piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 17


Szantażyk?  5 komentarzy = następny rozdział ;)


*Oczami Melanie*

Po kilku minutach byłam już w parku w towarzystwie bruneta. Matt jest przemiłą osobą, gdybyśmy spędzili ze sobą więcej czasu moglibyśmy się zaprzyjaźnić. Mam taką nadzieję. Dowiedziałam się, że chłopak jeździ na desce, lubi podróżować i pracuje wieczorami w klubie wójka, do którego dostałam zresztą zaproszenie. Szliśmy przez park, aż w końcu weszlismy do kwaiarni.
- Czemu przeprowadziłaś się do Anglii?- zapytał, gdy usiedliśmy przy stoliku pod oknem i zamówiliśmy cappucino.
- Wiesz Matt... to trochę skomplikowane- tak naprawdę nie chciałam dopiero co poznanemu chłopakowi opowiadać o mojej przeszłości
- Mi się nie spieszy, jeśli nie chcesz, to nie mów
- Nie chodzi o to- nie chcialam, żeby brunet poczuł się odrzucony- tylko... rodzice mnie tu wysłali, ponieważ sądzili, że w Londynie zdobędę lepsze wykształcenie- skłamałam,  chyba tylko na to mnie było stać w tej sytuacji- wiedzieli, że sobie poradzę i od dawna były plany, bym tu przyjechała
- Nie tęsknisz?- zapytał delikatnie, po chwili ciszy
- Czasami, ale mam tu przyjaciół- w tym momencie pomyślałam o Emily, Hazzie i reszcie chłopaków. Uśmiechnęłam się pod nosem- są naprawdę wspaniali
- Fajnie mieć osoby, które cię wspierają- zauważylam, że chłopak posmutniał
- Coś się stało?- zapytalam, zauwazajac jego wyraz twarzy
- Wiesz...ostatnio straciłem bliską mi osobę, mojego przyjaciela- przypomniał mi się koszmar związany ze śmiercią Emily, natychmiast jednak starałam się wymazać go z pamięci
- Przykro mi, chyba wiem co czujesz- nie Mel, pamiętaj Anglia!- nowe życie, zapomnij o przeszłości, zapomnij o NIM. Z trudem powstrzymałam łzy przed napłynięciem do oczu. Nie mogę, jestem silna. - Przepraszam Matt, chyba muszę już iść, ściemnia się
- Może cię odprowadzić?
-Nie, dzięki poradzę sobie, miło było z tobą porozmawiać, jeszcze kiedyś się spotkamy
- To do zobaczenia
- Hej!- rzuciłam tylko i nie patrząc już więcej na bruneta wyszłam z budynku. Jedyna rzecz jakiej teraz chciałam to dom i łóżko.

***

Właśnie stałam przed drzwiami i przeszukiwałam torebkę w celu znalezienia kluczy. "No gdzie to cholerstwo jest?!". Było już całkiem ciemno. Nawet nie wiem jak gen dzień szybko zleciał. Po chwili znalazłam to, czego szukałam. Pośpiesznie przekręciłam zamek i otworzyłam drzwi i weszłam na środku.
- Gdzie byłaś!?- hmm, jakie miłe powitanie. Moim oczom ukazała się sylwetka Harry'ego. Chlopak był zdenerwowany, nie, wkurzony. 
- Spokojnie, w szkole wpadłam na jednego chłopaka, był miły, więc poszliśmy na kawę do parku
- Dzwoniłem, Emily też, nie odbierałaś.
- Komórka mi padła, ale czemu się tak denerwujesz, nic się nie stało, o co ci chodzi?
- Przepraszam- westchnął- po prostu martwiłem się. Bałem się, że po tym co zdarzyło się Emily, ktoś... mogło zdarzyć ci się coś złego- jego wyraz twarzy zmienił się na bardziej zasmucony, zmartwiony. Nie wiem czemu zrobiło mi się go żal. Martwił się.....o mnie, zależy mu....na mnie. Bez większego namysły podeszłam do chłopaka i mocno się w niego wtuliłam.- Jesteś zimna- powiedział cicho. Dopiero teraz wyczułam różnicę między naszymi ciałami. Chłopak był ciepły, a ja rzeczywiście, chłodniejsza. W sumie prawda, wieczorem temperatura spadła, a nadodatek wiał wiatr. To jednak Anglia, jest tu zimniej niż w Polsce. 
-Chyba pójdę na górę, wezmę jakąś kąpiel, jestem zmęczona - uśmiechnęłam się do Loczka i spojrzałam mu w oczy- dziękuję, że się o mnie martwiłeś, jesteś kochany.- chłopak odwzajemnił uśmiech- już wszystko dobrze- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Następnie ruszyłam po schodach na górę. Za plecami usłyszałam ciche "Liczyłem na innedo buziaka", na co zaśmiałam się pod nosem. " Jeszcze czego, ciesz się z tego, co masz" powiedziałam w myślach i za chwilę byłam już w łazience.
Tak, tego mi było trzeba. Weszłam do wanny pełnej gorącej wody i piany. Ahhh... jestem w niebie. Po odprężającej kąpieli popędziłam prosto do sypialni, a po kilku minutach byłam już w objęciach Morfeusza.

Cisza. 
Słyszę tylko szum fal morskich. 
Słońce mimo zachodu nadal ogrzewa moją skórę. 
Gdzieniegdzie widać daleko latające ptaki. 
Pusta plaża. 
Nie ma nikogo.
Tylko ja.
I morze.
Siedzę na piasku i wpatruję się w szumiącą wodę.
Myślę.
O czym?
O życiu.
O wszystkich rzeczach, przez które przeszłam.
O tych dobrych i o tych złych.
Jestem szczęśliwa?
Tak.
Zdecydowanie tak.
W końcu mogę to powiedzieć.
W pewnym momencie czuję ręce na moich ramionach.
Nie boję się.
Wiem kto to.
Chłopak, albo raczej mężczyzna.
On należy do mnie.
To mój mężczyzna.
To mój mąż.
Czuję jego ciepłe wargi na swoim karku, później ramionach.
Przymykam powieki i rozkoszuję się jego gestami.
Od jego dotyku przez moje ciało przechodzi przyjemny dreszcz.
Wędruje ustami po mojej szyji, w końcu dociera do ust.
Zatapia swoje wargi w moje.
Powoli otwieram oczy.
Widzę....



Widzę... no tak sufit od mojej sypialni. Budzik dzwoni - trzeba wstawać.
- Hej Melanie, jak się spało?- usłyszałam pytanie ze strony Niallera, który wżerał tosty.
- Jakoś żyję- uśmoechnęłam się i usiadłam przy stole jedząc przygotowaną przez Harry'ego moją porcję tostów.
- Ej, czemu ona ma ładniejsze tosty- oburzył się Niall, ja natomiast zaczęłam się śmiać. Rzeczywiście moje tosty wyglądały przepysznie.
- Bo mnie bardziej lubi- droczyłam się z blondynem. Po chwili ten zrobił smutną minkę. - Nie martw się jutro będziesz miał najładniejsze śniadanko- podeszłam i przytuliłam Irlandczyka. 
- Zrobisz mi jutro?- uśmiechnął się
- Co mam ci zrobić?- wyszczerzyłam się
- Nie to najpiękniejsze śniadanie
- A no tak. Jutro będziesz miał najładniejsze śniadanie, bo sam je sobie zrobisz 
- I nam też przy okazji- uśmiechnął się stojący przy tostownicy Loczek- Mel?- zwrócił się do mnie- możemy pogadać?
-Jasne- wyszliśmy z kuchni zostawiając Nialla samego z tostami
- Kojarzysz Ed'a Sheeran'a? To nasz kumpel- zapytał, gdy znaliźliśmy się sami w salonie
- Wow, tak, pewnie, że go znam
- Bo.... on robi dziś imprezę i pomyślałem, że może... czy chciałabyś iść tam ze mną?- zapytał niepewnie. Chyba pierwszy raz widziałam go tak niepewnego w stosunku do mnie. Od razu się uśmiechnęłam i przytuliłam do chłopaka. Ten, obją mnie w tali i poczułam jak się rozluźnia. 
-Jasne, że chcę, tylko...- oderwałam się od jego torsu- ... nie mam się chyba w co ubrać
- To dobrze się składa, Eleanor chciała dziś jechać na zakupy i z tego co wiem marudziła na brak towarzystwa
- Świetny pomysł- uśmiechnęłam się, lecz po chwili doszła do mnie jedna sprawa- a co z Emily?- popatrzyłam prosto w te piękne, zielone oczy, na widok których po prostu się rozpływam i.... grrr..... Mel! uspokuj się! PRZYJACIELE! 
- Zayn coś tam mówił, że chciał ją zaprosić, myślę, że chętnie pójdzie z wami do centrum
-Uff... to dobrze, choć wrócmy do Niall'a, mam nadzieję, że moje tosty ocalały.

*Kilka godzin później*

Po lekcjach razem z chłopakami pojechaliśmy do willi. Zayn zaprosił Emily, a ona cała podjarana. Chyba Mulat na prawdę jej się podoba. Szczerze?
Też się cieszę, że idę z Harrym, ALE idziemy jako przyjaciele. O dziwo, w domu czekała na nas El, więc zdąrzyłyśmy tylko zostawić zbędne rzeczy. Wsiadłyśmy w samochód Louisa i uałyśmy się prosto do ulubionej galerii Eleanor. Impreza miała zacząć się o 20 więc maiłyśmy jakieś pięć, sześć godzin. Mało...

***

-To co, która w końcu?- oczywiście to ja jak zwykle miałam problem z kupieniem odpowiedniej sukienki.
- Czarna!- wyrwała się El
- Nie, granatowa- tym razem odezwała się Emily
- Super dzięki. -Pomoc kurde pierwsza klasa
W pewnym momencie Eleanor nachyliła się nad Emily i szepnęła jej coś do ucha, po chwili na twarzy brunetki pojawił się cwany uśmiech. Nie podoba mi się to.
- Wiesz co Mel, czarna rzeczywiście jest lepsza
- Nie wiem... jest krutka, ja chyba wolałabym...
- Dlatego będziesz wyglądać ślicznie i seksownie- no tak Eleanor. Dla niej to chyba najlepiej jakbym poszła na tą imprezę w samej bieliźnie i zaczęła się rozbierać stojąc na stole. Yhhh...
- Weź ją, na prawdę powalisz tam wszystkich- dodała Emily
- No może.... dobra yolo, najwyżej pójdę w dresach
- Ani mi się waż!- wiem El, nie pozwolisz mi.
Nie miałam już siły się z nimi dalej sprzeczać, więc grzecznie podeszłam do kasy i zapłaciłam za sukienkę. Potem udałyśmy się jeszcze na mrożone jogurty z owocami i wróciłyśmy do domu. W drzwiach zdąrzyłyśmy rzucić chłopakom krótkie "hej" , ponieważ Eleanor wepchnęła nas na górę pod pretekstem " Mamy mało czasu!". Skierowałyśmy się do mojej sypialni i tam zaczęłyśmy się przygotowywać. Wzięłam wszystkie potrzebne ubrania i bieliznę i poszłam do łazienki. Wzięlam prysznic, następnie zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się. Włosy na górze lekko spięłam, a resztę zostawiłam rozpuszczone i pozwoliłam luźno układać się drobnym lokom. 
- Wow, ślicznie wyglądasz!- skomentowała Emily
- Choć Mel, zrobię ci makijaż- zaproponowała dziewczyna Louis'a
- Yyy El, nie pogniewaj się, ale ja już mam make-up
- Coś ty, gdzie?! Chyba nie wiesz jak się maluje na imprezę, siadaj- nie przepadałam za mocnymi makijażami, ale może El ma rację? Może na imprezie wśród gwiazd normą jest mocny make-up? Usiadłam posłusznie na krześle, a dziewczyna zaczęła swoje arcydzieło.
Po kilkunastu minutach skończyła.
- No teraz to wszyscy padną- uśmiechnęła się do mnie
- Dziewczyny, wy też wyglądacie niesamowicie, Louis i Zayn to farciarze
- Oj, wiesz.... Harry'emu też na pewno opadnie szczęka 
- Nie, co ty, my jesteśmy przyjaciółmi
- Aha, jasne
- Na prawdę, zaprosił mnie jako przyjaciółkę
- No dobra, niech ci będzie- po ich minach wiedziałam, że i tak mi nie wierzą.
Ubrałam jeszcze biżuterię, szpilki i wzięłam torebkę. Zrobiłyśmy z dziewczynami ostatnie poprawki i zeszłyśmy na dół.

Melanie :)















Eleanor:)
Emily :)
----------------------------------------------------------------------------------

Nooooo Hej!!!!
Rozdział trochę krótszy niż pozostałe, ale mam nadzieję, że się wam spodobał.
 5 komentarzy= nowy rozdział:)

Weris<3

Widzieliście nowy teledysk do Midnight Memories??
Zakochałam się<3
http://www.youtube.com/watch?v=bkx9kCdaaMg

Oprócz tego jutro świętujemy urodzinki Hazzy!
Naszego kochanego Loczka, który jest.... incredible!
Naszego kochanego (przyszłego) 20 latka!
Ale i tak ma rozumek 5 latka, i dla mnie zawsze będzie tym śmiesznym chłopakiem, z  X-factor'a, o niesamowitym głosie<3






wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 16

4 komentarze = następny rozdział!! :)


* 1 września - straszna data*

* Oczami Melanie*

No więc zacznę od początku.
Początku od włamania, z przed dwóch, trzech tygodni. Cały czas razem z Emi mieszkamy u chłopaków. Taa... ponoć Harry mówimożem w stylu " dziewczyny zostaną na kilka dni..." .
Aha jasne.
Ogólnie chodzi o to, że nasze mieszkanie zostało tak zniszczone, więc nie pozostało nic innego jak jezłocisdać. I co? Moja babca, z krazem z rodzicami Emily pokryli koszty remontu, a następnie wspólnie sprzedali nasz mały apartament. My oczywiście nie miałyśmy nic do gadania. 
Po wielu próbach moja opiekunka zgodziła się, żebym została w Anglii, a to głównie za sprawą Hazzy, który wielokrotnie rozmawiał z nią i obiecał, że pomoże nam w poszukiwaniu nowych czterech ścian. Czułam się jak małe dziecko, no ale co w końcu kurcze blade (haha). Na razie jednak zawracam chłopakom głowę swoją obecnością i tak jeszcze chyba na jakiś czas zostanie. Emily mieszka w pokoju obok Zayna. Od jakiegoś czasu coś między nimi zaiskrzyło, narazie są jednak tylko przyjaciółmi, którzy spędzają ze sobą masę czasu.
Wracając do rzeczywistości właśnie całą siódemką jechaliśmy samochodem Liama do sz...sz...szkoły, w sumie raczej powinnam powiedzieć do "męczarni biednych małych i bezbronnych dzieci"- gdy byłyśmy młodsze razem z Emi tylko w taką nazwą określałyśmy to miejsce. Ubrani byliśmy elegancko, jak przystało na to nieszczęsne rozpoczęcie roku. Z tego co wiem ja, Niall i Harry mieliśmy być w tej samej klasie, a Liam, Louis, Emily i Zayn w klasie równoległej. W sumie to mi się wydaje trochę dziwne, zważajac chociaż na różnicę wieku między chłopakami, ale co ja tam wiem o tym "Brytyjskim Systemie Nauczania".
Po chwili auto zatrzymało się na parkingu przed ceglanym budynkiem z napisem Westsite High School London. Nie powiem to było przerażające. 

Wysiadlam z pojazdu i oparta odrzwi kolejny raz przyjżałam się budynkowi. Na pierwszy rzut oka skojarzył mi się z Hogwartem, czy jakąś inną szkołą występującą w książkach lub filmach fantazy. Niby wygląda normalnie, ale..... nie, zmieniłam zdanie. W dalszym ciągu przerażajaca.
Weszlismy po schodach do środka i kierujac sie za resztą galowo ubranych uczniów ruszylismy w kierunku sali głównej. Przepychając się między ludźmi zerkalam co chwile za siebie, w celu sprawdzenia, czy jakaś znajoma postać jest w pobliżu. Od środka szkoła wydawała się jeszcze większa, początkowo nie zauważyłam zachodniego skrzydła i wielkiego orlika, basenu i patio.  Podążając długim korytarzem co chwilę mijałam drewniane drzwi z numerkami sal, aż w końcu moim oczom ukazało się upragnione wejście, do którego wszyscy podąrzali. Ogromna sala spokojnie pomieściła by z tysiąc osób, była przestronna, a ściany ozdobione jakimiś obrazami i gdzieniegdzie pucharami oraz dyplomami z  osiągnięciami zapewne najwybitniejszych uczniów. Jeden bok hali był prawie cały złożony z okien, co roświetlało wcale nie taką ponurą salę. Gdzieś w tłumie odnalazłam Loczka więc starając się nie stracić go z pola widzenia powoli przepychałam się w jego kierunku.
- Żyjesz?- zapytał patrząc na moją osobę
-Jakoś... ale ludzi
- Noo... widziałaś chłopaków?- zapytał, lecz po chwili do naszych uszu dobiegł głos  najprawdopodobniej dyrektorki dochodzący z głośników. 
" Proszę wyszstkich o dośjcie oraz ustawienie się obok uczniów ze swoich klas. " 
- Jaką mamy klasę?- tym razem ja zadałam pytanie. Chłopak spojrzał na jakąś kartkę, na której widać było rozpiskę uczniów, nauczycieli i klas.
- Liam, Zayn i Louis są w "2c", a my.... w "2d", choć sprubujemy się jakoś ogarnąć- odpowiedział, poczym ruszyliśmy w niewiadomym dla mnie kireunku. Lokers był ode mnie wyższy, więc pewnie był w stanie zauważyć wiszący gdzieś w oddali znak z nazwą naszej klasy, ja natomiast widziałam tylko ludzi i ich głowy. 
-Nie uczyliście się tu wcześniej?- zwróciłam się ku niemu, gdy dotarliśmy już pod właściwy " adres". Emi nie wiem w jaki sposób, ale już tam była.
- Nie... poprzedni rok spędziliśmy w szkole na północy Londynu, w tym nasz nowy menager stwierdził, że lepiej będzie jak przeniesiemy się do prywatnego liceum. 
- Czyli jesteście tu pierwszy raz?
-Tak samo jak ty- zakończył naszą krótką rozmowę i ustaiwł sie między jakimiś dwoma chłopakami. Chwilę później przyciągnął mnie do siebie, tak że stałam teraz przed nim, a on głaskał delikatnie moją dłoń. Niby normalny gest, ale w jego wykonaniu wzbudzał we mnie bardzo miłe uczucie. 
Ugh... Mel, ogarnij się...
Po kilku minutach na środku sali pojawiła się elegancko ubrana dyrektorka, a za nią cała kadra nauczycielska. Po wygłoszeniu monologu, którego i tak nie słuchałam, ponieważ jak zwykle odpłynęłam ze swoimi myślami podeszła do nas szczupła nauczycielka. Pewnie nasza wychowawczyni. Miała średniej długości, blond włosy, a ubrana była w skromną, a zarazem szykowną czarną sukienkę.
" Witam was ponownie w nowym roku szkolnym, mam nadzieję, że będzie się nam miło pracowało, a teraz zapraszam was do sali 309, tam omówimy resztę spraw". Po zakończeniu tego zdania kobieta ruszyła przodem, a zaraz za nią ustawieni prawie równo uczniowie.
Gdy znaleźliśmy się w klasie z odpowiednim numerkiem, wszyscy rozproszyli się po całym wnętrzu szukając wolnego miejsca. Usiadłam z Emi, Harry natomiast dosiadl się do jakiegoś szatyna za nami. Jak zywkle musieliśmy na początku wysłuchać kilka śłów wstępu od pani Carries, tak miała na nazwisko. Następnie dostaliśmy spis książek i plan lekcji oraz rozpiskę sal. Po około 45 minutach siedzieliśmy już w samochodzie kierując się w stronę domu. 

*Wieczór* 

Siedziałam na łóżku, w pokoju, który od kilku dni zamienił się w moją sypialnię. Tak, chłopaki stwierdzili, że razem z Emily będziemy miały swoje pokoje. Nie mam pojęcia, dlaczego tak bardzo nam pomagają, może po prostu zachowują się jak dobrzy przyjaciele? Położyłam głowę na poduszkach i wpatrywałam się w zachodzące Słońce. Za oknem widać już było powoli nabierające złocistego koloru liście drzew. Zamknęłam powieki i powoli odpływałam w krainę snów, lecz w pewnej chwili do moich uszu dotarł cichy trzask. Momentalnie ożywiłam się i usiadłam na materacu nasłuchując.
 Nic.
Może mi się wydawało? Rozluźniłam się, gdyż kilka minut przesiedziałam w zupełnej ciszy, jednak usłyszałam kolejny dziwny dźwięk, jakby łamana gałązka. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna, z którego miałam widok na ogród. Wyszłam na balkon i rozejrzałam się. 
Pusto.
To pewnie wiatr. Oparłam się łokciami o poręcz, przymknęłam powieki i cieszyłam się ciepłym, lekko powiewającym wiatrem oraz ostatnimi promykami dzisiejszego Słońca. Stałam tak kilka minut, uśmiechając się pod nosem, lecz w pewnym momencie poczułam czyjeś dłonie na moich ramionach. Przerażona podskoczyłam i mam nadzieję, że cicho krzyknęłam. 
-Jezu Harry, przestraszyłeś mnie- odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam znajome loki. 
-Przepraszam...Nie chciałem...- uśmiechnął się do mnie.  Ten jego uśmiech mnie powala. 
Ugh.... Mel! Naprawdę muszę się ogarnąć. Nie kocham go, nie będę kochać. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nie będziemy się nawzajem ranić, ja nie będę go ranić.                             
-Chodź, wejdziemy do środka- musiałam coś powiedzieć, żeby ten przestał się tak uśmiechać. Podeszłam do drzwi i chciałam je otworzyć, jednak poczułam jak chłopak łapie mnie za nadgarstki i przyciąga do siebie. Lekko zaskoczył mnie tym gestem, lecz po chwili poczułam jak zbliża się do moich ust. Po chwili jego ciepłe wargi złączyły się z moimi. Oddałam  coraz bardziej namiętny pocałunek. Znów nie mogłam mu się oprzeć, czułam jak od środka wypełnia mnie stado motyli, a nogi robią się jak z waty. Chłopak musiał to zauważyć, ponieważ złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie. Wplotłam dłonie w jego loczki, które uwielbiałam. Poczułam jak plecami opieram się o poręcz. Wtuliłam się w Harrego, by być jak najbliżej jego ciała. Potrzebowałam bliskości. Potrzebowałam poczucia tego, że komuś na mnie zależy.



* Oczami Harry'ego*

-Teraz możemy wejść do środka-powiedziałem, gdy niechętnie oddaliliśmy się od siebie. dziewczyna tylko się zaśmiała. Kocham ten jej śmiech, uwielbiam każdą spędzoną z nią chwilę... 
Harry Stop!
Nie możesz, nie możesz jej znowu zranić, nie możesz pozwolić by przez ciebie znów płakała.
Jesteśmy przyjaciółmi i tak zostanie. Nie mogę się zakochać, nie chcę jej znowu skrzywdzić. 
-Co robiłaś na balkonie?- zmieniłem temat
-Chciałam nacieszyć się ostatnimi dniami lata
-To może masz ochotę na spacer i lody?
-Wolę gofry, ale spoko. Przebiorę się i zaraz będę na dole.
-To ja poczekam w kuchni-zakończyłem i wyszedłem z pokoju blondynki.
Zwykły przyjacielski spacer... 
Zszedłem na dół po schodach i usiadłem na wysokim krześle przy blacie. W między czasie sprawdziłem komórkę. Hmm... jedna wiadomość od Paul'a.

"Harry  powiedz chłopakom, że jutro o 15 macie próbę. 
Od razu po szkole jedźcie do studia."
                              Paul

 No tak. Praca. Nie to, że jej nie lubię, śpiewanie w zespole, do tego z takimi chłopakami to chyba jedna z najlepszych rzeczy jaka mi się przytrafiła. Cóż Paul mówi- trzeba wykonać. W końcu to nasz drugi ojciec.
Po chwili moim oczom ukazała się przepiękna, długowłosa blondynka. 
- To co, idziemy?- zapytała radośnie, na co ja zeskoczyłem z krzesła i ruszyłem w stronę drzwi, otwierając je przed dziewczyną jak na gentlemana przystało.          
Po kilku minutach bylismy już w parku. Kupiliśmy gofry z bitą śmietaną, która później wylądowała na policzkach Mel, przez co wyglądała uroczo, ale mimowolnie zacząłem się śmiać.
-O co chodzi? - zapytała zdezorientowana dziewczyna, na co ja wziąłem chusteczkę i delikatnie starłem białą pianę z zarumienionej twarzy blondynki. Jednak cały czas nie mogłem przestać się śmiać. Po chwili zaczął boleć mnie brzuch. Mel, trochę zawstydzona również się śmiała, a sekundę później ubrudziła bitą śmietaną mój nos.
-Masz za swoje!- wyszczeżyła się do mnie
- O nie, ja ci pomagam a ty mi się tak odwdzięczasz? Już po tobie!- zaśmiałem się, na moje słowa dziewczyna zaczęła uciekać, a ja ruszyłam za nią. W końcu po kilku minutach udało mi się ją złapać, obejmując w talii. Ledwo staliśmy próbując uspokojić oddech i przestać się śmiać. Słońce zaszło, robilo się coraz ciemniej, więc postanowiliśmy wrócić do domu i przygotowac się jutro do szkoły.

*Następny dzień*

Ze snu wyrwał mnie denerwujący dźwięk. No tak, budzik. Moja ręka powędrowała na szafkę nocną, stojącą obok łóźka skutecznie uciszając głośny przedmiot. Otworzyłem oczy i przetarłem dłonią twarz, a następnie przejechałem po włosach. Tak, poranki, a zwłaszcza te, w które trzeba wstawać wcześniej mogłem zaliczyć do rzeczy znienawidzonych.  W końcu przemogłem się i wstałem z ciepłego miejsca, w którym normalnie bym jeszcze spał, ale cóż jak miliony ludzi na świecie zaczynam szkołę. Westchnąłem, a następnie udałem się w stronę garderoby. Wziąłem czarne spodnie i pierwszy lepszy t-shirt, nic specjalnego. Ubrałem się, a następnie zachaczyłem o łazienkę.
Gdy zszedłem na dół wszyscy jedli śniadanie. Znaczy poprawka, Emily i te cztery kartony wżerali naleśniki, a moja biedna Mel stała przy patelni i robiła śniadanie. Kurde, oczywiście nikt jej nie pomoże, prawda?
-Hej, pomóc ci?- zapytałem podchodząc do blondynki, która na mój widok lekko się uśmiechneła
- W sumie już kończę, na talerzu powinno być dla ciebie kilka naleśników z dżemem chyba, że ktoś...Niall....ktoś je zjadł- może przesadzam z tą opiekuńczością? Melanie jako kucharka całkiem sobie radzi, ale jutro ja rządzę w kuchni. Spojrzałem we wskazanym kierunku i zobaczyłem tależ z dwoma naleśnikami przozdobionymi owocami i bitą śmietaną. 
-Mmm wygląda pysznie- popatrzyłem na dziewczynę i usiadłem na krześle jedząc śniadanie.

*Kilka godzin później*

*Oczami Melanie*

-No więc to na dzisiaj wszystko, możecie opuścić klasę- usłyszałam głos nauczycielki i równo z dzwonkiem wyszłam z klasy. Tuż za mną szedł Loczek.
- To gdzie i co teraz mamy?- zapytałam patrząc na zielonookiego.
-Yyy.... biologię w sali 436..-przeczytał z kartki, którą wczoraj dostaliśmy
- O ile mi się wydaje to jest na drugim końcu szkoły-westchnęlam, poczym ruszyliśmy na wyższe piętra w poszukiwaniu drzwi z odpowiednim numerkiem. Po może dziesięciu minutach znaleźliśmy to czego szukaliśmy. Ta szkoła jest na prawdę ogromna. Zamieniłam jeszcze kilka słów z Niall'em, który do nas dołączył, a następnie oddaliłam się od chłopaków. Na przerwach było znacznie ciszej niż w szkołach, do których wcześniej uczęszczałam, nie słychać było głośnych rozmów, a na korytarzach nie było dużej ilości uczniów, ale to pewnie przez ogrom budynku. Szłam samotnie, pogrążona we własnych myślach.
"A może to właśnie miało tak być? Może los chciał, żeby ktoś włamał się do mojego i Emi byłego mieszkania, żebyśmy zamieszkały u chłopaków? Może to właśnie ktoś miał napaść na moją przyjaciółkę, żeby Zayn ją uratował? Może miałam wyjechać właśnie do Londynu, by niespodziewanie spotkać tam Harry'ego i zaprzyjaźnić się z chłopakami? Co jeśli to właśnie ma tak być, że los przyciga nas do chłopaków? Teraz przywiązałam się do nich i jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, chyba tak ma być, prawda?"
Nagla poczułam, że udeżyłam o coś twardego. Upadłam na ziemię, nawet nie wiem jakim cudem.
- Przepraszam, nie zauważyłem cię, jestem Matt- moim oczom ukazała się twarz wysokiego bruneta uśmiechającego się do mnie. Chłopak podał mi rekę i pomógł wstać
-Nie, to ja przepraszam, zamyśliłam się, jestem Melanie- sprubowałam odwzajemnić uśmiech
-Miło mi cię poznać, w której jesteś klasie?- zapytał
- Yyy... w 2d, a ty?
-2a, dziwne, że wcześniej się nie spotkaliśmy
- W sumie, to dziś jest mój pierwszy dzień w tej szkole
- A to wszystko wyjaśnia, ja uczę się tu od roku, no tak, a gdzie chodziłaś wcześniej?
- Pierwszą klasę spędziłam w liceum, w Polsce, przeprowadziłam się tu jakoś na początku wakacji
- Mmm- skomentował zaciekawiony- czyli Polka, zawsze chciałem odwiedzić ten kraj, może kiedyś się spotkamy i opowiesz mi trochę, co?
-Jasne, to do zobaczenia- pożegnałam bruneta, ponieważ na korytarzu rozbrzmiał niemiłosierny dzwonek
- Cześć!-  on również obdarzył mnie uśmiechem, a później straciłam go już z pola widzenia. 
"Hm, całkiem miły" powiedziałam cicho pod nosem i pospiesznie udałam się w stronę klasy.

*Dwie godziny później*

-Hej, poradzę sobie, daj mi tylko klucze- uśmiechnęłam się do Loczka stojącego naprzeciwko mnie.
- Na pewno?- kurde, ja nie wiem, czy wyglądam na dwuletnie dziecko, i nie umiem trafić do domu? 
- Tak, nie martw się
- Na prawdę przepraszam, że nie możemy cię zabrać, ale musimy jechać od razu do studia, któej jest w przeciwną stronę do domu- widać, że było mu przykro, no ale błagam bez przesady z tym instynktem opiekuńczym, Harry jak chcesz to możesz dorabiać jako przedszkolanka w fartuszku
-No jedźcie już- ucałowałam go w policzek na pożegnanie i udałam się w kierunku mojej nowej szafki szkolnej, a Loczek pobiegł do czekających na niego w czarnym samochodzie chłopaków. Po kilku minutach znalazłam odpowiednią skrytkę. No fajnie, ale teraz pozostała walka z kodem.
- Dlaczego to cholerstwo nie chce się otworzyć?- powiedziałam sama do siebie, aż w końcu udało się. Otworzyłam gwałtownie drzwiczki i w tym samym momencie usłyszalam huk. Obruciłam głowę i zauważyłam Matt'a trzymającego się za czoło. 
- O Boże, przepraszam!- zakryłam usta dlonią. Świetnie, po prostu idealnie się zapoznaję z nowymi kolegami, najpierw na nich wpadam, a później okaleczam. Jek tak dalej pójdzie to będę miała tyle znajomych, że kurde stane się fejmem. 
-Spoko, nic mi nie jest- po chwili chłopak uśmiechnął się do mnie, lekko mnie uspokajając
- Jesteś pewien, może jest jeszcze pielęgniarka?
- Nie, daj spokój, już nawet nie boli- ostatni raz rozmasował miejsce uderzenia
- Strasznie przepraszam, nawet nie wiesz jak mi głupio
- Jeśli dobrze pamiętam, to ostatnio ty leżałaś przeze mnie na ziemi, nic się nie stało
- Wtedy to też była moja wina...
- Obiecałaś, że opowiesz mi o Polsce i o sobie, więc masz ochotę na kawę?- zaproponował
- Dobra, nie daleko jest całkiem niezła
- To ja stawiam- ja tylko się uśmiechnęłam, włożyłam książki do szfki i ruszyłam razem z brunetem w stronę pobliskiej kawiarni. Wydaje się całkiem miły, może się zaprzyjaźnimy? Może przestanę ciągle myśleć o Hazzie? Ugh... Mel!

--------------------------------------------------------------------------
Hej, hej!
Tak prezentuje się kolejny rozdział.
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale miałam niestety awarię wszystkiego. Zdrowia, komputera, weny...
Aktualnie jestem chora, więc zostałam w domu i mam troszeczkę czasu na pisanie! 
Niedługo postaram się dodać następny, mam nadzieję, że wam się podoba.

4 komentarze= nowwwy ^^^

Weris <3

sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 15

* Oczami Melanie*

Weszłyśmy powolnym krokiem do całkiem zdewastowanego mieszkania. Naszego mieszkania. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Łzy spływały po policzkach, lecz zarówno ja jak i moja przyjaciółka byłyśmy tak zaszokowane tym, co widzimy, że nie mogłyśmy wydobyć z siebie ani słowa. Wszystko zniszczone, jakby przeszedł tędy huragan. Wolno chodziłyśmy i rozglądałyśmy się dookoła.
W kuchni, zawartość wszystkich półek powyrzucana na kafelki, niektóre drzwiczki od szafek poodrywane i naczynia wcześniej znajdujące się na właściwych miejscach, teraz również leżały potłuczone na podłodze.
W salonie... wybite okna, popękany ekran telewizora, leżącego na drewnianej posadzce, kanapa i poduszki porozcinane nożem, a mały stolik połamany na części pierwsze.
Wszystkie lustra w łazience połamane, nasze kosmetyki poniszczone porozwalane były po całym pomieszczeniu.
Nasze sypialnie... o nie! Ubrania podarte i pogniecione powyrzucane z szafy, pościel na łóżku porozrzucana, lampki i lampy połamane, okna znów rozbite.
-Mel, chodź tu szybko!-usłyszałam przerażony krzyk Emily dochodzący z hall-u. Natychmiast przybiegłam do niej i momentalnie zakryłam usta dłonią. Na drzwiach wejściowych i połamanym lustrze widniał ogromny napis namalowany sprayem do graffiti.

MIAŁEM NADZIEJĘ ŻE PO PIERWSZYM SPOTKANIU CI STARCZY. 
JEDNAK NIE.
JEŚLI NIE ZNIKNIESZ STĄD ODWDZIĘCZĘ SIĘ. ZNISZCZĘ WSZYSTKO, 
CO DLA CIEBIE WAŻNE. 
ZNISZCZĘ WSZYSTKO, CO KOCHASZ.

To było okropne. Kto mógł coś takiego zrobić?! Kto nas zastraszał?! O co chodzi?!
Melanie..-po chwili ciszy do moich uszu dotarł głos brunetki. Był on roztrzęsiony, przepełniony strachem i rozpaczą.-To moja wina
-Co?- nie wiedziałam, o co jej chodzi
-To przeze mnie. Wiem kto to zrobił. To ten facet, który mnie wtedy napadł. Pamiętasz jak byliśmy na spacerze z chłopakami, w dzień, który wyszłam ze szpitala?
-Yyy..... tak- odpowiedziałam niepewnie.
-Wtedy on do mnie zadzwonił. Groził mi, powiedział, że mam uważać na siebie i na was, że kiedyś jeszcze o nim usłyszę, że jeszcze się spotkamy
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Ja... bałam się, myślałam, że jednak się odczepi, zapomni....- łzy zaczęły spływać po jej policzkach jak oszalałe
-Emily, proszę cię nie płacz. Nie możemy tak tego zostawić, musimy coś wymyślić... poczekaj zadzwonię na policję...

W tym momencie, usłyszałyśmy skrzyp drzwi, odruchowo, równocześnie popatrzyłyśmy w stronę wejścia. Naszym oczom ukazał się dobrze znany mi brunet. W jednej chwili przypomniałam sobie, że byłam dziś umówiona z Harrym. Mieliśmy iść do kina, czy coś podobnego. Na twarzy wcześniej uśmiechniętego chłopaka pojawiło się zdziwienie. Wielkie zdziwienie.
-C...co się stało?-spytał 
-Ktoś włamał się do mieszkania- głos mi się załamał. Znowu.
-Jezu....-skomentował po przeczytaniu upiornego napisu. Popatrzył na mnie cały czas lekko zdziwionymi oczami, po chwili najwyraźniej zauważył, że po policzkach na nowo pojawiły się łzy, ponieważ podszedł bliżej mojej osoby i przytulił.
-Całe mieszkanie...- wychlipałam z twarzą w jego ramieniu. Nie powstrzymywałam płaczu, byłam zdruzgotana. - Wszystko zniszczone...
Przeszliśmy się wolno ponownie po "ruinie". Chłopak przelatywał wzrokiem pełnym smutku po zniszczonych meblach. Co chwilę tylko mamrotał coś pod nosem.
-Dziewczyny, pakujcie rzeczy. Zgłosimy to na komisariacie, a później pojedziemy do nas.- powiedział, po krótkim namyśle i ocenie sytuacji
-Harry, nie musisz nam pomagać, jakoś sobie poradzimy
-Mel proszę, przestań. Teraz muszę i chcę ci pomóc. Same sobie nie poradzicie, a poza tym jestem ci coś winien, prawda?. A teraz chodźcie, im szybciej to zgłosimy tym szybciej mogą złapać tego faceta. Przysięgam, że jak go kiedyś spotkam...-powstrzymałam go przed dokończeniem zdania wtulając się w niego. Chłopak rozluźnił się i objął mnie, przez co poczułam się bezpieczna.

Półtorej godziny później jechaliśmy już samochodem Loczka do willi. Zgłosiliśmy sprawę, policjanci jutro rano zaczną poszukiwania. Miejmy nadzieję, że to coś da.
Głupio mi, że znów zwalam się chłopakom na głowy, będę im robić niepotrzebne problemy, ale z drugiej strony jestem cholernie wdzięczna Harremu.
Naprawdę.
Samochód zwolnił obroty, i po chwili całkiem się zatrzymał. Wysiedliśmy z auta i razem z Emily szłyśmy niepewnym krokiem obok Hazzy. Ten  tylko uśmiechał się pocieszająco. Jakby chciał powiedzieć "Hej, teraz będzie już tylko lepiej". Hmm... czy ja wiem...
Jako gentleman Lokers otworzył nam drzwi i wpuścił pierwsze do środka. Usłyszałam odgłosy z salonu. Telewizor plus pewnie jakieś kłótnie o popcorn.
Mimowolnie lekko się uśmiechnęłam. Po chwili znajome postacie stanęły przede mną uśmiechając się.
-Hej Mel, Emily!- powiedzieli prawie że chórem Niall i Louis. Potem doszło drobne "cześć" od Zayna i "Hej" od Liama. No i oczywiście przytulas.
-Dziewczyny muszą przenocować u nas kilka dni- oświadczył załadowany torbami Loczek
-Coś się stało?- rzucił Louis
-Yyy... ktoś włamał się i zdemolował nam doszczętnie mieszkanie- powiedziałam ze wzrokiem wbitym w posadzkę. W tym momencie przerażone oczy całej czwórki padło na mnie, a Niall zaczął dławić się jabłkiem, które jadł.
-Co?- zapytał zaszokowany Liam
 -Boże, naprawdę?- nie dowierzał Louis. Ja tylko pokiwałam głową.
- Nie martwcie się-chciałam ich trochę uspokoić- jest dobrze, pojechaliśmy już na policję i zgłosiliśmy całą sprawę, teraz zostaje tylko jeden problem...
-Dziewczyny nie mają gdzie mieszkać, więc zaoferowałem się-dokończył za mnie Harry. Spojrzałam za siebie, w jego stronę i posłałam słaby uśmiech.
-Świetny pomysł-wyskoczył Liam- Mel śpi u mnie...
-Zajęta-wyszczerzył się do niego Loczek, na co ja tylko zachichotałam
- Spoko- odezwał się w końcu Zayn- mogę zaopiekować się Emily- zauważyłam, że lekko się do siebie uśmiechają. Gdy pierwszy raz się widzieli też zauważyłam, żę Emily dziwnie zerkała na Mulata. Hmm...
-To ja biorę Harry'ego- oświadczył Lou z uśmiechem. Wszyscy spojrzeliśmy na niego z dziwnym wyrazem twarzy.
-Louis?- zapytał z udawanym przerażeniem Lokers
-Wydało się...- brunet zrobił smutny wyraz twarzy i zaczął powoli odchodzić "przepełniony smutkiem i rozpaczą" - Ale wiedz Haroldzie, iż ja nigdy nie przestałem cię kochać- krzyknął z ręką na sercu, głosem "pełnym rozpaczy". Wszyscy łącznie z aktorem wybuchliśmy śmiechem.
 -Pięknie grasz kochanie- nie wiem jakim cudem w drzwiach zmaterializowała się urocza brunetka, musiała być chyba dziewczyną Louisa- czyli mnie zdradzasz, tak?-uniosła jedną brew cały czas patrząc się w stronę bruneta. Tan w jednej chwili podbiegł do niej objął ramionami i pocałował. Tak to na pewno dziewczyna Lou.
Słodko razem wyglądają.
- To jest moja dziewczyna, Eleanor- oboje popatrzyli na mnie i Emi z uśmiechem-El, to jest Melanie, nasza przyjaciółka, a to Emily- przedstawił nas, na co my się przytuliłyśmy. Wydaje mi się, że się zaprzyjaźnimy...

*Oczami Emily*

Eleanor wydawała się bardzo miła. Fajnie, że Louis jest z nią szczęśliwy, a ona z nim. Po drobnych rozmowach wszyscy powoli zaczęli się rozgaszczać. Mel poszła chyba do kuchni z Harrym, Lou i El z tego co wiem przed chwilą wyszli na spacer. Przez chwilę stałam jak kołek nie wiedząc za bardzo, co zrobić.
- Choć, pokaże ci górę- ktoś szepnął mi do ucha. Obróciłam się i zobaczyłam Zayna, który właśnie brała moje torby. Zerknął na mnie porozumiewawczo i ruszył w stronę schodów, a ja za nim. Gdy znaleźliśmy się na piętrze chłopak skręcił w korytarz, a następnie wszedł do ciemnej sypialni. Jedna ściana zapełniona była różnymi rysunkami graffiti. Kolorowe napisy i śmieszne postacie idealnie się ze sobą komponowały. Byłam pod wrażeniem talentu autora.
-Wow...-powiedziałam cicho przyglądając się małemu dziełu sztuki.
-Podoba ci się?-zapytał Mulat odkładając torby obok szafy.
-Tak, to jest świetne...
-Dziękuję- prawe szepnął, jednak ja doskonale usłyszałam, co powiedział.
-Malujesz?- spojrzałam na niego  ze zdziwieniem. Nigdy nie pomyślałabym, że może mieć takie zainteresowania.
-Trochę, czasami coś tam nabazgrzę...- był nieśmiały, wstydził się?
-Masz talent... - uśmiechnęłam się lekko, a on cicho się zaśmiał
Powoli rozglądałam się po wnętrzu. Po kilku chwilach spojrzałam na szatyna. Siedział na łóżku i również mi się przyglądał. Korzystając z tego, że byliśmy sami postanowiłam z nim pogadać.

*Oczami Zayn'a"

Po krótkim "zwiedzaniu" mojego ogromnego apartamenty mierzącego 5m x 7m dziewczyna przeniosła wzrok na moją osobę. Przez chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy, po chwili zauważyłem, że podchodzi do mnie. Usiadła obok i znów mogłem patrzeć w jej niebieskie tęczówki.
-Zayn... mogę zadać ci trochę dziwne pytanie- momentalnie zaczęła robić nerwowe ruchy dłońmi, co świadczyło o tym, że sprawa musi być naprawdę delikatna. Błagam, żeby to nie było to o czym myślę. Proszę nie, proszę nie...
- Jasne- odpowiedziałem całkiem poważnie
- Może pomyślisz, że jestem świrnięta, ale... mam takie wrażenie, jakbym cię już kiedyś spotkała. Wydajesz mi się znajomy, ale nie mogę sobie przypomnieć, skąd cię znam.
...
Kurwa.
No oczywiście, dzięki losie.
- Nie... nie jesteś świrnięta...- westchnąłem po krótkim namyśle. Starałem się dobierać odpowiednio słowa, żeby dziewczyn nie zrozumiała mnie źle. - To ja jestem debilem...
-Jak to?- nie wiedziała, co mam na myśli. Dobra jak mus to mus.
POWAŻNA ROZMOWA- CZAS ZACZĄĆ
- To dobrze, że mnie pamiętasz, nawet się z tego trochę cieszę, ale nie wiem czy powinienem...- Emily patrzyła na mnie, nie przerywając- Ten dzień, w którym zastałaś napadnięta... jak się znalazłaś w parku?
- Yyy... byłam na spacerze z przyjacielem
-Pamiętasz, co się później wydarzyło?
-Chodziliśmy i gadaliśmy, byliśmy trochę pijani. Nagle Rick, czyli chłopak, z którym wtedy tam byłam, na chwilę pobiegł chyba coś sprawdzić, dokładnie nie wiem co. Czekałam na niego i usiadłam na ławce, wtedy jakiś ohydny typ zakrył mi twarz i zaczął kopać-jej drobną sylwetkę przeszedł dreszcz, i poczułem jak moje mięśnie delikatnie się napięły. Zastanawiałem się, czemu tak właściwie mi to wszystko powiedziała? To były pewnie jedne z jej najgorszych wspomnień, a ona podzieliła się nimi z chłopakiem, którego w sumie nawet nie zna. Raczej takimi rzeczami się człowiek nie chwiali... Mam dziwne wrażenie, że ona mi ufa... a ja mogę zaufać jej. Jakby taka... więź?
- Zacznę od początku- nabrałem powietrza do płuc, by po chwili wypuścić je z powrotem do atmosfery- Miałem słaby dzień, więc wybrałem się do pobliskiego klubu, myśląc, że uda mi się trochę odprężyć. Jednak to nic nie dało. Muzyka przeszkadzała mi, a drink, którego nawet nie wypiłem do końca, nie sprawiał żadnej przyjemności. Szybko wyszedłem i postanowiłem odrobinę przewietrzyć się spacerem. Chodziłem długo, w końcu lekko zmęczony usiadłem samotnie w parku. Zauważyłem ciebie i tego Ricka. Przyglądałem się wam przez chwilę, aż mój wzrok padł na czarny samochód kręcący się niedaleko. Moja czujność wzrosła, kiedy twój towarzysz opuścił cię, a ty zostałaś sama. W pewnym momencie dostrzegłem faceta idącego w twoją stronę i już domyślałem się co chce zrobić. Widząc, że podchodzi do ciebie i napada zerwałem się do biegu. Widziałem, jak cię bił, podbiegłem do niego, odciągnąłem do ciebie i sam zacząłem okładać pięściami. Gdy uciekł, zadzwoniłem po karetkę i sprawdzałem, czy nic ci nie jest. Gdy trzymałem cię widziałem, że ledwo żyjesz. W pewnym momencie powiedziałaś " Dziękuję Rick" i.... pocałowałaś mnie. Przepraszam, że cię nie powstrzymałem, ale zrobiłaś to z zaskoczenia. Starałem utrzymać cię przy życiu, ale zobaczyłem biegnącego Ricka. Spanikowałem i... uciekłem....-westchnąłem, poczułem się lepiej wyrzucając to z siebie- Chciałbym cię jeszcze przeprosić, za to, że nie powiedziałem prawdy od razu, ale po prostu bałem się, nie wiedziałem jak zareagujesz. Naprawdę jest mi przykro... przepraszam...
Dopiero teraz spojrzałem na Emily. Podczas całego monologu nie miałem odwagi. Miała łzy w oczach.
Poczułem się podle.
 Usiadłem obok niej i modliłem się, żeby mi wybaczyła. Widziałem, że myślała nad tym co powiedziałem.
-Zayn...- powiedziała po kilku minutach złamanym głosem- Dziękuję...- była w takim stanie, że chyba tylko to mogła wydusić. Wyglądała jakby była... w szoku. Ale nie uciekła! Uwierzyła mi?
W pewnym momencie zauważyłem, że zerknęła na moje usta. Nie wiem, co mnie napadło. Przysunąłem się do niej, położyłem dłoń na jej lekko mokrym od łez policzku i powoli przybliżyłem moją twarz do jej. Nasze usta dzieliły milimetry, w końcu lekko wahając się złączyłem nasze wargi. Emily nie sprawiała wrażenia zaskoczonej, wręcz przeciwnie zaczęła oddawać pocałunki, ja również stałem się bardziej namiętny. Czułem się jakbym znał ją od zawsze. Jakby była brakującym kawałkiem mojego serca. Brakującym kawałkiem mnie...

-----------------------------------------------------------
No hej, tak prezentuje się rozdział 15!
Chciałam napisać coś fajnego z Zayn'em z okazji jego urodzinek (!!!)
Życzę mu, żeby spełnił wszystkie swoje marzenia, i żeby pozostał takim człowiekiem, jakim jest, bo jest naprawdę niesamowity i za to go kochamy... <3
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał.

Dziękuję, za komentarze, wyświetlenia i nominację. Jestem strasznie szczęśliwa, że czytacie i zostawiacie po sobie ślad. To znaczy dla mnie bardzo wiele. Czytam każdy komentarz i z każdego jestem strasznie szczęśliwa. 
Im szybciej lub więcej będzie komentarzy, tym będę miała większą motywację do pisania.

UWAGA!!
Mam jeszcze pomysł, czy by nie zmienić wyglądu bloga. Mam na myśli zmianę tła i napisów itp.
Nie wiem tylko, czy byście chcieli??
Piszcie odpowiedzi w komentarzach :)

Weris<3


środa, 8 stycznia 2014

Nominacja do "The Versetile Blogger Awards"

Hej wszystkim!
No więc zostałam nominowana do "The Versetile Blogger Awards" (!!) przez  yoursure.blogspot.com.
Strasznie dziękuję i ogromnie się cieszę, bo to moja pierwsza nominacja i  nigdy nie przypuszczałam, że ktoś może to moje dziwne coś nominować...

Zasady nominacji:

- Musisz podziękować blogowi, który Cię nominował
- Następnie poinformować czytelników bloga.
Informuję was kochani czytelnicy, że dostałam
 nominację do The Versetile Blogger Awards
- Pózniej ujawnić o sobie 7 faktów o sobie.
- Potem wypisać 11 blogów, które czytasz i twoim zdaniem zasługują na nominacje i poinformować
  ich o tym.

7 faktów o mnie:
1.kocham 1D i marzę, by pojechać na ich koncert
2.chodzę do szkoły muzycznej i gram na fortepianie
3.jeżdżę konno
4. mam najlepszą przyjaciółkę, z którą rozumiemy się prawie bez słów
5. chciałabym nauczyć sie grać na gitarze
6. ogarniam angielski, matmę i fizykę (co jest dziwne...)
7. mogłabym czytać ff 24 na dobę i i tak by mi sie to nie znudziło...never..

Blogi, które nominuję:
1. http://summer-love-fanfiction.blogspot.com/
2. http://city-of-angels-harry.blogspot.com/
3.http://this-is-life-not-dream.blogspot.com/
4.http://i-love-you-vampire.blogspot.com/
5.http://black-harrystyles.blogspot.com/
6. http://fame-fanfiction.blogspot.com/
7.http://moment-for-me-charlotte.blogspot.com/
8.http://silence-zaynmalik-fanfiction.blogspot.com/
9.http://you-are-my-greatest-mistake.blogspot.com/
10. http://Girlletmeloveyou.blogspot.com/?m=1 11. http://freeyourselfandlove.blogspot.com/?m=1

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 14


Przeczytajcie notkę pod rozdziałem!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*Oczami Zayna*

Cholera.
Kurwa.
Cholera, kurwa, cholera, kurwa, cholera
Kurwa.

Stałem jak baran na środku hallu gapiąc się bezmyślnie w osoby, które właśni, przekroczyły próg potężnych drzwi. A dokładnie w jedną osobę. Drobną brunetkę z falowanymi włosami opadającymi swobodnie na ramiona, radosną twarzą pełną energii i brązowymi oczami, które były przyciągające, jak magnesy. Dosłownie dwa magnesy na środku twarzy. Najistotniejsze było teraz to, że to była ona. Nawet nie wiem jak i dlaczego ją tak szybko rozpoznałem. Było ciemno, ona cała pobita, a jednak ja, gdy po raz pierwszy tu na nią zerknąłem przed oczami pojawiło mi się całe zdarzenie z przed tygodnia. To była ona, mówię to po raz setny, ale to na prawdę ta dziewczyna. Nie da się jej pomylić, jest taka... wyjątkowa, inna.  Wyróżnia się i to zdecydowanie. Jakby miała przyczepiony do czoła rażący po oczach odblask o wielkości znaku drogowego z napisem „HEJ TO JA!” (o czym ja myślę?!). 
To ją uratowałem od tego ohydnego dupka, to ją starałem się utrzymać przy życiu, aż do przyjazdu karetki, którą wcześniej wezwałem, to ona mnie wtedy pocałowała. Zrobiła to tak delikatnie, czule, ale i kusząco. Mimo tego, że ledwo utrzymywała się przy życiu smak jej warg był wspaniały. Najgorsze było jednak to, że dziewczyna nie wiedziała kogo obdarzyła pocałunkiem. Pamiętam dokładnie, powiedziała "Dziękuję Rick", a nie " Dziękuję Zayn".  Gorzej, ona nawet pewnie nie wie kim jest Zayn, ale to się nie długo zmieni. W każdym razie nadal nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Moja mina musiała być bezcenna. Stoi sobie oto tutaj taki słup i gapi się na dziewczynę, jakby była jednym, wielkim hamburgerem, a on nie jadłby od tygodnia.
Świetnie. Brawo Malik, idealne pierwsze wrażenie. Uwaga, bo zaraz się na ciebie rzuci. Lampiłem się tak jeszcze chwilę bezmyślnie, aż któryś z tych kartonów, bodajże Niall szturchnął mnie w ramię.
Huh, powróciłem do świata normalnie myślących.
 -Cześć chłopaki to jest moja przyjaciółka, Emily- przedstawiła brunetkę Melanie, gdy razem weszły do salonu.
Hmmm.... a więc Emily...
Ogar, Zayn ogar...
Nie no, Emily idealnie pasuje...
Głupi jestem, pewnie ma chłopaka...ten Rick, o którym mówiła...
- Hej- z ust brunetki wydobył się melodyjny głos
- Jestem Louis- oczywiście pierwszy wyskoczył Lou. Ta... on to zawsze Happy World, normalnie dziecko szczęścia. Czasami wydaje mi się jakby on w ogóle nie miał problemów. Albo raczej jego największymi zmartwieniem był wzorek na bokserkach, które miał ubrać. Hmmm... Surerman, Spidermad czy Batman?  Ciekawe...
-Hej Emily, my się już znamy- jako drugi przywitał się Loczek. No tak, to przecież oczywiste, że musieli się kiedyś poznać, pewnie Mel ich sobie przedstawiła. Ciekawe co on o niej wie? Muszę go później podpytać. Jak na gentelmana przystało uścisnął dziewczynie dłoń, obdarzając ją smilem Oczywiście Romeo posłał uśmiech również Mel. Ta... on do kobiet pierwszy. Z drugiej jednak strony, mówił nam, że z blondynką zna się od dawna i są przyjaciółmi, ale wydaje mi się jakby on coś do niej  czuł. Haha coś mi się wydaje, że robi nam się niezły trójkącik. Oni siedzą całe wieczory razem śmiejąc się i żartując, a Liam kipi z zazdrości jak stary czajnik z wrzącą wodą.  
Moje porównania zaczynają mnie przerażać. 
Potem przedstawił się Nialler dorzucając do tego jakiegoś suchara, a potem czas przyszedł na mnie.
-Zayn- wydusiłem uśmiech i spojrzałem na chwile w oczy brunetki. Z miłego jej wyraz twarzy zmienił się w lekkie zdziwienie pomieszane z zaciekawieniem i podejrzliwością. Patrzyła mi prosto w oczy i dokładnie ilustrowała twarz. Czy ona mnie... rozpoznała?
- My się znamy?- zapytała po chwili cały czas na mnie patrząc
- Yyy... chyba nie- bąknąłem. Czemu skłamałem? Nie wiem, chyba lekko spanikowałem.


*Oczami Emily*

 Wszyscy wydawali się mili i przyjaźnie nastawieni, ale zaciekawił mnie ten Zayn. Nie wiem dlaczego jego głos wydawał mi się jakby znajomy. Te oczy i rysy twarzy też musiałam już kiedyś widzieć. Ale to nie było coś w stylu, że spotkałam go na ulicy, tylko jakbym widziała go w śnie. Tak, jakby mi się kiedyś przyśnił. To jest dziwne, ale czuję potrzebę pogadania z nim i bliższego poznania. Po kilku minutach usiedliśmy do stołu i jedliśmy obiad. Mniam.... dokładnie nie wiem co to było, ale grunt, że smakowało. Pewnie to zasługa Harrego, przecież zawsze dobrze gotował. Oj Mel ma szczęście, że trafiła na takiego chłopaka jak on. Uważam, że to co kiedyś zrobił, to przez głupotę, ale mam nadzieję, że teraz trochę zmądrzał i razem z Melanie utrzymają dobry kontakt. Jej szczęście jest dla mnie bardzo ważne. Jest dla mnie jak młodsza siostra.
Siedząc przy stole po kolei obserwowałam każdego z osobna. Mel prowadziła luźną rozmowę z Harrym i Liamem, śmiali się i żartowali, ten blondyn... Niall zawzięcie o czymś dyskutował z... bodajże Louisem, natomiast yyy.... Zayn, tak Zayn siedział smutny i lekko naburmuszony ze wzrokiem wbitym w stół. Hmm... ciekawe zajęcie... nie no nie powiem, stół był całkiem ładny, nieźle komponował się z pozostałymi meblami, ale według mnie nie był jakimś niespotykanym zjawiskiem przyrody. Może tylko ja tak uważam? Haha nie ważne, ciekawe co go tak zasmuciło, może ma jakiś problem, a może po prostu jest zamknięty w sobie? Chciałabym go może jakoś pocieszyć, ale może nie powinnam pchać się w cudze sprawy. Nie wiem, może.... stop! Za dużo razy używam słowa "może". A poza tym powinnam nauczyć się imion chłopaków, bo wygląda na to, że chyba tak szybko się nie rozstaniemy.
Po miłym spędzeniu czasu w domu One Direction wszyscy razem udaliśmy się na spacer. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się w parku. Powoli chodziliśmy śmiejąc się i opowiadając różne historie. W pewnym momencie poczułam wibracje. Szybko wyjęłam komórkę z torebki i na chwilę oddaliłam sie od reszty. Hmm... numer nieznany, ciekawy kto to może być. 
- Mało ci po ostatnim spotkaniu?- usłyszałam niski głos. Na mojej skórze momentalnie pojawiły się ciarki, a wnętrzności ścisnęły się, łącząc się prawie w jedność.- Gdyby nie ten sukinsyn dawno byś już nie żyła. 
- Kim jesteś?- spytałam przerażona
- Twoim przyjacielem. Hmm... widzę, że się za mną stęskniłaś, bo wróciłaś na miejsce, w którym niedawno się widzieliśmy
- Gdzie ty jesteś?- prawie, że krzyknęłam, na szczęście nikt z towarzyszących mi osób tego nie usłyszał. W moich oczach stanęły łzy.
- Dostatecznie blisko by swobodnie cię obserwować- momentalnie zaczęłam się rozglądać- heh.. nie szukaj mnie, nie znajdziesz, ale nie martw się niedługo znów się spotkamy. Jeżeli ktoś się dowie o tej rozmowie to nie skończy się to dla ciebie dobrze mała, a policja i tak jest za durna żeby mnie złapać. Uważaj na siebie i swoich przyjaciół...- usłyszałam tylko ohydny, gruby śmiech, a potem facet, z którym rozmawiałam rozłączył się. Łzy spływały po moich policzkach,  lecz od razu zaczęłam je ścierać. Jeżeli Mel, albo któryś z chłopaków zobaczą ślady na mojej twarzy od razu zaczną się wypytywać. Nie mogę im powiedzieć, jeżeli ten typ coś im zrobi to nie daruję sobie tego. 
- Emi, wszystko ok?- zapytała blondynka
-Ta, jasne, wujek dzwonił, kupił nowy traktor i musi się pochwalić całej rodzinie- serio traktor?! Emily nie mogłaś wpaść na coś lepszego
-Na pewno? Wydawało mi się, że czegoś się wystraszyłaś
- Tak, tylko ci się wydawało, jest dobrze- uwierz, uwierz...proszę..
- Dobra, to chodź, idziemy- jest! Nie lubię okłamywać Mel, ale tym razem nie miałam wyboru.
Po około pięciu godzinach Liam odwoził nas do naszego mieszkania. Dlaczego tak długo?
W drodze powrotnej chłopcy pokazali nam fajną kawiarnię, w której wspólnie usiedliśmy i spędziliśmy czas. Później wróciliśmy do willi i obejrzeliśmy jakąś komedię. 
W pewnej chwili silnik ucichł, a moim oczom ukazał się dobrze mi znany blok. Wysiadłam z ciepłego samochodu, i gdy tylko zamknęłam drzwi moje ciało otulił chłodny wiatr. Czym prędzej przy pomocy chłopaka wyjęłyśmy wszystkie nasze torby i udałyśmy się do przytulnego mieszkania.

*Kilka tygodni później*



*Oczami Melanie*



-Emi, zaraz się zagotuję!- krzyknęłam do biegającej w kółko po swoim pokoju brunetki. –Czego ty tam tak usilnie szukasz?- zapytałam wkurzona. Stałam przy wyjściu w płaszczu, butach i mojej torebce, w której miałam dzisiaj tylko komórkę, portfel i chyba błyszczyk. Nie chciałam cały dzień dźwigać wszystkich zupełnie niepotrzebnych rzeczy, a zważywszy na to, że czekała nas masa zakupów dużo lepszym pomysłem było wyjęcie zbędnych gratów.


Zostało tylko kilkanaście dni do rozpoczęcia roku szkolnego, więc postanowiłyśmy wybrać się do centrum handlowego i lekko odświeżyć nasze garderoby.
-Znalazłam!- usłyszałam radosny pisk. Po chwili z sypialni wyszła całkiem ładnie ubrana brunetka z wielkim uśmiechem na twarzy. W kilkanaście sekund przygotowała się do wyjścia i w końcu opuściłyśmy progi mieszkania.

*Trzy godziny później*

-Wow Mel, naprawdę ślicznie wyglądasz-skomentowała Emily widząc mnie w skromnej, czarnej sukience zasłaniającej większą część uda. Była miejscami koronkowa, zdobiona czarnymi cekinami lub brylancikami. Nie czułam się w niej zbyt komfortowo, zważywszy na to, że jestem jakąś boginią piękności.
-Wiesz co, ona jest chyba za krótka, może weźmiemy inną...
-Nie, masz ją kupić, albo zrobię to sama, na pewno będziemy szły na jakąś imprezę, a ty jak zauważyłam nie masz za dużo kiecek, a szkoda...
-Hmm....to co?- obróciłam się jeszcze raz i niepewnie popatrzyłam na przyjaciółkę.
-Jak to co, bierzemy ją-zarządziła.
Podeszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy za tą „jakże przecudowną” słowami Emily sukienkę.
Następnie wyszłyśmy i skierowałyśmy się do baru z mrożonymi jogurtami obładowane zakupami. Każda z nas miała przynajmniej pięć  różnych wielkości, papierowych toreb z nadrukami  poszczególnych nazw sklepów i marek. Kupiłyśmy desery i zmęczone ruszyłyśmy na parking.
Po 15 minutach byłyśmy z powrotem pod naszym domem. Wygramoliłyśmy się jakoś z samochodu i weszłyśmy na klatkę schodową. Stojąc pod drzwiami czekałam, aż brunetka znajdzie klucze. Oparłam się o klamkę i po chwili poczułam jak upadam.
-Co? Pamiętam jak zamykałyśmy dom.- powiedziałam zdziwiona. Popatrzyłam na  Emily, która również z lekkim strachem uchyliła bardziej drzwi. Po chwili dziewczyna otworzyła szeroko oczy i usta, na twarzy wymalowało się przerażenie, a po policzkach zaczęły strupkiem spływać łzy. To nie wróżyło nic dobrego. Byłam zupełnie zdezorientowana. Poszłam w jej ślady i obróciłam głowę. To co zobaczyłam było.... koszmarem....

-------------------------------------------------------------
No i na tym kończymy rozdział 14.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Wszystkiego najlepszego na nowy rok, szczęścia, zdrowia, i spełnienia marzeń <3
Pomyślałam sobie ostatnio, że może zaczniemy się bawić w szantaże? xD
Co wy na to?
Tak więc: 5 komentarzy + może uda się 1000 wejść ;) = nowy ^^^

Plus!

Chciałam wam polecić bloga mojej przyjaciółki. Na pewno będzie jej miło:)   http://czymoglobyclepiej.blogspot.com/


Weris <3