5 komentarzy = następny rozdział :)
*Oczami Melanie*
- Zostaw mnie!- szarpałam się i próbowałam uwolnić z uścisku silnego faceta.
- Zamknij się - jeszcze mocniej zacisnął dłoń na moim przedramieniu. Boczułam silne ukłucie bólu, ale starałam się to zignorować.
- Puszczaj- krzyknęłam przez zaciśnięte zęby. Kopałam, uderzałam, lecz nic to nie dawało. Czułam, że powoli słabnę, ale nie przestawałam walczyć.
Bolało jak cholera, już nawet nie wiem co, ból był w każdej części mojego ciała i z chwili na chwilę narastał. W pewnym momencie ręka mężczyzny przesunęła się w stronę mojego gardła, na co wydobyłam z siebie stłumiony krzyk i zaczęłam jeszcze mocniej się motać. Rozejrzałam się energiczne w poszukiwaniu jakiegoś narzędzia do pomocy, lecz nic nie zdawało mi się w tej chwili przydatne. Po chwili mój wzrok padł na dość gruby, ostro zakończony drut.
To moja nadzieja.
Wyciągnęłam rękę w stronę przedmiotu, lecz w tym samym czasie dłoń napastnika powędrowała prosto na moją szyję i zacisnęła z ogromną siłą. Momentalnie straciłam oddech i zrobiło mi się ciemno przed oczami. Szamotałam się i próbowałam oderwać tą ohydną łapę od mojego gardła, lecz na próżno. Chciałam krzyknąć ostatkami sił, lecz z moich ust wydobywał się tylko stłumiony charkot.
To już koniec?
Nie mogę.
Jedną ręką wbijałam paznokcie w dłoń mężczyzny, drugą płaczliwie szukałam druta, który mógłby być moim ratunkiem. Po chwili poczułam pod palcami chłodny metal, złapałam go w i z całej siły, jaka mi pozostała wcisnęłam go w rękę napastnika. Usłyszałam wrzask i poczułam jak uścisk rozluźnia się, a po chwili całkowicie znika z mojej szyi. Gdy udało mi się złapać oddech spojrzałam na faceta, trzymającego przebitą drutem, całą we krwi dłoń.
- Ty pieprzona suko!-wydarł się i rzucił w moim kierunku, jednak korzystając z jego osłabienia zdrową nogą kopnęłam go w twarz. Mężczyzna odleciał do tyłu i przestał sie ruszać. Spojrzałam na niego z przerażeniem.
Miał zamknięte oczy, ale chyba oddychał.
Przez kilka minut siedziałam komplentnie sparaliżowana. Gdy doszło do mnie co właśnie się stało energicznie odsunęłam się jak najdalej od ciała, a chwilę później wyczołgałam się z roztrzaskanego pojazdu.
Jednak pomysł z komórką nie był najlepszy.
Zachwiałam się podczas stawania, lecz udało mi się utrzymać na nogach. W sumie jednej nodze, bo na drugiej nie mogłam stanąć. Kulejąc odeszłam dobre pięćdziesiąt metrów od samochodu i usiadłam pod pobliskim drzewem. Zwinęłam się w kłębek i ukryłam twarz w podciągniętych kolanach. Dopiero teraz emocje wzięły nademną górę.
Co, do cholery, się stało?
Łzy spływały ciurkiem po moich policzkach i co chwilę łkałam.
Dlaczego mnie porwali?
Co ja im zrobiłam?
Gdybym wtedy nie gadała z tym chłopakiem i nie wypiła tego świństwa siedziałabym teraz w domu z Emily i chłopakami i pewnie oglądała jakiś film. Co jeśli komuś z nich też się coś stało? Myśl o tym, że komuś z moich przyjaciół może się coś stać... Zacisnęłam dłonie w pięści i jeszcze bardziej się skuliłam.
Co mam zrobić?
Nie wiem kompletnie gdzie jestem. Może na obrzeżach Londynu? A może dużo dalej?
Bałam się. Cholernie się bałam.
Siedziałam pod tym cholernym drzewem przez długi czas. Nie wiem ile, lecz wystarczająco by przemyśleć wszystko i sformułować w głowie pytania, na które dalej nie znałam odpowiedzi. Podpierając się, wstałam i zaczęłam iść, kuśtykając. Na dobrą sprawę nie wiem w jakim kierunku szłam, po prostu przed siebie. Oddalałam się od samochodu coraz bardziej, aż w końcu zniknął on z mojego pola widzenia.
Szłam, prostą drogą, która zdawała się nie mieć końca. Dookoła cały czas był las. Coraz bardziej się ściemniało, ale nie stawałam. Zawsze byłam silna, tym razem także się nie poddam. Słońce już prawie całkowicie zaszło, a każdy kolejny krok sprawiał mi ból. Jednak coś dawało mi siłę. Ktoś od dawna dawał mi siłę.
'Cause when I'm not with you / Ponieważ, gdy nie jestem z tobą
I'm weaker. / Jestem słabsza.
Is that so wrong? / Czy to takie złe?
Is it so wrong? / Czy to tak źle?
That you make me strong. / Że sprawiasz, że jestem silna.
-------------------------------------------------------------------
Dzisiaj meeeeega krótki, i szczeże nie jestem
z niego zbyt zadowolona, ponieważ siedziałam długo i nic
dłuższego nie udało mi się wymyślić.
Postaram się, by następny rozdział był dłuższy.
5 komentarzy = następny rozdziałłł :)
Jeśli uda się, to następny w weekend:)
Weris <3
Nexxxxxxxt !!!
OdpowiedzUsuńNaprawdę super rozdział. Ciesze się, że Mel się uwolniła od nich. Zdziwiło mnie to, że przebiła temu gościowi rękę na wylot. To było dziwne. Ale ciesze się, że jest wolna. No teo czekam na next'a i życze dużo w
OdpowiedzUsuńGenialne ;) kiedy next???
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział. Czekam na nn
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetny rozdział tak jak i blog. Masz talent. Czekam na NEXT <3
OdpowiedzUsuń