Emily szłyśmy niepewnym krokiem obok Hazzy. Ten  tylko uśmiechał się pocieszająco. Jakby chciał powiedzieć "Hej, teraz będzie już tylko lepiej". Hmm... czy ja wiem...
Jako gentleman Lokers otworzył nam drzwi i wpuścił pierwsze do środka. Usłyszałam odgłosy z salonu. Telewizor plus pewnie jakieś kłótnie o popcorn.
Mimowolnie lekko się uśmiechnęłam. Po chwili znajome postacie stanęły przede mną uśmiechając się.
-Hej Mel, Emily!- powiedzieli prawie że chórem Niall i Louis. Potem doszło drobne "cześć" od Zayna i "Hej" od Liama. No i oczywiście przytulas.
-Dziewczyny muszą przenocować u nas kilka dni- oświadczył załadowany torbami Loczek
-Coś się stało?- rzucił Louis
-Yyy... ktoś włamał się i zdemolował nam doszczętnie mieszkanie- powiedziałam ze wzrokiem wbitym w posadzkę. W tym momencie przerażone oczy całej czwórki padło na mnie, a Niall zaczął dławić się jabłkiem, które jadł.
-Co?- zapytał zaszokowany Liam
 -Boże, naprawdę?- nie dowierzał Louis. Ja tylko pokiwałam głową.
- Nie martwcie się-chciałam ich trochę uspokoić- jest dobrze, pojechaliśmy już na policję i zgłosiliśmy całą sprawę, teraz zostaje tylko jeden problem...
-Dziewczyny nie mają gdzie mieszkać, więc zaoferowałem się-dokończył za mnie Harry. Spojrzałam za siebie, w jego stronę i posłałam słaby uśmiech.
-Świetny pomysł-wyskoczył Liam- Mel śpi u mnie...
-Zajęta-wyszczerzył się do niego Loczek, na co ja tylko zachichotałam
- Spoko- odezwał się w końcu Zayn- mogę zaopiekować się Emily- zauważyłam, że lekko się do siebie uśmiechają. Gdy pierwszy raz się widzieli też zauważyłam, żę Emily dziwnie zerkała na Mulata. Hmm...
-To ja biorę Harry'ego- oświadczył Lou z uśmiechem. Wszyscy spojrzeliśmy na niego z dziwnym wyrazem twarzy.
-Louis?- zapytał z udawanym przerażeniem Lokers
-Wydało się...- brunet zrobił smutny wyraz twarzy i zaczął powoli odchodzić "przepełniony smutkiem i rozpaczą" - Ale wiedz Haroldzie, iż ja nigdy nie przestałem cię kochać- krzyknął z ręką na sercu, głosem "pełnym rozpaczy". Wszyscy łącznie z aktorem wybuchliśmy śmiechem.
 -Pięknie grasz kochanie- nie wiem jakim cudem w drzwiach zmaterializowała się urocza brunetka, musiała być chyba dziewczyną Louisa- czyli mnie zdradzasz, tak?-uniosła jedną brew cały czas patrząc się w stronę bruneta. Tan w jednej chwili podbiegł do niej objął ramionami i pocałował. Tak to na pewno dziewczyna Lou.
Słodko razem wyglądają.
- To jest moja dziewczyna, Eleanor- oboje popatrzyli na mnie i Emi z uśmiechem-El, to jest Melanie, nasza przyjaciółka, a to Emily- przedstawił nas, na co my się przytuliłyśmy. Wydaje mi się, że się zaprzyjaźnimy...

*Oczami Emily*

Eleanor wydawała się bardzo miła. Fajnie, że Louis jest z nią szczęśliwy, a ona z nim. Po drobnych rozmowach wszyscy powoli zaczęli się rozgaszczać. Mel poszła chyba do kuchni z Harrym, Lou i El z tego co wiem przed chwilą wyszli na spacer. Przez chwilę stałam jak kołek nie wiedząc za bardzo, co zrobić.
- Choć, pokaże ci górę- ktoś szepnął mi do ucha. Obróciłam się i zobaczyłam Zayna, który właśnie brała moje torby. Zerknął na mnie porozumiewawczo i ruszył w stronę schodów, a ja za nim. Gdy znaleźliśmy się na piętrze chłopak skręcił w korytarz, a następnie wszedł do ciemnej sypialni. Jedna ściana zapełniona była różnymi rysunkami graffiti. Kolorowe napisy i śmieszne postacie idealnie się ze sobą komponowały. Byłam pod wrażeniem talentu autora.
-Wow...-powiedziałam cicho przyglądając się małemu dziełu sztuki.
-Podoba ci się?-zapytał Mulat odkładając torby obok szafy.
-Tak, to jest świetne...
-Dziękuję- prawe szepnął, jednak ja doskonale usłyszałam, co powiedział.
-Malujesz?- spojrzałam na niego  ze zdziwieniem. Nigdy nie pomyślałabym, że może mieć takie zainteresowania.
-Trochę, czasami coś tam nabazgrzę...- był nieśmiały, wstydził się?
-Masz talent... - uśmiechnęłam się lekko, a on cicho się zaśmiał
Powoli rozglądałam się po wnętrzu. Po kilku chwilach spojrzałam na szatyna. Siedział na łóżku i również mi się przyglądał. Korzystając z tego, że byliśmy sami postanowiłam z nim pogadać.

*Oczami Zayn'a"

Po krótkim "zwiedzaniu" mojego ogromnego apartamenty mierzącego 5m x 7m dziewczyna przeniosła wzrok na moją osobę. Przez chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy, po chwili zauważyłem, że podchodzi do mnie. Usiadła obok i znów mogłem patrzeć w jej niebieskie tęczówki.
-Zayn... mogę zadać ci trochę dziwne pytanie- momentalnie zaczęła robić nerwowe ruchy dłońmi, co świadczyło o tym, że sprawa musi być naprawdę delikatna. Błagam, żeby to nie było to o czym myślę. Proszę nie, proszę nie...
- Jasne- odpowiedziałem całkiem poważnie
- Może pomyślisz, że jestem świrnięta, ale... mam takie wrażenie, jakbym cię już kiedyś spotkała. Wydajesz mi się znajomy, ale nie mogę sobie przypomnieć, skąd cię znam.
...
Kurwa.
No oczywiście, dzięki losie.
- Nie... nie jesteś świrnięta...- westchnąłem po krótkim namyśle. Starałem się dobierać odpowiednio słowa, żeby dziewczyn nie zrozumiała mnie źle. - To ja jestem debilem...
-Jak to?- nie wiedziała, co mam na myśli. Dobra jak mus to mus.
POWAŻNA ROZMOWA- CZAS ZACZĄĆ
- To dobrze, że mnie pamiętasz, nawet się z tego trochę cieszę, ale nie wiem czy powinienem...- Emily patrzyła na mnie, nie przerywając- Ten dzień, w którym zastałaś napadnięta... jak się znalazłaś w parku?
- Yyy... byłam na spacerze z przyjacielem
-Pamiętasz, co się później wydarzyło?
-Chodziliśmy i gadaliśmy, byliśmy trochę pijani. Nagle Rick, czyli chłopak, z którym wtedy tam byłam, na chwilę pobiegł chyba coś sprawdzić, dokładnie nie wiem co. Czekałam na niego i usiadłam na ławce, wtedy jakiś ohydny typ zakrył mi twarz i zaczął kopać-jej drobną sylwetkę przeszedł dreszcz, i poczułem jak moje mięśnie delikatnie się napięły. Zastanawiałem się, czemu tak właściwie mi to wszystko powiedziała? To były pewnie jedne z jej najgorszych wspomnień, a ona podzieliła się nimi z chłopakiem, którego w sumie nawet nie zna. Raczej takimi rzeczami się człowiek nie chwiali... Mam dziwne wrażenie, że ona mi ufa... a ja mogę zaufać jej. Jakby taka... więź?
- Zacznę od początku- nabrałem powietrza do płuc, by po chwili wypuścić je z powrotem do atmosfery- Miałem słaby dzień, więc wybrałem się do pobliskiego klubu, myśląc, że uda mi się trochę odprężyć. Jednak to nic nie dało. Muzyka przeszkadzała mi, a drink, którego nawet nie wypiłem do końca, nie sprawiał żadnej przyjemności. Szybko wyszedłem i postanowiłem odrobinę przewietrzyć się spacerem. Chodziłem długo, w końcu lekko zmęczony usiadłem samotnie w parku. Zauważyłem ciebie i tego Ricka. Przyglądałem się wam przez chwilę, aż mój wzrok padł na czarny samochód kręcący się niedaleko. Moja czujność wzrosła, kiedy twój towarzysz opuścił cię, a ty zostałaś sama. W pewnym momencie dostrzegłem faceta idącego w twoją stronę i już domyślałem się co chce zrobić. Widząc, że podchodzi do ciebie i napada zerwałem się do biegu. Widziałem, jak cię bił, podbiegłem do niego, odciągnąłem do ciebie i sam zacząłem okładać pięściami. Gdy uciekł, zadzwoniłem po karetkę i sprawdzałem, czy nic ci nie jest. Gdy trzymałem cię widziałem, że ledwo żyjesz. W pewnym momencie powiedziałaś " Dziękuję Rick" i.... pocałowałaś mnie. Przepraszam, że cię nie powstrzymałem, ale zrobiłaś to z zaskoczenia. Starałem utrzymać cię przy życiu, ale zobaczyłem biegnącego Ricka. Spanikowałem i... uciekłem....-westchnąłem, poczułem się lepiej wyrzucając to z siebie- Chciałbym cię jeszcze przeprosić, za to, że nie powiedziałem prawdy od razu, ale po prostu bałem się, nie wiedziałem jak zareagujesz. Naprawdę jest mi przykro... przepraszam...
Dopiero teraz spojrzałem na Emily. Podczas całego monologu nie miałem odwagi. Miała łzy w oczach.
Poczułem się podle.
 Usiadłem obok niej i modliłem się, żeby mi wybaczyła. Widziałem, że myślała nad tym co powiedziałem.
-Zayn...- powiedziała po kilku minutach złamanym głosem- Dziękuję...- była w takim stanie, że chyba tylko to mogła wydusić. Wyglądała jakby była... w szoku. Ale nie uciekła! Uwierzyła mi?
W pewnym momencie zauważyłem, że zerknęła na moje usta. Nie wiem, co mnie napadło. Przysunąłem się do niej, położyłem dłoń na jej lekko mokrym od łez policzku i powoli przybliżyłem moją twarz do jej. Nasze usta dzieliły milimetry, w końcu lekko wahając się złączyłem nasze wargi. Emily nie sprawiała wrażenia zaskoczonej, wręcz przeciwnie zaczęła oddawać pocałunki, ja również stałem się bardziej namiętny. Czułem się jakbym znał ją od zawsze. Jakby była brakującym kawałkiem mojego serca. Brakującym kawałkiem mnie...

-----------------------------------------------------------
No hej, tak prezentuje się rozdział 15!
Chciałam napisać coś fajnego z Zayn'em z okazji jego urodzinek (!!!)
Życzę mu, żeby spełnił wszystkie swoje marzenia, i żeby pozostał takim człowiekiem, jakim jest, bo jest naprawdę niesamowity i za to go kochamy... <3
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał.

Dziękuję, za komentarze, wyświetlenia i nominację. Jestem strasznie szczęśliwa, że czytacie i zostawiacie po sobie ślad. To znaczy dla mnie bardzo wiele. Czytam każdy komentarz i z każdego jestem strasznie szczęśliwa. 
Im szybciej lub więcej będzie komentarzy, tym będę miała większą motywację do pisania.

UWAGA!!
Mam jeszcze pomysł, czy by nie zmienić wyglądu bloga. Mam na myśli zmianę tła i napisów itp.
Nie wiem tylko, czy byście chcieli??
Piszcie odpowiedzi w komentarzach :)

Weris<3


środa, 8 stycznia 2014

Nominacja do "The Versetile Blogger Awards"

Hej wszystkim!
No więc zostałam nominowana do "The Versetile Blogger Awards" (!!) przez  yoursure.blogspot.com.
Strasznie dziękuję i ogromnie się cieszę, bo to moja pierwsza nominacja i  nigdy nie przypuszczałam, że ktoś może to moje dziwne coś nominować...

Zasady nominacji:

- Musisz podziękować blogowi, który Cię nominował
- Następnie poinformować czytelników bloga.
Informuję was kochani czytelnicy, że dostałam
 nominację do The Versetile Blogger Awards
- Pózniej ujawnić o sobie 7 faktów o sobie.
- Potem wypisać 11 blogów, które czytasz i twoim zdaniem zasługują na nominacje i poinformować
  ich o tym.

7 faktów o mnie:
1.kocham 1D i marzę, by pojechać na ich koncert
2.chodzę do szkoły muzycznej i gram na fortepianie
3.jeżdżę konno
4. mam najlepszą przyjaciółkę, z którą rozumiemy się prawie bez słów
5. chciałabym nauczyć sie grać na gitarze
6. ogarniam angielski, matmę i fizykę (co jest dziwne...)
7. mogłabym czytać ff 24 na dobę i i tak by mi sie to nie znudziło...never..

Blogi, które nominuję:
1. http://summer-love-fanfiction.blogspot.com/
2. http://city-of-angels-harry.blogspot.com/
3.http://this-is-life-not-dream.blogspot.com/
4.http://i-love-you-vampire.blogspot.com/
5.http://black-harrystyles.blogspot.com/
6. http://fame-fanfiction.blogspot.com/
7.http://moment-for-me-charlotte.blogspot.com/
8.http://silence-zaynmalik-fanfiction.blogspot.com/
9.http://you-are-my-greatest-mistake.blogspot.com/
10. http://Girlletmeloveyou.blogspot.com/?m=1 11. http://freeyourselfandlove.blogspot.com/?m=1

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 14


Przeczytajcie notkę pod rozdziałem!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*Oczami Zayna*

Cholera.
Kurwa.
Cholera, kurwa, cholera, kurwa, cholera
Kurwa.

Stałem jak baran na środku hallu gapiąc się bezmyślnie w osoby, które właśni, przekroczyły próg potężnych drzwi. A dokładnie w jedną osobę. Drobną brunetkę z falowanymi włosami opadającymi swobodnie na ramiona, radosną twarzą pełną energii i brązowymi oczami, które były przyciągające, jak magnesy. Dosłownie dwa magnesy na środku twarzy. Najistotniejsze było teraz to, że to była ona. Nawet nie wiem jak i dlaczego ją tak szybko rozpoznałem. Było ciemno, ona cała pobita, a jednak ja, gdy po raz pierwszy tu na nią zerknąłem przed oczami pojawiło mi się całe zdarzenie z przed tygodnia. To była ona, mówię to po raz setny, ale to na prawdę ta dziewczyna. Nie da się jej pomylić, jest taka... wyjątkowa, inna.  Wyróżnia się i to zdecydowanie. Jakby miała przyczepiony do czoła rażący po oczach odblask o wielkości znaku drogowego z napisem „HEJ TO JA!” (o czym ja myślę?!). 
To ją uratowałem od tego ohydnego dupka, to ją starałem się utrzymać przy życiu, aż do przyjazdu karetki, którą wcześniej wezwałem, to ona mnie wtedy pocałowała. Zrobiła to tak delikatnie, czule, ale i kusząco. Mimo tego, że ledwo utrzymywała się przy życiu smak jej warg był wspaniały. Najgorsze było jednak to, że dziewczyna nie wiedziała kogo obdarzyła pocałunkiem. Pamiętam dokładnie, powiedziała "Dziękuję Rick", a nie " Dziękuję Zayn".  Gorzej, ona nawet pewnie nie wie kim jest Zayn, ale to się nie długo zmieni. W każdym razie nadal nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Moja mina musiała być bezcenna. Stoi sobie oto tutaj taki słup i gapi się na dziewczynę, jakby była jednym, wielkim hamburgerem, a on nie jadłby od tygodnia.
Świetnie. Brawo Malik, idealne pierwsze wrażenie. Uwaga, bo zaraz się na ciebie rzuci. Lampiłem się tak jeszcze chwilę bezmyślnie, aż któryś z tych kartonów, bodajże Niall szturchnął mnie w ramię.
Huh, powróciłem do świata normalnie myślących.
 -Cześć chłopaki to jest moja przyjaciółka, Emily- przedstawiła brunetkę Melanie, gdy razem weszły do salonu.
Hmmm.... a więc Emily...
Ogar, Zayn ogar...
Nie no, Emily idealnie pasuje...
Głupi jestem, pewnie ma chłopaka...ten Rick, o którym mówiła...
- Hej- z ust brunetki wydobył się melodyjny głos
- Jestem Louis- oczywiście pierwszy wyskoczył Lou. Ta... on to zawsze Happy World, normalnie dziecko szczęścia. Czasami wydaje mi się jakby on w ogóle nie miał problemów. Albo raczej jego największymi zmartwieniem był wzorek na bokserkach, które miał ubrać. Hmmm... Surerman, Spidermad czy Batman?  Ciekawe...
-Hej Emily, my się już znamy- jako drugi przywitał się Loczek. No tak, to przecież oczywiste, że musieli się kiedyś poznać, pewnie Mel ich sobie przedstawiła. Ciekawe co on o niej wie? Muszę go później podpytać. Jak na gentelmana przystało uścisnął dziewczynie dłoń, obdarzając ją smilem Oczywiście Romeo posłał uśmiech również Mel. Ta... on do kobiet pierwszy. Z drugiej jednak strony, mówił nam, że z blondynką zna się od dawna i są przyjaciółmi, ale wydaje mi się jakby on coś do niej  czuł. Haha coś mi się wydaje, że robi nam się niezły trójkącik. Oni siedzą całe wieczory razem śmiejąc się i żartując, a Liam kipi z zazdrości jak stary czajnik z wrzącą wodą.  
Moje porównania zaczynają mnie przerażać. 
Potem przedstawił się Nialler dorzucając do tego jakiegoś suchara, a potem czas przyszedł na mnie.
-Zayn- wydusiłem uśmiech i spojrzałem na chwile w oczy brunetki. Z miłego jej wyraz twarzy zmienił się w lekkie zdziwienie pomieszane z zaciekawieniem i podejrzliwością. Patrzyła mi prosto w oczy i dokładnie ilustrowała twarz. Czy ona mnie... rozpoznała?
- My się znamy?- zapytała po chwili cały czas na mnie patrząc
- Yyy... chyba nie- bąknąłem. Czemu skłamałem? Nie wiem, chyba lekko spanikowałem.


*Oczami Emily*

 Wszyscy wydawali się mili i przyjaźnie nastawieni, ale zaciekawił mnie ten Zayn. Nie wiem dlaczego jego głos wydawał mi się jakby znajomy. Te oczy i rysy twarzy też musiałam już kiedyś widzieć. Ale to nie było coś w stylu, że spotkałam go na ulicy, tylko jakbym widziała go w śnie. Tak, jakby mi się kiedyś przyśnił. To jest dziwne, ale czuję potrzebę pogadania z nim i bliższego poznania. Po kilku minutach usiedliśmy do stołu i jedliśmy obiad. Mniam.... dokładnie nie wiem co to było, ale grunt, że smakowało. Pewnie to zasługa Harrego, przecież zawsze dobrze gotował. Oj Mel ma szczęście, że trafiła na takiego chłopaka jak on. Uważam, że to co kiedyś zrobił, to przez głupotę, ale mam nadzieję, że teraz trochę zmądrzał i razem z Melanie utrzymają dobry kontakt. Jej szczęście jest dla mnie bardzo ważne. Jest dla mnie jak młodsza siostra.
Siedząc przy stole po kolei obserwowałam każdego z osobna. Mel prowadziła luźną rozmowę z Harrym i Liamem, śmiali się i żartowali, ten blondyn... Niall zawzięcie o czymś dyskutował z... bodajże Louisem, natomiast yyy.... Zayn, tak Zayn siedział smutny i lekko naburmuszony ze wzrokiem wbitym w stół. Hmm... ciekawe zajęcie... nie no nie powiem, stół był całkiem ładny, nieźle komponował się z pozostałymi meblami, ale według mnie nie był jakimś niespotykanym zjawiskiem przyrody. Może tylko ja tak uważam? Haha nie ważne, ciekawe co go tak zasmuciło, może ma jakiś problem, a może po prostu jest zamknięty w sobie? Chciałabym go może jakoś pocieszyć, ale może nie powinnam pchać się w cudze sprawy. Nie wiem, może.... stop! Za dużo razy używam słowa "może". A poza tym powinnam nauczyć się imion chłopaków, bo wygląda na to, że chyba tak szybko się nie rozstaniemy.
Po miłym spędzeniu czasu w domu One Direction wszyscy razem udaliśmy się na spacer. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się w parku. Powoli chodziliśmy śmiejąc się i opowiadając różne historie. W pewnym momencie poczułam wibracje. Szybko wyjęłam komórkę z torebki i na chwilę oddaliłam sie od reszty. Hmm... numer nieznany, ciekawy kto to może być. 
- Mało ci po ostatnim spotkaniu?- usłyszałam niski głos. Na mojej skórze momentalnie pojawiły się ciarki, a wnętrzności ścisnęły się, łącząc się prawie w jedność.- Gdyby nie ten sukinsyn dawno byś już nie żyła. 
- Kim jesteś?- spytałam przerażona
- Twoim przyjacielem. Hmm... widzę, że się za mną stęskniłaś, bo wróciłaś na miejsce, w którym niedawno się widzieliśmy
- Gdzie ty jesteś?- prawie, że krzyknęłam, na szczęście nikt z towarzyszących mi osób tego nie usłyszał. W moich oczach stanęły łzy.
- Dostatecznie blisko by swobodnie cię obserwować- momentalnie zaczęłam się rozglądać- heh.. nie szukaj mnie, nie znajdziesz, ale nie martw się niedługo znów się spotkamy. Jeżeli ktoś się dowie o tej rozmowie to nie skończy się to dla ciebie dobrze mała, a policja i tak jest za durna żeby mnie złapać. Uważaj na siebie i swoich przyjaciół...- usłyszałam tylko ohydny, gruby śmiech, a potem facet, z którym rozmawiałam rozłączył się. Łzy spływały po moich policzkach,  lecz od razu zaczęłam je ścierać. Jeżeli Mel, albo któryś z chłopaków zobaczą ślady na mojej twarzy od razu zaczną się wypytywać. Nie mogę im powiedzieć, jeżeli ten typ coś im zrobi to nie daruję sobie tego. 
- Emi, wszystko ok?- zapytała blondynka
-Ta, jasne, wujek dzwonił, kupił nowy traktor i musi się pochwalić całej rodzinie- serio traktor?! Emily nie mogłaś wpaść na coś lepszego
-Na pewno? Wydawało mi się, że czegoś się wystraszyłaś
- Tak, tylko ci się wydawało, jest dobrze- uwierz, uwierz...proszę..
- Dobra, to chodź, idziemy- jest! Nie lubię okłamywać Mel, ale tym razem nie miałam wyboru.
Po około pięciu godzinach Liam odwoził nas do naszego mieszkania. Dlaczego tak długo?
W drodze powrotnej chłopcy pokazali nam fajną kawiarnię, w której wspólnie usiedliśmy i spędziliśmy czas. Później wróciliśmy do willi i obejrzeliśmy jakąś komedię. 
W pewnej chwili silnik ucichł, a moim oczom ukazał się dobrze mi znany blok. Wysiadłam z ciepłego samochodu, i gdy tylko zamknęłam drzwi moje ciało otulił chłodny wiatr. Czym prędzej przy pomocy chłopaka wyjęłyśmy wszystkie nasze torby i udałyśmy się do przytulnego mieszkania.

*Kilka tygodni później*



*Oczami Melanie*



-Emi, zaraz się zagotuję!- krzyknęłam do biegającej w kółko po swoim pokoju brunetki. –Czego ty tam tak usilnie szukasz?- zapytałam wkurzona. Stałam przy wyjściu w płaszczu, butach i mojej torebce, w której miałam dzisiaj tylko komórkę, portfel i chyba błyszczyk. Nie chciałam cały dzień dźwigać wszystkich zupełnie niepotrzebnych rzeczy, a zważywszy na to, że czekała nas masa zakupów dużo lepszym pomysłem było wyjęcie zbędnych gratów.


Zostało tylko kilkanaście dni do rozpoczęcia roku szkolnego, więc postanowiłyśmy wybrać się do centrum handlowego i lekko odświeżyć nasze garderoby.
-Znalazłam!- usłyszałam radosny pisk. Po chwili z sypialni wyszła całkiem ładnie ubrana brunetka z wielkim uśmiechem na twarzy. W kilkanaście sekund przygotowała się do wyjścia i w końcu opuściłyśmy progi mieszkania.

*Trzy godziny później*

-Wow Mel, naprawdę ślicznie wyglądasz-skomentowała Emily widząc mnie w skromnej, czarnej sukience zasłaniającej większą część uda. Była miejscami koronkowa, zdobiona czarnymi cekinami lub brylancikami. Nie czułam się w niej zbyt komfortowo, zważywszy na to, że jestem jakąś boginią piękności.
-Wiesz co, ona jest chyba za krótka, może weźmiemy inną...
-Nie, masz ją kupić, albo zrobię to sama, na pewno będziemy szły na jakąś imprezę, a ty jak zauważyłam nie masz za dużo kiecek, a szkoda...
-Hmm....to co?- obróciłam się jeszcze raz i niepewnie popatrzyłam na przyjaciółkę.
-Jak to co, bierzemy ją-zarządziła.
Podeszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy za tą „jakże przecudowną” słowami Emily sukienkę.
Następnie wyszłyśmy i skierowałyśmy się do baru z mrożonymi jogurtami obładowane zakupami. Każda z nas miała przynajmniej pięć  różnych wielkości, papierowych toreb z nadrukami  poszczególnych nazw sklepów i marek. Kupiłyśmy desery i zmęczone ruszyłyśmy na parking.
Po 15 minutach byłyśmy z powrotem pod naszym domem. Wygramoliłyśmy się jakoś z samochodu i weszłyśmy na klatkę schodową. Stojąc pod drzwiami czekałam, aż brunetka znajdzie klucze. Oparłam się o klamkę i po chwili poczułam jak upadam.
-Co? Pamiętam jak zamykałyśmy dom.- powiedziałam zdziwiona. Popatrzyłam na  Emily, która również z lekkim strachem uchyliła bardziej drzwi. Po chwili dziewczyna otworzyła szeroko oczy i usta, na twarzy wymalowało się przerażenie, a po policzkach zaczęły strupkiem spływać łzy. To nie wróżyło nic dobrego. Byłam zupełnie zdezorientowana. Poszłam w jej ślady i obróciłam głowę. To co zobaczyłam było.... koszmarem....

-------------------------------------------------------------
No i na tym kończymy rozdział 14.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Wszystkiego najlepszego na nowy rok, szczęścia, zdrowia, i spełnienia marzeń <3
Pomyślałam sobie ostatnio, że może zaczniemy się bawić w szantaże? xD
Co wy na to?
Tak więc: 5 komentarzy + może uda się 1000 wejść ;) = nowy ^^^

Plus!

Chciałam wam polecić bloga mojej przyjaciółki. Na pewno będzie jej miło:)   http://czymoglobyclepiej.blogspot.com/


Weris <3