poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 5



*Emily*
-To opowiadaj, co to za przystojniak, z którym gadałaś w sklepie?-zapytała podekscytowana Mel, gdy po rozpakowaniu zakupów usiadłyśmy na kanapie
-Aaa... nic takiego, po prostu miałam drobny upadek między regałami i kilka rzeczy mi pospadało i Rick pomógł mi je zbierać...
-A wymieniliście się numerami telefonów?
-Nie....niestety nie zdążyliśmy....
-Szkoda...przykro mi..
-Nie szkodzi mam nadzieję, że jeszcze kiedyś go spotkam
-Oby, trzymam kciuki. Chcesz kawę?
-Jasne-odpowiedziałam i dziewczyna poszła do kuchni przygotowywać napój.
-Ej, mam pomysł, może jutro wybierzemy się do jakiegoś salonu? Musimy w końcu wybrać samochód...-zaproponowała moja przyjaciółka przynosząc kubki z gorącą cieczą do salonu
-Wiesz co to dobry pomysł.  W tym tygodniu  możemy gdzieś pojechać.
*Kilka dni później*  
-Wstawaj! No wstawaj śpiochu!-słyszałam przez sen, ale nagle ktoś mocno uderzył mnie poduszką
-Ałł!- no oczywiście, to przecież mój zapasowy budzik Emily!
-Nareszcie, myślałam, że będę musiała użyć ostatecznych środków...
-Czyli?
-No wiesz...łaskotki, ewentualnie szklanka z zimną wodą-odpowiedziała moja przyjaciółka, na co obie się zaśmiałyśmy-Zrobiłam śniadanko!-pochwaliła się
-Fajnie, a już chciałam wstawać-zachichotałam na co ta zrobiła obrażona minę-Ej, żartuję..-uśmiechnęłam się do niej...podziałało
-Dobra, chodź do kuchni, tak naprawdę to zrobiłam kanapki i to chyba jedne z nielicznych rzeczy, które mi wychodzą w kuchni...
Rzeczywiście, dziewczyna miała rację, posiłek wyglądał smakowicie.

-To co jedziemy dziś do sklepu wybrać jakiś samochód?
-Jasne, to dobry plan na dzisiaj
Jakieś pół godziny później byłam już gotowa, więc razem pojechałyśmy taksówką do sklepu samochodowego.


*Emily*
Weszłyśmy razem z Mel do środka i zaczęłyśmy oglądać  auta. W pewnym momencie podszedł do nas chyba doradca
-Mogę paniom w czymś pomóc?-  usłyszałam znajomy głos na co od razu zwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nie dz....o jeny, cześć  Rick co ty tu robisz?-zapytałam uśmiechając się
-To jest salon mojego ojca, pracuję tu-odwzajemnił uśmiech
-Jak miło cię widzieć
-Ciebie również
-A tak, to jest moja przyjaciółka Melanie-przedstawiłam znajomemu moją towarzyszkę
-Jestem Rick-Uśmiechnął się i podał rękę mojej przyjaciółce
-Miło mi-ona zrobiła to samo
-Może pomogę wam coś wybrać?-zaproponował i następnie zaczął przedstawiać nam ciekawe modele.
Po długich zastanowieniach razem z moją przyjaciółką wybrałyśmy białą TOYOTĘ. Po podpisaniu wszystkich papierów miałyśmy już wychodzić, lecz ktoś złapał nas w drzwiach
-Już drugi raz, to nie może być przypadek-zobaczyłam uśmiechniętą twarz Ricka-Może razem z twoją przyjaciółką wybralibyśmy się dzisiaj do klubu?-zaproponował, na co ja zaśmiałam się cicho-Czyli będę pod waszym domem ok. 20.00. Do zobaczenia-ostatni raz obdarzył mnie promiennym wyrazem twarzy a następnie wrócił do salonu
-Ale super, czyli szykuje ci się randka-powiedziała radośnie Mel
-No właśnie, a ty idziesz razem z nami, też zostałaś zaproszona
-Ale ja...
-Przestań, idziesz i koniec, może akurat poznasz kogoś
-Nie...wiesz co to nie jest najlepszy pomysł-momentalnie posmutniała
-Nawet o tym nie myśl, zapomniałaś już czemu tu przyjechałaś?
-Żeby zacząć od nowa...
-No właśnie, czyli idziemy do domu i szykujemy
-Masz rację musisz w końcu oczarować Ricka-powiedziała Melanie na co obie się zaśmiałyśmy, następnie wsiadłyśmy do taksówki jadąc w stronę naszego mieszkania.
*Kilka godzin później*
-Wyglądasz ślicznie!-mówiła do mnie przyjaciółka
-Na pewno?-cały czas nie byłam pewna co do mojego wyglądu

-Tak! Naprawdę!
-Dobra, a teraz ty się pokaż-chciałam w końcu ją zobaczyć

-Może być?-zapytała niepewnie
-Wyglądasz...-w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi-To pewnie Rick, na pewno dobrze wyglądam
-Taaak naprawdę, a teraz chodźmy już-popędziła mnie na co wyszłyśmy z mieszkania i zeszłyśm do czekającego na nas Ricka
-Wow! Dziewczyny wyglądacie świetnie
-Dzięki, ty też całkiem nieźle-odpowiedziałam
-Zapraszam-udał gentlemana i otworzył nam drzwi auta, następnie zamykając je obdarzył moją osobę uroczym uśmiechem-No to jedziemy!-wsiadł na miejsce kierowcy i ruszył
*Melanie*
Całą drogę Emily z Rickiem flirtowali i chyba zapomnieli o moim istnieniu, ale nie miałam in tego za złe widać że naprawdę wpadli sobie w oko. Po ok.15 minutach stanęliśmy pod oświetlonym klubem, z którego wydobywała się głośna i idealna do tańca muzyka.
-To jeden z najfajniejszych klubów jakie są w Londynie-powiedział Rick, po czym wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do wejścia.
W środku było sporo ludzi, Emily i Rick od razu zaczęli tańczyć a ja nie wiedząc co ze sobą zrobić podeszłam do baru i usiadłam na wysokim krześle. Siedziałam tak wgapiona bezsensownie w pustą szklankę po wcześniej zamówionym napoju, gdy nagle ktoś do mnie podszedł
-Postawić ci drinka?-zapytał nieznajomy. Spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam
-Yyy...tak, jasne-powiedziałam niepewnie lekko zawstydzona, chłopak usiadł obok mnie i zamówił dla nas dwa napoje
-Dlaczego taka piękna dziewczyna siedzi sama przy barze, zamiast bawić się w najlepsze ze swoim partnerem-powiedział, na co ja zaśmiałam się cicho
-Przyszłam tu sama, znaczy z moją przyjaciółką, ale ona..-popatrzyłam w stronę Emily, która w tej chwili szalała razem z Rickiem-...nieważne...
-O..przyszłaś tu sama....skoro tak, to mogę prosić?-zapytał i uśmiechnął się do mne na co ja poczułam rumieńce na policzkach
-Jasne-uśmiechnęłam się. Chłopak był naprawdę uroczy.
Tańczyliśmy nie wiem ile...długo, ale mi to w ogóle nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie-w towarzystwie nieznajomego czułam się bardzo przyjemnie. Od dawna nie bawiłam się tak dobrze...
Nagle DJ włączył wolniejszy kawałek. Chłopak nieśmiało objął mnie w talii, a ja założyłam mu ręce na szyi i położyłam głowę na jego ramię. Kołysaliśmy się wolno...to było bardzo miłe uczucie, lecz.... momentalnie coś we mnie zaskoczyło: poczułam się jak przed paroma miesiącami, w głowie ukazał mi się obraz przedstawiający uśmiechniętą twarz...Johna. On był szczęśliwy, ja też, byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie i myślałam, że tak będzie już zawsze... łzy napłynęły mi do oczu, nie wytrzymałam... popatrzyłam jeszcze tylko przelotnie na nieznajomego, a następnie zrozpaczona wybiegłam z budynku...
----------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że długo nie pisałam, ale jest szkoła, więc.... wszystko mówi za siebie:) 
Mam nadzieję, że komuś się spodobało, jeśli tak to komentować. Następny rozdział postaram się dodać szybciej...
Weris <3