niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 22

5 komentarzy = następny rozdział :)


*Oczami Melanie*

- Zostaw mnie!- szarpałam się i próbowałam uwolnić z uścisku silnego faceta.
- Zamknij się - jeszcze mocniej zacisnął dłoń na moim przedramieniu. Boczułam silne ukłucie bólu, ale starałam się to zignorować.
- Puszczaj- krzyknęłam przez zaciśnięte zęby. Kopałam, uderzałam, lecz nic to nie dawało. Czułam, że powoli słabnę, ale nie przestawałam walczyć.
Bolało jak cholera, już nawet nie wiem co, ból był w każdej części mojego ciała i z chwili na chwilę narastał. W pewnym momencie ręka mężczyzny przesunęła się w stronę mojego gardła, na co wydobyłam z siebie stłumiony krzyk i zaczęłam jeszcze mocniej się motać. Rozejrzałam się energiczne w poszukiwaniu jakiegoś narzędzia do pomocy, lecz nic nie zdawało mi się w tej chwili przydatne. Po chwili mój wzrok padł na dość gruby, ostro zakończony drut.
To moja nadzieja.
Wyciągnęłam rękę w stronę przedmiotu, lecz w tym samym czasie dłoń napastnika powędrowała prosto na moją szyję i zacisnęła z ogromną siłą. Momentalnie straciłam oddech i zrobiło mi się ciemno przed oczami. Szamotałam się i próbowałam oderwać tą ohydną łapę od mojego gardła, lecz na próżno. Chciałam krzyknąć ostatkami sił, lecz z moich ust wydobywał się tylko stłumiony charkot.
To już koniec?
Nie mogę.
Jedną ręką wbijałam paznokcie w dłoń mężczyzny, drugą płaczliwie szukałam druta, który mógłby być moim ratunkiem. Po chwili poczułam pod palcami chłodny metal, złapałam go w i z całej siły, jaka mi pozostała wcisnęłam go w rękę napastnika. Usłyszałam wrzask i poczułam jak uścisk rozluźnia się, a po chwili całkowicie znika z mojej szyi. Gdy udało mi się złapać oddech spojrzałam na faceta, trzymającego przebitą drutem, całą we krwi dłoń.
- Ty pieprzona suko!-wydarł się i rzucił w moim kierunku, jednak korzystając z jego osłabienia zdrową nogą kopnęłam go w twarz. Mężczyzna odleciał do tyłu i przestał sie ruszać. Spojrzałam na niego z przerażeniem.
Miał zamknięte oczy, ale chyba oddychał.
Przez kilka minut siedziałam komplentnie sparaliżowana. Gdy doszło do mnie co właśnie się stało energicznie odsunęłam się jak najdalej od ciała, a chwilę później wyczołgałam się z roztrzaskanego pojazdu.
Jednak pomysł z komórką nie był najlepszy.
Zachwiałam się podczas stawania, lecz udało mi się utrzymać na nogach. W sumie jednej nodze, bo na drugiej nie mogłam stanąć. Kulejąc odeszłam dobre pięćdziesiąt metrów od samochodu i usiadłam pod pobliskim drzewem. Zwinęłam się w kłębek i ukryłam twarz w podciągniętych kolanach. Dopiero teraz emocje wzięły nademną górę.
Co, do cholery, się stało?
Łzy spływały ciurkiem po moich policzkach i co chwilę łkałam.
Dlaczego mnie porwali?
Co ja im zrobiłam?
Gdybym wtedy nie gadała z tym chłopakiem i nie wypiła tego świństwa siedziałabym teraz w domu z Emily i chłopakami i pewnie oglądała jakiś film. Co jeśli komuś z nich też się coś stało? Myśl o tym, że komuś z moich przyjaciół może się coś stać... Zacisnęłam dłonie w pięści i jeszcze bardziej się skuliłam.
Co mam zrobić?
Nie wiem kompletnie gdzie jestem. Może na obrzeżach Londynu? A może dużo dalej?
Bałam się. Cholernie się bałam.

Siedziałam pod tym cholernym drzewem przez długi czas. Nie wiem ile, lecz wystarczająco by przemyśleć wszystko i sformułować w głowie pytania, na które dalej nie znałam odpowiedzi. Podpierając się, wstałam i zaczęłam iść, kuśtykając. Na dobrą sprawę nie wiem w jakim kierunku szłam, po prostu przed siebie. Oddalałam się od samochodu coraz bardziej, aż w końcu zniknął on z mojego pola widzenia.
Szłam, prostą drogą, która zdawała się nie mieć końca. Dookoła cały czas był las. Coraz bardziej się ściemniało, ale nie stawałam. Zawsze byłam silna, tym razem także się nie poddam. Słońce już prawie całkowicie zaszło, a każdy kolejny krok sprawiał mi ból. Jednak coś dawało mi siłę.  Ktoś od dawna dawał mi siłę. 

'Cause when I'm not with you /  Ponieważ, gdy nie jestem z tobą
I'm weaker. /  Jestem słabsza.
Is that so wrong? /  Czy to takie złe?
Is it so wrong? /  Czy to tak źle?
That you make me strong. /  Że sprawiasz, że jestem silna.

-------------------------------------------------------------------
Dzisiaj meeeeega krótki, i szczeże nie jestem
z niego zbyt zadowolona, ponieważ siedziałam długo i nic  
dłuższego nie udało mi się wymyślić. 
Postaram się, by następny rozdział był dłuższy.

5 komentarzy = następny rozdziałłł :)

Jeśli uda się, to następny w weekend:)

Weris <3  



niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 21


5 komentarzy = następny rozdział

* Oczami Liama*

- Harry, do cholery, przestań!- próbowałem oderwać chłopaka od muru, lecz ten nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. - Człowieku, połamiesz sobie ręce!- szarpałem go za koszulę, aż wreszcie udało mi się oderwać go od ceglastej ściany.
- Trundo- warknął, nie patrząc na mnie
- Hazza, co się z tobą dzieje?! Walenie o mur na pewno ci nie pomoże, prędzej tobie się coś stanie.- spojrzałem na jego całą spoconą twarz. - Uspokuj się.- powiedziałem już mniej groźnie
- Kurwa, Liam nie wyrabiam... coś jej się stało- westchnął wyraźnie się uspokajając. Odetchnąłem z ulgą w duchu. - Nie wiem co robić, nie znaleźliśmy jej, a Melanie... ona..-przewał-..jest moją przyjaciółką- ostatnie słowa powiedział jakby... ze zrezygnowaniem i smutkiem?
- Czyli... dopadła cię furia, wyleciałeś z samochodu i zacząłeś okładać najbliższą, niewinną ścianę, bo nie wiesz, gdzie jest Melanie? Twoja "przyjaciółka"?- powiedziałem z lekkim śmiechem, specjalnie naciskając na ostatnie słowo.
- Ugh.... tak, chodzi o to, że musimy.... no kurwa Liam, ona zniknęła! Wcześniej napadnięto jej przyjaciółkę, następnie zdewastowano mieszkanie łącznie z wypisaniem gróźb, a na końcu, twoim zdaniem, jakimś dziwny trafem, nic nikomu nie mówiąc wyszła sobie z imprezy, NA KTÓRĄ PRZYSZLIŚMY RAZEM, w towarzystwie kolegi ze szkoły, cała radosna i uśmiechnięta. Gratuluję, kurde inteligencji. Przecież to takie normalne.- jego sarkazm można było wyczuć na kilometr, ale nie był zbytnio złośliwy. Pewnie nie chciał się na mnie wyżywać. Dużo lepszą zabawką była marmurowa ściana.  
- Dobra...- westchnąłem przecierając dłońmi twarz.- Daj już spokój tej ścianie, dość się dzisiaj nacierpiała. Choć, pójdziemy do domu i wymyślimy co dalej zrobić. Siłą niczego nie załatwisz, tym bardziej nie znajdziesz jej.- udało mi się go przekonać. 
W końcu. 

*Oczami Harry'ego*

Weszliśmy do z pozoru pustego domu.
- Nikogo nie ma?- zapytałem po chwili. 
- Stary dochodzi szósta, znasz jakiś ludzi, którzy po imprezie wstawali wcześniej niż w południe?- no tak. Oni sobie kurde tańczyli, podczas gdy ktoś uprowadził Melanie. Najwyraźniej zbytnio ich to nie obchodziło. Może nawet nie wiedzieli?
- Co robimy?- zapytałem po chwili
- Z czym?- hmmm chyba jest naprawdę zmęczony. Odebrało mu kojarzenie.
- Może na przykład z Melanie?- nie chcę być wredny, w końcu to on cały czas mi pomaga.
- Poczekamy, może przyjedzie tutaj. Jeśli nie, pojedziemy na policję- odpowiedział po namyśle
- Nie, nie możemy czekać. Ona została porwana
- A co jeśli się mylisz? Dzwoniłeś do niej chociaż?
- Jakieś dwadzieścia razy
- To zadzwoń jeszcze raz- po tych słowach wyciągnąłem z kieszeni komórkę i wykręciłem numer blondynki. Nawet nie wiem kiedy nauczyłem się go na pamięć.

Piii
Piii
Piii
" Cześć, tu Melanie. Nie mogę teraz rozmawiać. Nagraj się na pocztę, a ja oddzwonię później" .

Cholera.
Znów ta durna sekretarka. Zaraz normalnie rozwalę ten telefon.
- Hej Hazza, wyluzuj- Liam zaczął mnie uspokajać widząc zapewne moją minę. 
- Nie odbiera- weatchnąłem.
- Może padła jej komórka
- Albo jej zabrali- warknąłem cicho
- Dlaczego ciągle masz takie czarne scenariusze? Ciągle myślisz, że stało się coś złego- zapytał kilka minut później, gdy usiedliśmy przy blacie.
- Mam przeczucie- rzuciłem tylko, lecz po chwili naszła mnie nowa myśl. Może właśnie teraz jest ta chwila, gdy trzeba być szczerym?- wiesz, to nie chodzi o to, że się o nią martwię, bo ją lubię. Jakby to powiedzieć, my z Mel... znamy się praktycznie od zawsze. Razem, byliśmy ze sobą.. blisko, tak naprawdę my...- przerwałem-... po prostu, łączy nas coś zupełnie innego niż....czasami mam wrażenie jakby coś...- jednak nie, nie teraz. Może jestem tchórzem, pieprzonym tchórzem, ale nie powiem mu, nie bez Mel. Nie zrobię jej tego, to zostanie tylko między nami. Może kiedyś, nie teraz.-...zresztą nie ważne.- odwróciłem wzrok w drugą stronę, by nie patrzeć na przyjaciela, którego okłamuję.
- Wydusisz to z siebie?- zapytał. Nie naciskał, ale chyba chciał wiedzieć.
- Melanie jest w niebezpieczeństwie, a my musimy ją znaleźć. I nie w mówisz mi, że nic się nie dzieje, bo tak nie jest. Wiem to, po prostu wiem..
- Okej, zdamy się na twoją kobiecą intuicję. Weź tabletki i odpoczniemy chwilę- jakie kurna tabletki? Dalej jest taki spokojny, to jego opanowanie doprowadza mnie do szału.
- Jakie tabletki?- zapytałem, gdy ten podstawił mi trzy białe pigułki, o różnym kształcie i szklankę wody przed nosem
- O ile widzę zaraz padniesz i domyślam się, że po nieprzespanej nocy głowa ci pęka- odpowiedział i sam połknął białe coś
- To co to jest, jakieś pobudzające czy coś?- zapytałem głupio. Cóż, nic nie poradzę, że odbiera mi logiczne myślenie
- Ta kurde, dopalacze i narkotyki. - westchnął, śmiejąc się- tabletka na głowę, plus kilka witamin, które nie pozwolą ci zasnąć
- Aha...- zrobiłem niewruszoną minę i po prostu połknąłem białe pigułki
- A no i cośtam na uspokojenie- dodał po chwili, a mi zacisnęła się szczęka i spojrzałem gniewnie na bruneta
- Co do cholery?- warknąłem, ten oczywiście znowu się śmiał. Ale, kurde, chumorek dopisuje.
- Przestań Harry, poczekamy aż reszta się obudzi i zapytamy ich czy po naszym wyjściu coś jeszcze się wydarzyło, okej?- westchnąłem i usiadłem na kanapie, podczas gdy Liam włączył telewizor. Może rzeczywiście, jeśli on ma rację? Byłem rozdarty.
Jeśli pojechała z jakimś kumplem, chociaż podeszła by do mnie i powiedziała, napewno by mi powiedziała. Może szukała mnie, chciała mi o tym powiedzieć, ale źle się poczuła i zemdlała? I ten koleś wyniósł ją na dwór? Z drugiej strony pamiętam słowa Ed'a: ' Przyszła tu z tobą? To jakim cudem wyszła z stąd ze swoim chłopakiem?'. Uznał tamtego kolesia za jej chłopaka, czyli musiał widzieć ich jak spędzali razem czas, lub gadali, albo... nie napewno nie. Nie mogli się całować, prawda? A może Mel rzeczywiście znalażła tu chłopaka? My jesteśmy tylko przyjaciółmi. 'Którzy się całują'- mówi moja durna podświadomość. Nie, my się nie całujemy, tylko...'się całujemy'- mam ochotę walnąć się w głowę, z nadzieją, że wyrzuci to ten jebany głosik z mojego umysłu. Melanie jest moją przyjaciółką, ale jeśli... ten typ całował ją lub dotykał jej twarzy, delikatnego ciała, miękkich, jasnych włosów to zabiję. Dosłownie zatukę. 
Zerwałem się z kanapy i stanąłem na równe nogi. Brunet, widząc moją reakcję spojrzał zdziwinony na moje prawie trzęsące się ze złości ciało i usiadł w pozycji gotowej do powstania, by opanować mój gniew, jakby co.
- Co jest?- zapytał niespokojny
- Jedźmy już, musimy ją znaleźć.
- Poczekaj, mieliśmy poczekać aż się obudzą.- dokładnie nie wiedziałem co się dzieje, gdy stałem już na pierwszym piętrze w progu sypialni, która znajdowała się najbliżej schodów. Otworzyłem drzwi z impetem i zacząłem wydzierać się na rozwalonego na łóżku Nialla. Ten usłyszawszy mój nagły wrzask, ledwo utrzymał się na łóżku, po czym otworzył oczy i spadł na ziemię. Normalnie bym się śmiał.
Nie teraz.
- Co ty do cholery...- zaczął zaspanym głosem i ze zmrurzonymi oczami przyswajał światło dzienne.
- Kiedy ostatni raz widziałeś Melanie?- zapytałem z nadzieją w głosie.
- Wczoraj...- burknął, wgramolił się z powrotem na łóżko o zakrył głowę poduszką.
- Nie rób sobie jaj, ktoś ją porwał...- ledwo dokończyłem, ten zerwał się do pozycji siedziącej i znów prawie spadł.
- Co kurwa?- tym razem jego oczy były szeroko otwarte i wpatrywały się we mnie ze strachem połączonym z przerażeniem, jak mniemam. - M-M-Melanie? Jak to? Co się stało?- wyjęczał.
- Wczoraj na imprezie zemdlała i jakiś koleś ją wyniósł, gdy była nieprzytomna- wyjaśniłem-  Kiedy ją ostatnio widziałeś?- ponowiłem pytanie
- Pamiętam, że gadała z jakimś facetem, śmiali się, później skądś wracała i znów się na niego natknęła- odpowiedział, a mi skręciło żołądek.
- Dzięki, pójdę dowiedzieć się czegoś od reszty- skierowałem się w stronę wyjścia, powtarzając sobie informacje, które zdobyłem od Irlandczyka.
- Szukaliście jej?- zapytał zmartwiony
- Taa.. wyszliśmy z imprezy, jak tylko zorientowałem się, że coś nie gra
- Trzeba było mi powiedzieć
- Byłeś upity i ledwo stałeś na nogach- odpowiedziałem na co tylko zmarszczył brwi. Wstał z łóżka i pospiesznie zaczął zakładać pierwsze lepsze ciuchy- Jakby co, na dole jest Liam. 
- Yyy... Harry...- zatrzymał mnie
- Co?
- Jak będziesz wchodził do Louisa to... lepiej zapukaj- uśmiechnął się porozumiewawczo.
No tak,  Eleanor.
 Biedny Niall.
- Pewnie, nie mogłeś spać, co?- uśmiechnąłem się na chwilę.
- Naprawdę powinniśmy pomyśleć nad pogrubieniem ścian. I wstawieniem dźwiękoszczelnych drzwi.
- Aż tak źle?- zapytałem lekko się
- Nie, o jakiejś 3 było już cicho- westchnął
- Dzięki za ostrzeżenie- rzuciłem tylko i skierowałem się do pokoju obok.
Już zamierzałem zacząć walić do Lou, gdy drzwi gwałtownie się otworzyły i mało brakowało, abym nie walnął go w twarz. Miał już na sobie ciuchy, a za nim stała również ubrana El. Ona jednak miała potargane włosy i rozmazany makijaż.
- Louis...- zacząłem, lecz ten mi przerwał
- Słyszeliśmy. Będziemy na dole- powiedział i wyminął mnie w progu. Za nim pobiegła El, która mijając drzwi szturchnęła mnie w ramię i rzuciła z lekkim uśmiechem
- Rzeczywiście powinniście pogrubić te ściany. I skończyliśmy po drugiej.- ja natomiast zaśmiałem się z jej słów, lecz po chwili ucichłem. Jakoś nie było mi do śmiechu.
Potem pobiegłem jeszcze do Zayn'a i Emily, która dowiedziawszy się o zaistniałej sytuacji natychmiast zaczęła płakać. W końcu to jej najlepsza przyjaciółka.
Już miałem wracać na dół, lecz sam nie wiem czemu poszedłem w stronę pokoju Mel. Może gdzieś we mnie był mały promyczek nadziei, który wierzył, że dziewczyna znajduje się w swojej sypialni i śpi? Który nie dopuszczał do siebie myśli, że blondynce dzieje się coś złego?
Pospiesznie otworzyłem drzwi, lecz ujrzałem jedynie kilkanaście sukienek, butów i innych pierdół, które dziewczyny używają, gdy idą na imprezę.
Nie ma jej.
Już miałem zamykać drzwi, gdy mój wzrok padł na elegancko złożony kawałek papieru, leżący na skraju łóżka. Wszedłem w głąb pokoju i wziąłem go w ręce. Moim oczom ukazały się litery, zapisane nieznanym mi charakterem pisma.
Co było najdziwniejsze?
Pierwsze słowo brzmiało : Harry

HARRY.
DOMYŚLAM SIĘ, ŻE TWOJA KOLEŻANKA NIE JEST Z TOBĄ.
SPOKOJNIE, NIC JEJ NIE GROŹI, CHYBA ŻE WKURZY KTÓREGOŚ
Z MOICH KUMPLI. JEŚLI BĘDZIE GRZECZNA TO ZAOPIEKUJEMY
SIĘ NIĄ I WYJAŚNIMY PARĘ KWESTII. 
NIE SZUKAJ JEJ. NIE ZNAJDZIESZ. 
JEST JUŻ ZAPEWNE W NASZYM TOWAŻYSTWIE.
MUSZĘ CI POWIEDZIEĆ, ŻE ODWAŻNA Z NIEJ DZIEWCZYNKA. 
JEDNAK MAM NADZIEJĘ, ŻE PO SPOTKANII ZE MNĄ 
W KOŃCU POSŁUCHA. WTEDY ODDAMY CI JĄ. JEŚLI JEDNAK
BĘDZIE NIEPOSŁUSZNA TO SPĘDZI Z NAMI NAJGORSZE CHWILE, 
KTÓRYCH NIGDY NIE ZAPOMNI. 
WIESZ KIM JESTEM. 

Co? Wiem kim jesteś?
Nie, właśnie nie wiem ty popieprzony świrze!
Nie wiem po co to robisz, i do czego zmierzasz!
Kilkakrotnie przeczytałem zawartość kartki, próbując przyswoić każdą informację.
Ale, tak na prawdę tu nie było żadnych informacji. 
Nie wiem gdzie jest, nie wiem co się z nią dzieje, nie wiem czy ci kolesie robią jej krzywdę. Nie wiem nawet kim oni, do cholery, są! 
Nic nie wiem.
Nie umiem sobie wytłumaczyć jak mogłem pozwolić, by ktoś ją porwał. Nie wiem co się ze mną dzieje, nie pamiętam, czy kiedykolwiek byłem taki nerwowy jak teraz. Taki rozdarty, nie panujący nad swoimi emocjami. Nie umiem przywołać rozsądku do mojej głowy. Nie myślę logiczne. Po prostu wariuję. Mealnie grozi jakieś niebezpieczeństwo a ja dostaję paranoi. Nie umiem zapanować nad tym co robię, nie potrafię się uspokoić. Nie umiem powiedzieć sobie, że może jednak ci faceci nie są tacy źli, nie umiem wytłumaczyć sobie, że Mel nic się nie stanie, ponieważ wiem, że jest ona bezpieczna, gdy jest przy mnie. Nie umiem przestać myśleć o niej, o tym co może jej się stać, o tym co przeżywa i dopiero teraz na prawdę uświadamiam sobie jak bardzo mi na niej zależy.



----------------------------------------------------------------
Hej!
Tak prezentuje się rozdział 21 i mam nadzieję, że nie jest taki zły.
Dziękuję za komentarze, które są ogromną motywacją do pisania. Ostatnio
miałam właśnie mały problem z komentarzami i spamem, więc jeśli w poprzednim 
rozdziale usunęłam czyjąś opinię to przepraszam. 

Następny rozdział w weekend. OCZYWIŚCIE JEŚLI BĘDZIE PRZYNAJMNIEJ 5 KOMENTARZY:)

Weris<3