Szantażyk? 5 komentarzy = następny rozdział ;)
*Oczami Melanie*
Po kilku minutach byłam już w parku w towarzystwie bruneta. Matt jest przemiłą osobą, gdybyśmy spędzili ze sobą więcej czasu moglibyśmy się zaprzyjaźnić. Mam taką nadzieję. Dowiedziałam się, że chłopak jeździ na desce, lubi podróżować i pracuje wieczorami w klubie wójka, do którego dostałam zresztą zaproszenie. Szliśmy przez park, aż w końcu weszlismy do kwaiarni.
- Czemu przeprowadziłaś się do Anglii?- zapytał, gdy usiedliśmy przy stoliku pod oknem i zamówiliśmy cappucino.
- Wiesz Matt... to trochę skomplikowane- tak naprawdę nie chciałam dopiero co poznanemu chłopakowi opowiadać o mojej przeszłości
- Mi się nie spieszy, jeśli nie chcesz, to nie mów
- Nie chodzi o to- nie chcialam, żeby brunet poczuł się odrzucony- tylko... rodzice mnie tu wysłali, ponieważ sądzili, że w Londynie zdobędę lepsze wykształcenie- skłamałam, chyba tylko na to mnie było stać w tej sytuacji- wiedzieli, że sobie poradzę i od dawna były plany, bym tu przyjechała
- Nie tęsknisz?- zapytał delikatnie, po chwili ciszy
- Czasami, ale mam tu przyjaciół- w tym momencie pomyślałam o Emily, Hazzie i reszcie chłopaków. Uśmiechnęłam się pod nosem- są naprawdę wspaniali
- Fajnie mieć osoby, które cię wspierają- zauważylam, że chłopak posmutniał
- Coś się stało?- zapytalam, zauwazajac jego wyraz twarzy
- Wiesz...ostatnio straciłem bliską mi osobę, mojego przyjaciela- przypomniał mi się koszmar związany ze śmiercią Emily, natychmiast jednak starałam się wymazać go z pamięci
- Przykro mi, chyba wiem co czujesz- nie Mel, pamiętaj Anglia!- nowe życie, zapomnij o przeszłości, zapomnij o NIM. Z trudem powstrzymałam łzy przed napłynięciem do oczu. Nie mogę, jestem silna. - Przepraszam Matt, chyba muszę już iść, ściemnia się
- Może cię odprowadzić?
-Nie, dzięki poradzę sobie, miło było z tobą porozmawiać, jeszcze kiedyś się spotkamy
- To do zobaczenia
- Hej!- rzuciłam tylko i nie patrząc już więcej na bruneta wyszłam z budynku. Jedyna rzecz jakiej teraz chciałam to dom i łóżko.
***
Właśnie stałam przed drzwiami i przeszukiwałam torebkę w celu znalezienia kluczy. "No gdzie to cholerstwo jest?!". Było już całkiem ciemno. Nawet nie wiem jak gen dzień szybko zleciał. Po chwili znalazłam to, czego szukałam. Pośpiesznie przekręciłam zamek i otworzyłam drzwi i weszłam na środku.
- Gdzie byłaś!?- hmm, jakie miłe powitanie. Moim oczom ukazała się sylwetka Harry'ego. Chlopak był zdenerwowany, nie, wkurzony.
- Spokojnie, w szkole wpadłam na jednego chłopaka, był miły, więc poszliśmy na kawę do parku
- Dzwoniłem, Emily też, nie odbierałaś.
- Komórka mi padła, ale czemu się tak denerwujesz, nic się nie stało, o co ci chodzi?
- Przepraszam- westchnął- po prostu martwiłem się. Bałem się, że po tym co zdarzyło się Emily, ktoś... mogło zdarzyć ci się coś złego- jego wyraz twarzy zmienił się na bardziej zasmucony, zmartwiony. Nie wiem czemu zrobiło mi się go żal. Martwił się.....o mnie, zależy mu....na mnie. Bez większego namysły podeszłam do chłopaka i mocno się w niego wtuliłam.- Jesteś zimna- powiedział cicho. Dopiero teraz wyczułam różnicę między naszymi ciałami. Chłopak był ciepły, a ja rzeczywiście, chłodniejsza. W sumie prawda, wieczorem temperatura spadła, a nadodatek wiał wiatr. To jednak Anglia, jest tu zimniej niż w Polsce.
-Chyba pójdę na górę, wezmę jakąś kąpiel, jestem zmęczona - uśmiechnęłam się do Loczka i spojrzałam mu w oczy- dziękuję, że się o mnie martwiłeś, jesteś kochany.- chłopak odwzajemnił uśmiech- już wszystko dobrze- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Następnie ruszyłam po schodach na górę. Za plecami usłyszałam ciche "Liczyłem na innedo buziaka", na co zaśmiałam się pod nosem. " Jeszcze czego, ciesz się z tego, co masz" powiedziałam w myślach i za chwilę byłam już w łazience.
Tak, tego mi było trzeba. Weszłam do wanny pełnej gorącej wody i piany. Ahhh... jestem w niebie. Po odprężającej kąpieli popędziłam prosto do sypialni, a po kilku minutach byłam już w objęciach Morfeusza.
Cisza.
Słyszę tylko szum fal morskich.
Słońce mimo zachodu nadal ogrzewa moją skórę.
Gdzieniegdzie widać daleko latające ptaki.
Pusta plaża.
Nie ma nikogo.
Tylko ja.
I morze.
Siedzę na piasku i wpatruję się w szumiącą wodę.
Myślę.
O czym?
O życiu.
O wszystkich rzeczach, przez które przeszłam.
O tych dobrych i o tych złych.
Jestem szczęśliwa?
Tak.
Zdecydowanie tak.
W końcu mogę to powiedzieć.
W pewnym momencie czuję ręce na moich ramionach.
Nie boję się.
Wiem kto to.
Chłopak, albo raczej mężczyzna.
On należy do mnie.
To mój mężczyzna.
To mój mąż.
Czuję jego ciepłe wargi na swoim karku, później ramionach.
Przymykam powieki i rozkoszuję się jego gestami.
Od jego dotyku przez moje ciało przechodzi przyjemny dreszcz.
Wędruje ustami po mojej szyji, w końcu dociera do ust.
Zatapia swoje wargi w moje.
Powoli otwieram oczy.
Widzę... no tak sufit od mojej sypialni. Budzik dzwoni - trzeba wstawać.
- Hej Melanie, jak się spało?- usłyszałam pytanie ze strony Niallera, który wżerał tosty.
- Jakoś żyję- uśmoechnęłam się i usiadłam przy stole jedząc przygotowaną przez Harry'ego moją porcję tostów.
- Ej, czemu ona ma ładniejsze tosty- oburzył się Niall, ja natomiast zaczęłam się śmiać. Rzeczywiście moje tosty wyglądały przepysznie.
- Bo mnie bardziej lubi- droczyłam się z blondynem. Po chwili ten zrobił smutną minkę. - Nie martw się jutro będziesz miał najładniejsze śniadanko- podeszłam i przytuliłam Irlandczyka.
- Zrobisz mi jutro?- uśmiechnął się
- Co mam ci zrobić?- wyszczerzyłam się
- Nie to najpiękniejsze śniadanie
- A no tak. Jutro będziesz miał najładniejsze śniadanie, bo sam je sobie zrobisz
- I nam też przy okazji- uśmiechnął się stojący przy tostownicy Loczek- Mel?- zwrócił się do mnie- możemy pogadać?
-Jasne- wyszliśmy z kuchni zostawiając Nialla samego z tostami
- Kojarzysz Ed'a Sheeran'a? To nasz kumpel- zapytał, gdy znaliźliśmy się sami w salonie
- Wow, tak, pewnie, że go znam
- Bo.... on robi dziś imprezę i pomyślałem, że może... czy chciałabyś iść tam ze mną?- zapytał niepewnie. Chyba pierwszy raz widziałam go tak niepewnego w stosunku do mnie. Od razu się uśmiechnęłam i przytuliłam do chłopaka. Ten, obją mnie w tali i poczułam jak się rozluźnia.
-Jasne, że chcę, tylko...- oderwałam się od jego torsu- ... nie mam się chyba w co ubrać
- To dobrze się składa, Eleanor chciała dziś jechać na zakupy i z tego co wiem marudziła na brak towarzystwa
- Świetny pomysł- uśmiechnęłam się, lecz po chwili doszła do mnie jedna sprawa- a co z Emily?- popatrzyłam prosto w te piękne, zielone oczy, na widok których po prostu się rozpływam i.... grrr..... Mel! uspokuj się! PRZYJACIELE!
- Zayn coś tam mówił, że chciał ją zaprosić, myślę, że chętnie pójdzie z wami do centrum
-Uff... to dobrze, choć wrócmy do Niall'a, mam nadzieję, że moje tosty ocalały.
*Kilka godzin później*
Po lekcjach razem z chłopakami pojechaliśmy do willi. Zayn zaprosił Emily, a ona cała podjarana. Chyba Mulat na prawdę jej się podoba. Szczerze?
Też się cieszę, że idę z Harrym, ALE idziemy jako przyjaciele. O dziwo, w domu czekała na nas El, więc zdąrzyłyśmy tylko zostawić zbędne rzeczy. Wsiadłyśmy w samochód Louisa i uałyśmy się prosto do ulubionej galerii Eleanor. Impreza miała zacząć się o 20 więc maiłyśmy jakieś pięć, sześć godzin. Mało...
***
-To co, która w końcu?- oczywiście to ja jak zwykle miałam problem z kupieniem odpowiedniej sukienki.
- Czarna!- wyrwała się El
- Nie, granatowa- tym razem odezwała się Emily
- Super dzięki. -Pomoc kurde pierwsza klasa
W pewnym momencie Eleanor nachyliła się nad Emily i szepnęła jej coś do ucha, po chwili na twarzy brunetki pojawił się cwany uśmiech. Nie podoba mi się to.
- Wiesz co Mel, czarna rzeczywiście jest lepsza
- Nie wiem... jest krutka, ja chyba wolałabym...
- Dlatego będziesz wyglądać ślicznie i seksownie- no tak Eleanor. Dla niej to chyba najlepiej jakbym poszła na tą imprezę w samej bieliźnie i zaczęła się rozbierać stojąc na stole. Yhhh...
- Weź ją, na prawdę powalisz tam wszystkich- dodała Emily
- No może.... dobra yolo, najwyżej pójdę w dresach
- Ani mi się waż!- wiem El, nie pozwolisz mi.
Nie miałam już siły się z nimi dalej sprzeczać, więc grzecznie podeszłam do kasy i zapłaciłam za sukienkę. Potem udałyśmy się jeszcze na mrożone jogurty z owocami i wróciłyśmy do domu. W drzwiach zdąrzyłyśmy rzucić chłopakom krótkie "hej" , ponieważ Eleanor wepchnęła nas na górę pod pretekstem " Mamy mało czasu!". Skierowałyśmy się do mojej sypialni i tam zaczęłyśmy się przygotowywać. Wzięłam wszystkie potrzebne ubrania i bieliznę i poszłam do łazienki. Wzięlam prysznic, następnie zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się. Włosy na górze lekko spięłam, a resztę zostawiłam rozpuszczone i pozwoliłam luźno układać się drobnym lokom.
- Wow, ślicznie wyglądasz!- skomentowała Emily
- Choć Mel, zrobię ci makijaż- zaproponowała dziewczyna Louis'a
- Yyy El, nie pogniewaj się, ale ja już mam make-up
- Coś ty, gdzie?! Chyba nie wiesz jak się maluje na imprezę, siadaj- nie przepadałam za mocnymi makijażami, ale może El ma rację? Może na imprezie wśród gwiazd normą jest mocny make-up? Usiadłam posłusznie na krześle, a dziewczyna zaczęła swoje arcydzieło.
Po kilkunastu minutach skończyła.
- No teraz to wszyscy padną- uśmiechnęła się do mnie
- Dziewczyny, wy też wyglądacie niesamowicie, Louis i Zayn to farciarze
- Oj, wiesz.... Harry'emu też na pewno opadnie szczęka
- Nie, co ty, my jesteśmy przyjaciółmi
- Aha, jasne
- Na prawdę, zaprosił mnie jako przyjaciółkę
- No dobra, niech ci będzie- po ich minach wiedziałam, że i tak mi nie wierzą.
Ubrałam jeszcze biżuterię, szpilki i wzięłam torebkę. Zrobiłyśmy z dziewczynami ostatnie poprawki i zeszłyśmy na dół.
| Melanie :) |
| Eleanor:) |
----------------------------------------------------------------------------------
Nooooo Hej!!!!
Rozdział trochę krótszy niż pozostałe, ale mam nadzieję, że się wam spodobał.
5 komentarzy= nowy rozdział:)
Weris<3
Widzieliście nowy teledysk do Midnight Memories??
Zakochałam się<3
http://www.youtube.com/watch?v=bkx9kCdaaMg
Oprócz tego jutro świętujemy urodzinki Hazzy!
Naszego kochanego Loczka, który jest.... incredible!
Naszego kochanego (przyszłego) 20 latka!
Ale i tak ma rozumek 5 latka, i dla mnie zawsze będzie tym śmiesznym chłopakiem, z X-factor'a, o niesamowitym głosie<3
Zakochałam się<3
http://www.youtube.com/watch?v=bkx9kCdaaMg
Oprócz tego jutro świętujemy urodzinki Hazzy!
Naszego kochanego Loczka, który jest.... incredible!
Naszego kochanego (przyszłego) 20 latka!
Ale i tak ma rozumek 5 latka, i dla mnie zawsze będzie tym śmiesznym chłopakiem, z X-factor'a, o niesamowitym głosie<3




