czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 18


*Oczami Melanie*

Zeszłyśmy na dół do czekających na nas chłopaków.
-Wow...ale wyglądacie- skomentował Liam, po czym przytulił każdą po kolei. Zayn'owi na widok Emi zaświeciły się oczy. " Jaki zakochany"- zaśmiałam się pod nosem. El od razu rzuciła się Louis'owi na szyję, a chłopak objął jej drobną sylwetkę i pocałował. W pewnym momencie do kuchni wszedł Harry.
O Jezusie.
Teraz to chyba mi oczy prawie wyszły z orbit.
Czarne spodnie, jedne z jego ulubionych i ciemna koszula, która aż prosiła się o rozpięcie w celu ukazania jego nieziemskiego torsu, przyozdobionego tatuarzami, które czynią go jeszcze bardziej seksownym, o ile się da... Na sam jego widok zrobiło mi się ciepło. Czy to normalne, że tak na niego reaguję?
Nie.
To nie jest normalne. Ja nie jestem normalna, przynajmniej gdy Lokers jest w pobliżu.
Właśnie dla tego powinnam się ogarnąć. Najlepszym sposobem byłoby walnięcie samej siebie w twarz, albo chluśnięcie w oczy wodą. W każdym razie przerażam samą siebie.
Nie ważne. Uznajmy, że... Harry wygląda całkiem nieźle.
I na tym skończmy. Amen.
W pewnym momencie chłopak spojrzał w moją stronę i też wyglądał na nieco... zaszokowanego. Tak mi się wydaje, chyba że to znowu wytwór mojej dziwacznej fantazji, która nie ma sensu. Przez chwilę miałam ochotę podejść do niego i po prostu przytulić, wdychając przy okazji jego perfumy, ale.... nie. Przyjaciele.
- Mel...- ledwo złapał powietrze- wyglądasz....- zaciął się
- Dziękuję Harry, ty też wyglądasz- uśmiechnęłam się, po czym Loczek zrobił to samo.
- To co idziemy?- powiedział głośno Nialler, na co wszyscy ruszyliśmy w stronę drzwi.
Jechaliśmy może 20 minut, mijając oświetlone uliczki, przepełnione na wpół pijanymi ludźmi. Wokół roiło się od kolorowych znaków, na przykład jakichś firm lub szyldów klubów. Właśnie kontynuuję odkrywanie imprezowej strony Londynu. Całkiem mi się podoba.
Gdy silnik ucichł moim oczom ukazała się ogromna willa. Otoczona była przez dziesiątki ludzi, trzymających w ręku czerwone kubki z drinkami. Wysiedliśmy z pojazdu i od razu usłyszałam głośną muzykę wydobywającą się z wnętrza budynku.
Poczułam jak zastygam w miejscu. Nagle moje ciało ogarnęła... niepewność. Co jeśli to nie jest miejsce dla mnie? Harry odwrócił się do mnie i spojrzał pytająco.
- Coś się stało?- podszedł bliżej i zapytał
- Nie wiem czy nadaję się na takie imprezy. W końcu to Ed Sheeran, będzie tu pewnie dużo sławnych ludzi i chyba nie powinno mnie tu być.
- Mel, coś ty, będzie fajnie. Ed zaprosił mnie jako swojego przyjaciela, a ja zabrałem cię ze sobą. Nie masz się czego obawiać, jesteś wspaniała. Poznasz ciekawych ludzi, a poza tym... będziesz ze mną- na ostatnie słowa uśmiechnęłam się.
- Dobra, masz rację.... Idziemy..- powiedziałam trochę bardziej stanowczo, ale i tak nie byłam do końca przekonana. Chłopak odwzajemnił uśmiech i oboje ruszyliśmy w stronę wejścia. Na początek powitały nas drinki. Przeważnie nie piję, ale może zrobię wyjątek. Wzięłam od kelnera czerwony kubek i zamoczyłam usta w kolorowej cieczy. Momentalnie po moim ciele rozniosła się fala ciepła, jednocześnie wprowadzając mnie w przyjemny stan. Po wypiciu ponad połowy napoju, rozluźniłam się i przestałam stresować. 
Już? Upiłam się?
Nie... po prostu niepewność gdzieś uciekła. Cały czas obok mnie stał Lokers, który rozśmieszał mnie swoimi żartami, co bardzo pomagało. Zaczęliśmy tańczyć i nawet nie zauważyłam jak mój kubek stał się całkowicie pusty. Drink był całkiem dobry.
-Wszystko ok?- usłyszałam głos Harry'ego.
-Tak, dlaczego?- czułam się dobrze, nie potrzebowałam "Harry'ego-opiekunki: Czy wszystko dobrze? -co dwie minuty".
-Chodź, poznasz Ed'a- zaproponował chłopak, na co z entuzjazmem się zgodziłam. Podziwiałam twórczość Sheeren'a. Przepychaliśmy się przez nieznane mi osoby usiłując odnaleźć gospodarza. Po chwili ujrzałam rudą czuprynę.


- Harry Styles!- krzyknął radośnie- Jednak przyszedłeś. Stary, wieki się nie widzieliśmy
- Cześć Ed- powiedział równie wesoło Lokers- Świetna impreza
- Widzę, że kogoś ze sobą przyprowadziłeś- uśmiechnął się w moją stronę. Wyglądał całkiem miło.
- To moja przyjaciółka Melanie- przedstawił mnie Harry
- Miło mi cię poznać
- Mi ciebie również, Ed- starałam się odwzajemnić uśmiech, lecz nie wiem czy się udało, ponieważ po drugim drinku obraz zaczął mi się rozmazywać.
- Zaraz przyjdę, idę na chwilę do łazienki- oznajmiłam Harry'emu, gdy poczułam się lepiej.
-Jasne- odpowiedział i odprowadził mnie wzrokiem.
Szłam korytarzami zapełnionymi ledwo trzymającymi się na nogach ludźmi. Sama czułam się całkiem nieźle. Nigdy nie byłam typem człowieka, który na każdej imprezie upija się niemiłosiernie, a potem przez kilka kolejnych dni ma kaca. W sumie rzadko chodziłam na imprezy, jedynie czasami Emily mnie gdzieś wyciągnęła, nic poza tym. Po chwili dostrzegłam wnękę prowadzącą do jakiegoś pomieszczenia. Ruszyłam w jego kierunku, lecz gdy otworzyłam ciemne drzwi od razu tego pożałowałam. 
To zdecydowanie nie była łazienka.
W środku znajdowała się kanapa, a na niej jakaś ruda dziewczyna, nachalnie całująca się z wysokim brunetem. Pomijam już to, że oboje byli pół nadzy. Przez chwilę stałam zupełnie zszokowana, lecz po chwili ogarnęłam całą sytuację, więc szybko pobiegłam w drugą stronę, zatrzaskując za sobą drzwi. Oparłam się o słup i zacisnęłam powieki, próbując wymazać z pamięci te ohydne wspomnienia. Jestem ciekawa czy ta dwójka znała się wcześniej, przed imprezą? Wzdrygnęłam się, na samą myśl o tym. Wbiłam wzrok w swoje stopy, lecz po chwili obok moich stanęły czyjeś buty. Podniosłam wzrok i ujrzałam wysokiego, krótko włosego szatyna. On również patrzył na mnie, tyle że z lekkim rozbawieniem.
- Następnym razem uważaj, gdy wchodzisz do zamkniętego pokoju podczas imprezy- uśmiechnął się, na co moje policzki przybrały czerwonego koloru
- N...no tak- czułam się głupio, w sumie nie wiedziałam co powiedzieć
- Czego szukałaś?- zapytał
- Łazienki- odpowiedziałam niepewnie, zażenowana całą sytuacją
- Jest na piętrze, trzecie drzwi po lewej
- Yy...dzięki- rzuciłam, a potem nie patrząc dłużej na nieznajomego chłopaka ruszyłam po schodach na górę. Tym razem do łazienki trafiłam bez problemu. Na szczęście pomieszczenie było puste..
Po kilku minutach znalazłam się z powrotem na dole. Weszłam do kuchni, by znaleźć coś do picia. Miałam już dość alkoholu. Szukając jakiegoś soku poczułam na sobie czyjeś spojrzenie. Momentalnie obróciłam się i zobaczyłam tego samego chłopaka, co kilka chwil temu.
Co on mnie, kurde śledzi?
- Proponuję mojego ulubionego drinka- odezwał się po chwili, podając mi kubek. Skąd on wiedział, żę chce mi się pić?
- Nie dzięki, na dziś mam dosyć alkoholu- odpowiedziałam na tyle miło, na ile było mnie stać.
- Nie daj się namawiać, nie jest mocny, spróbuj- zachęcił, przysuwając czerwone, papierowe naczynie.
- No dobra- w końcu uległam. Drink rzeczywiście nie był mocny, za to całkiem dobry.
- Zatańczymy?- zapytał po chwili, wyglądał na pewnego siebie
- Przepraszam, ale nie mogę, przyjaciel na mnie czeka- uśmiechnęłam się przepraszająco, odstawiłam kubek na ladę i udałam się w stronę miejsca, w którym ostatni raz widziałam się z Loczkiem. Ludzi przybyło, teraz ledwo mogłam przecisnąć się przez tłum spoconych, tańczących i nieźle upitych ludzi. W pewnym momencie poczułam jak alkohol uderzył pełną parą. Przecież drink od tego chłopaka nie był wcale taki mocny. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że nie znam jego imienia. Zakołysałam się i cudem utrzymałam na nogach. Wszystko dookoła zaczęło się kręcić, a pomieszczenie zmniejszać. Przejście przez tłum stało się dużo trudniejsze niż chwilę temu, ludzie zaczeli mnie miażdżyć. Po chwili wszystko dookoła zaczęło się podwajać i rozmazywać. 
Czy naprawdę jestem tak bardzo pijana?
Ledwo stałam. Uczucie z sekundy na sekundę pogarszało się. Czułam jak coś rozpala mnie od środka. Ogień w moich żyłach stawał się nie do wytrzymania. Obraz zaczynał ciemnieć. Przestawałam orientować się gdzie jestem. W pewnym momencie poczułam narastający ból.
Upadłam.
Wszystko zlało się w jedność.
Słyszałam niewyraźnie głośną muzykę wydobywającą się z głośników.
Po chwili poczułam czyjeś ręcę wokół mojego ciała. 
Ktoś mnie podniósł.
Do moich uszu dobiegł czyiś głos:
- Jeden taniec. Nalegam.
A potem wszystko stało się czarne.

--------------------------------------------------
Heeeejjj!
Więc ogólnie przepraszam, że tak późno napisałam i czekaliście prawie miesiąc, ale byłam na feriach, a tam nie miałam jak pisać  :c
Rozdział trochę krótki, ale mam nadzieję, że może być...
Dziękuję za komentarze i wyświetlenia <3
Weris <3

5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział. Blog również. Czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste! Z niecierpliwością czekam na next!

    Zaobserwowałam bloga <3 Mam nadzieję że się odwdzięczysz :)
    http://shadow-dark-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział twój blog strasznie wciąga. Szkoda, że tak żadko są rozdziały ale warto czekać. No to życze duuuużoooo weny i czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń